Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
reklama-ama-artykuly-top

Nie ukrywajmy, czasem przychodzi taki czas, w którym mamy ochotę zobaczyć serial, który oferuje duże walory estetyczne, ale niekoniecznie jest wciągający czy inteligentny. Niektóre z nas nazywają je oglądajłami albo serialami w tło, nie ulega jednak wątpliwości, że są to produkcje, na które po prostu chcemy patrzeć, być może popijając wino i po prostu dobrze się bawić. Kobieca sekcja Movies Room przygotowała dla was zestawienie seriali, które idealnie spełnią funkcję umilacza czasu i będzie w nich na co popatrzeć.


Teen Wolf/Nastoletni wilkołak [od sezonu 3 - 100% trafności]

Ta produkcja MTV opowiada o losach paczki przyjaciół mieszkających w małym, amerykańskim miasteczku Beacon Hills i uwikłanych w szereg różnych nadnaturalnych intryg. Główny bohater, Scott, zostaje ugryziony przez wilkołaka i od tego momentu jego życie zmienia się diametralnie. W potrzebie nie opuszczają go najlepszy kumple, Stiles, którego inteligencja i ciekawość nie raz wpędzą chłopaków w kłopoty. Na szczęście (?) jeden z wilkołaków mieszkających od pokoleń w miasteczku podjął się pomocy w opanowaniu nowych talentów Scotta. Tylko że... no cóż, ściga go policja.

teen wolf promofot. materiały promocyjne MTV

Teen Wolf jest zdecydowanym liderem w kategorii odwracania uwagi od dziur fabularnych męską golizną, dodajmy, że nie jest w wykorzystywaniu odwracaczy uwagi osamotniony. Generalnie tak, jak do trzeciego sezonu możemy jeszcze mówić o fabule, która uzasadniałaby niektóre z wydarzeń na ekranie, to potem już twórcy serialu popłynęli na fali uzyskanej do tego momentu popularności, co odbiło się, niestety, na samym serialu. Jednakże marketingowcy doskonale zgłębili fandomowe reakcje i doskonale wiedzieli, co nam zaserwować. Tak więc sceny bez koszulek - logicznych z punktu widzenia wilkołactwa, efektowne wejścia i tworzenie kolejnych piętrowych konstrukcji fabularnych pozbawionych sensu to chwilowo znak rozpoznawczy serii. Ale hej! Stiles i Derek to dwie osoby, które każdą laskę utrzymają przy ekranie, a reszta męskiej obsady tylko podbija stawkę! (Poza tym, im mniej sensu ma seria, tym mają ładniejsze scenografie).


The 100 [do sezonu 3 - 100% trafności]

Po wielkiej nuklearnej wojnie część ludzkości zdołała się uratować i zamieszkuje krążącą wokół Ziemi stację kosmiczną. Niestety, konstrukcja powoli się psuje i mieszkańcy podejmują desperacką próbę sprawdzenia, czy na planecie da się żyć. Dlatego wysyłają setkę skazanych za różne przestępstwa młodzieży na bycie świnkami morskimi i wysyłają ich na Ziemię. Ten serial ma dwa bardzo różne oblicza. Aktualnie wychodzi już czwarty sezon, w którym postaci, dosłownie, brodzą po kostki we krwi, a dramaturgia i wielowątkowa fabuła nie pozwalają oderwać się od ekranu. Ale!

bellamyfot. kadr z serialu

Pierwsze dwa sezony były czystymi guilty pleasures: fabuła była durna (pierwszy sezon to właściwie bieganie po lesie w tę i we wte), postaci były durne, a główna bohaterka wołała wręcz, żeby ktoś w końcu ją zabił i dał widzom oglądać w spokoju i bez alkoholu (wciąż mamy  na to nadzieję, acz jest lepiej). Te z nas, które ambitnie poszukiwały sensu i miały nadzieję, że w końcu się pokaże (przypominamy - w trzecim sezonie naprawdę istnieje!), pocieszały się Bellamym, Lincolnem i nieklasycznie przystojnym, acz chyba najlepiej napisanym Murphym.

Tak, to był ten typ serialu. Jeśli nie widziałyście - wino, czekolada i zapraszamy.


Arrow [95% trafności]

Oliver Quinn, uznany za zmarłego, zostaje przez przypadek odnaleziony na niewielkiej, chińskiej wyspie. Syn wpływowej i niezwykle bogatej rodziny, do tej pory hulaka i bawidamek, wraca do Starling City i... postanawia wypełnić ostatnie życzenie ojca i oczyścić miasto z przestępców.

stephen amell arrow wallpaper wallpaper 1fot. materiały prasowe

Wielu fanów komiksu zadaje sobie nieraz pytanie, jakim cudem ta produkcja DC z dość przeciętnym scenariuszem i nieprzekonującym pomysłem (superbohater XXI wieku biegający po mieście z łukiem i bez maski?) zyskała taką popularność? Odpowiedź jest prosta: w początkowych sezonach twórcy postawili na przyciągnięcie żeńskiej części publiki z chęcią umieszczając w odcinkach sekwencje treningów Oliviera Queena. Oczywiście - bez koszulki. A wcielający się w niego Stephen Amell dobrze przygotował się do swojej roli, dzięki czemu możemy oglądać długie, popisowe sekwencje, w czasie których ten kanadyjski aktor pręży mięśnie (z których zresztą jest niebywale dumny) i pokazuje, co można osiągnąć, gdy zostanie się zesłanym na małą, chińską wyspę (w internecie można również odnaleźć filmiki instruktażowe jak osiągnąć podobną formę). Po co komu spójna fabuła na tym etapie?


Nie z tego świata/Supernatural [100% za wyłączeniem sezonów o apokalipsie]

Zadziwiająco, za sukcesem Supernatural nie stoi golizna.

Nie z tego świata to nie tylko fantastyczny serial o zjawiskach nadprzyrodzonych i mitycznych potworach, ale również o niesamowitej więzi, jaka istnieje pomiędzy braćmi i o tym, jak ważną rolę odgrywa rodzina w życiu człowieka. To opowieść o niezwykłym życiu Deana i Sama Winchesterów, którzy walczą z potworami i wybawiają z opresji napotkanych ludzi z łap przeróżnych stworzeń.

spn 1fot. materiały promocyjne

O ile pierwsze sezony były rewelacyjne i niezwykle wciągające, tak po piątej serii dla niektórych może wydawać się coraz nudniejszy. Serial ma już 12 sezonów i końca nie widać. Oglądamy go już tylko z przyzwyczajenia albo dla Jasena Acklesa, Jareda Padaleckiego no i może Mishy Collins. Ten pierwszy jednak swoją charyzmą, miłością do rocka i posiadaniem pięknej Impali sprawia, że każdego tygodnia, chętnie odpalamy kolejny odcinek Nie z tego świata i podziwiamy jego kolejne zmagania z demonami, duchami, wampirami i innymi potworami. Po prostu uczymy się nie zadawać zbyt wielu pytań o logikę.

To chyba te jego śliczne oczęta. Tak, to na pewno te oczęta.


Shadowhunters [100%]

Shadowhunters są drugą ekranizacją powieści Cassandry Clare, pierwszą był film Miasto Kości. Historia opowiada o Nocnych Łowcach (tytułowi Shadowhunters), potomkach aniołów, których zadaniem jest bronić ludzi przed demonami i ich potomkami. Główna bohaterka, Clary, żyjąca radosnym życiem zwykłego człowieka w dość dramatycznych okolicznościach dowiaduje się, że jest Nocnym Łowcą, jej matkę porwał szaleniec pragnący dominacji nad światem, którego też jest córką. Na szczęście z opresji ratuje ją Jace.

shadowhunters 1fot. materiały promocyjne

No cóż, w kwestii scenariusza Shadowhunters pochwalić się za mocno nie mogą, choć zdecydowanie próbują. Ale za to Harry Shum Jr. jest wspaniałym Magnusem - fenomenalnie ubranym, a Alec (Matthew Daddario) i Jace (Dominic Sherwood) w momentach, gdy fabuła zaczyna być za bardzo naciągana bądź po prostu robi się nudna, skutecznie odwracają naszą uwagę sesjami treningowymi. Ostatnimi czasy nawet wampir Simon (Alberto Rosende) miał swoje kilka minut.

To ten typ serialu, który jest ładny i miejscami jeszcze walczy ze sobą, aby mieć ambitną fabułę. Nie wychodzi mu, ale za to dostajemy przyjemne towarzystwo do wina i czekolady.


Lucyfer [90%]

Serial opowiada historię Władcy Piekieł, który nudząc się niemiłosiernie w swojej pracy, nie zważając na konsekwencje, postanawia ją zwyczajnie rzucić i wyjechać do Los Angeles. Zostaje właścicielem klubu nocnego i od teraz cieszy się wspaniałym życiem pełnym alkoholu i pięknych kobiet, a przynajmniej do momentu, w którym dochodzi do morderstwa jego przyjaciółki i spotyka intrygującą detektyw Chloe Decker.

Lucyfer 1fot. materiały promocyjne

Ahhh… ten Ellis… Powiedzmy sobie wprost. Bez Toma Ellisa, w roli głównego bohatera, ten serial zostałby bardzo szybko skasowany. Aktor wnosi do swojej postaci niezwykłą charyzmę, piękne ciało, które jest bardzo często eksponowane (ale cóż, Lucyfera nie obowiązują nasze normy moralne w końcu), jak i ten zabójczy, brytyjski akcent… Każdy nowy odcinek oglądamy tylko dla niego, no i może również dla Kevina Alejandro i D.B. Woodside’a, bo jakoś fabularnie serial może i jest ciekawy, ale na pewno nie tak interesujący, jak wspomniani aktorzy. Ten serial to zdecydowanie guilty pleasure dla kobiet. Mężczyźni mają Grę o Tron, my drogie panie, mamy Lucyfera!


Pamiętniki Wampirów/Vampire Diaries i The Originals [takie 50/60% zależnie od sezonu]

Pamiętniki wampirów to opowieść o dwóch (niezwykle przystojnych) braciach, którzy są wampirami. Po latach wracają w rodzinne strony i poznają Elenę, nastolatkę uderzająco podobną do kobiety, która przed laty ich przemieniła. Z kolei The Originals to jego spin-off, w którym śledzimy dalsze losy najstarszych wampirów na świecie, których poznaliśmy w oryginalnej produkcji, tyle że akcja serialu rozgrywa się nie w Mystic Falls lecz w Nowym Orleanie.

pamietniki wampirow originalsfot. materiały prasowe

Kto się oprze Ianowi Somerhalderowi w roli lekko psychotycznego, ale przecież opiekuńczego Damona Salvatore? Te kości policzkowe! Te dynamiczne brwi! Operatorzy kamer i reżyserzy odcinków również kochają jego ekspresyjną twarz. Jego serialowy brat Paul Wesley również cieszy nasze upragnione pięknych widoków oczęta. W spin-offie z kolei możemy oglądać kolejne brutalne machinacje Klausa, powiązane z jego okrutnym, maniakalnym uśmieszkiem, zawsze dobrze ubranego i sprzątającego bałagan tego pierwszego Elijah oraz - dostajemy Marcusa. Marcus jest… smaczny.



Czysta Krew [zaczynamy od 30% trafności i z każdym sezonem rośnie]

Akcja serialu rozgrywa się w mrocznej Luizjanie. Dzięki syntetycznej krwi, wynalezionej w japońskim laboratorium, wampiry stały się nową kategorią obywateli, które od tej pory żyją z ludźmi w pokoju. Jednak zarówno wśród ludzi jak i wampirów są zwolennicy i przeciwnicy nowo zaistniałej sytuacji. Czysta Krew to serialowa wersja Zmierzchu dla dorosłych, obfitująca w przemoc, krew i seks (zazwyczaj naraz). Są tu: wampiry, wilkołaki, czarownice, wróżki i zmiennokształtni. Do tego, główna bohaterka potrafi czytać w myślach wszystkim z wyjątkiem wampirów i pomimo magnetycznego spojrzenia Stephena Moyera, seksownego ciała Joe Manganiello, który w późniejszych sezonach również chętnie odsłania swoje atuty (serialowe prawo wilkołaka), to jednak przystojny, wysoki, jasnowłosy wiking był największym walorem całego serialu. Szkoda tylko, że twórcy serii obrali inną ścieżkę dla Sookie Stackhouse i nie było tak pikantnych kawałków z Erikiem jak w książkach. A wiemy przecież, że ten pochodzący ze Szwecji aktor był bardziej niż chętny do kręcenia scen bez ubrania (albo w sukienkach). Fanki zresztą regularnie pytały producenta i reżysera, Allana Balla, kiedy w końcu go rozbierze, co doprowadziło do dość komicznego wywiadu, w którym, zanim zadano jakiekolwiek pytanie, Ball oświadczył z ciężkim westchnieniem: Rozebrałem go!

true blood 1fot. materiały promocyjne


Anioł ciemności [50%]

Czyli spin-off popularnego serialu młodzieżowego z lat 90. Buffy: Postrach Wampirów. Ze słonecznego Sunnydale przenosimy się do Los Angeles, gdzie Anioł - wampir z duszą - próbując odkupić swoje winy, zakłada agencję detektywistyczną i wraz z przyjaciółmi pomaga ludziom uporać się z demonami, wampirami i innymi nadprzyrodzonymi zjawiskami, jak i pewną firmą prawniczą pełną złych, złych ludzi.

anioł i spikefot. materiały prasowe

Młody David Boreanaz i równie młody James Marsters - czy którejkolwiek kobiecie planującej wieczór przed ekranem potrzeba do szczęścia czegoś więcej? Golizny być może wiele nie uświadczymy, ale za to interakcje między wszystkimi panami w obsadzie są po prostu smaczne - Joss Whedon dokładnie wiedział, czego oczekują jego widzki. Nie zawsze aktora trzeba rozebrać, żeby zrobiło nam się miło - a cyniczny uśmiech Marstersa i ten szczeniaczkowy wzrok Boreanaza naprawdę czarują.


Outlander [to skomplikowane]

Ten serial znalazł się tutaj nie bez powodu. To nieco uwspółcześniona przez producentów adaptacja książek napisanych we wczesnych latach 90. Przez 40-letnią gospodynię domową. I to jako jej debiut. Drogie widzki, w tym serialu znajdziemy wszystko, co najlepsze w historycznym Harlequinie plus Sama Heughana - szkockiego, młodego aktora - w wielu scenach bez koszuli. I bez pledu. I kiltu. Generalnie, mówiąc wprost, to serial skierowany do tzw. grażynek, w stosunku do książek nieco upikantniony.

Jamiefot. materiały promocyjne Starz

Sama fabuła też pozostawia wiele do życzenia. Poza główną bohaterką, Claire, każda kobieta jest brzydka, gruba albo jest wiedźmą, głupota zaś zdaje się dla większości stanem domyślnym. Także Jamie, główny bohater, to jedyny przystojniak w okolicy (chyba że ktoś lubi łysych i wąsatych). Historia, pominąwszy nawet wątek fantastyczny, jest stosunkowo nierealistyczna, postaci w znaczącej większości zbudowane na stereotypach, a mimo zawirowań happy end wydaje się pewnikiem. Ale hej, dobre wino i Heughan w strumyku wiele wynagradzają!

 

 ARTYKUŁ SPORZĄDZIŁY:

Dagmara Trembicka-Brzozowska

Aleksandra Czekaj

Agata Włodarczyk

Magdalena Stachurska-Zborowska

Ilustracje: materiały prasowe // Ilustracja wprowadzenia: domena publiczna

 

Wiesz, co z tym zrobić


Agata Włodarczyk

Agata Włodarczyk

O mnie:

Interesuję się popkulturą, fanami, mangą i anime. Sporo piszę, ale takie życie doktorantki.


Więcej informacji o:

Powiedz coś tutaj...
Odrzuć
Zaloguj jako ( Zalogować ? )
albo wyślij jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas

reklama-ama-artykuly-top

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.