• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • niebawem również
  • Połącz z Facebook
Najlepsze seriale

To tylko opinia, lecz mam cichą nadzieję, że wielu się ze mną zgodzi, iż współczesne seriale są dobre jak nigdy wcześniej. Oczywiście wciąż powstają straszne badziewia oraz niezwykle nudne serie, ale ogólny poziom tego, co serwuje telewizja oraz coraz to liczniejsze platformy VOD przedstawia się naprawdę atrakcyjnie. Sporo najważniejszych składowych skazujących na sukces zawiera powracająca właśnie z drugim sezonem Kraina bezprawia. Dlatego przez pryzmat tego tytułu oraz innych najnowszych hitów przeanalizujmy, jakie elementy sprawiają, że nowoczesne seriale są dobre jak nigdy wcześniej.

Po pierwsze - zmierzch procedurali. To nie jest już świat dla produkcji, gdzie co odcinek bohaterowie rozwiązują nową sprawę. Obecnie absolutnie panuje trend na serie skupiające się na jednej historii, a poszczególne odcinki nie stanowią zamkniętej całości. Owocuje to tezą, która kilka razy przewinie się przez ten artykuł, zakładająca że seriale po prostu upodobniły się do kinowych blockbusterów. Najlepsze serie to nic innego jak długie filmy, podzielone na stosunkowo równe odcinki. Niby nie jest to jakaś specjalnie innowacyjna cecha, bo przecież już Twin Peaks na początku lat 90. się nią odznaczało, aczkolwiek nie bez powodu dzieło Davida Lyncha uznano za wyprzedzające swoją epokę. Cofając się do czasów swojego dzieciństwa kojarzę kapitalne tytuły jak Zorro, Nash Bridges czy Tajemnice Smallville, które były typowymi "proceduralami", a i tak dostarczały rozrywkę na najwyższym poziomie. Obecnie jednak ten format raczej rozczarowuje, o czym świadczy niedawna porażka Belle Epoque. W pilocie tej serii dostaliśmy pozornie intrygujący wątek. Głównemu bohaterowi przyszło znaleźć zabójcę niewidzianej od wielu lat matki. Dokonał tego w marne pół godziny, przez co widzowie ani nie zdążyli poczuć ciężaru emocjonalnego, zagadka kryminalna okazała się mało skomplikowana, a jej rozwiązanie umożliwiły liczne zbiegi okoliczności. Oczywiście formuła ta zależy też od gatunku produkcji. Jednolitość fabuły występuje przede wszystkim w poważnych dramatach, ale nawet sitcomy jak Teoria wielkiego podrywu też mają coraz więcej wątków, które trwają przez wiele epizodów. Zresztą odcinki niepopychające głównego wątku fabularnego do przodu doczekały się negatywnie nacechowanej nazwy - zapychacze, a w recenzjach pewnie wiele razy czytaliście narzekania na zbyt dużą ich ilość. Nie bez powodu też superbohaterskie seriale Netflixa oceniane są wyżej od tych od CW. To Flash i Arrow wprowadzają wielu pobocznych patałachów, którzy sami tracą przez pobieżne przedstawienie, a finalnie jedynie odwracają uwagę od głównego przeciwnika, z czym nie spotkamy się chociażby w Jessice Jones, ściśle skupionej na jednym, dogłębnie i kompleksowo ukazanym antagoniście.

Zobacz również: Kraina bezprawia - wywiad z Emily Beecham, odtwórczynią głównej roli żeńskiej!

A skoro już przy bohaterach jesteśmy, kolejnym wyznacznikiem przebojowego serialu jest skomplikowanie nazwana przeze mnie moralna ambiwalentność. Oznacza to, iż trudno jednoznacznie podzielić bohaterów na dobrych i złych. Nawet takiego Killgrave'a próbowano uczłowieczyć i pokazać jako osobę z dobrymi zamiarami, skazaną na zły los i spaczoną przez jedynie z pozoru atrakcyjne supermoce. Sztandarowy przykład użycia tej praktyki widać oczywiście w Grze o tron, gdzie praworządnie dobra postać zostaje ścięta na końcu pierwszego sezonu, a najwięksi sadyści giną w kolejnych sezonach. Z ostatnim bezwzględnie złym psychopatą zjedzonym przez psy na finał szóstej serii finalnie pozostajemy z pretendentami do tronu, wśród których każdy ma choć trochę racji, jak i oprócz wielu zasług sporo brutalnych zabójstw na koncie. Walka o władzę to koncept stary jak świat i na nim opiera się również Kraina bezprawia, aczkolwiek teraz spędzamy mniej więcej równą ilość czasu z każdym kandydatem na władcę. Kreowana na wyzwolicielkę ludu Wdowa wycina przeciwników w pień i nie okazuje litości podobnie jak domniemany tyran Queen, który mimo że jest surowym paranoikiem, to zapewnia spokój oraz dobre warunki życiowe swoim poddanym. W dzisiejszej telewizji wszyscy bohaterowie jawią się jako moralnie chaotyczni i jeśli fabuła pozwala widzowi samemu zadecydować, komu kibicować, a komu nie, to ewidentnie powstaje swoista wartość dodana. Nie wspominając o tym, że skrajności jak brak wad lub brak zalet powodują, że z postacią trudno się utożsamić i tym samym jej kibicować.

nick frost, amc, into the badlandsfot. AMC

Chociaż o łatwości nawiązywania sympatii decyduje również znajomość buzi, która portretuje daną jednostkę. Prawdopodobnie nigdy wcześniej w całej historii kinematografii nie było takiej sytuacji, by aktorzy znani z kinowych hitów tak chętnie garnęli się do kina. W Krainie bezprawia występują główni antagoniści z Warcraft: Początek, Bez litości czy Avatara, teraz dołącza do nich jeszcze Nick Frost z kultowego Hot Fuzz, ale nie jest to już żaden fenomen, tylko pewien standard dla każdego topowego serialu. Póki co Brad Pitt i Tom Cruise jeszcze nie odważyli się brylować na mniejszym ekranie, lecz już taki Tom Hardy po oscarowym Mad Maxie przeniósł się prosto do telewizyjnego Tabu. Mads Mikkelsen, Kevin Spacey, Eva Green, Anthony Hopkins, Patrick Wilson, Ewan Mcgregor, Pryianka Chopra czy Vincent D'Onofrio - wszyscy oni dzielą czas między wysokobudżetowe widowiska, a mistrzowskie seriale. Wraz z aktorami oczywiście do telewizji przenieśli się też producenci, scenarzyści i reżyserowie. Czyli, jak to już wcześniej wspominałem, zatarła się granica między kinem a telewizją i tworzenie w tym drugim formacie nie jest kojarzone negatywnie z jakąkolwiek twórczą degradacją. Przepływ ludzi działa zresztą w drugą stronę i twórcy, którzy błysnęli podczas fantastycznej serii szybciej niż kiedykolwiek wcześniej trafiają do blockbusterów lub oscarowych dramatów. Taką drogę przebyli chociażby Ruby Rose, Stephen Amell, Charlie Hunnam, Bryan Cranston czy Benedict Cumberbatch.

Nieaktualny jest również stereotyp, iż seriale to tylko gadające głowy, wymieniające tony wykładających ekspozycję dialogów. Najlepsze produkcje nie podają już niczego na tacy, lecz robią widzowi z mózgu sieczkę, prowokując go do myślenia i uważnego oglądania. Po przetarciu szlaków przez pionierów telewizja stała się idealnym miejscem do eksperymentów fabularnych, wizualnych oraz tworzenia nietypowej narracji. Genndy Tartakovsky kinu daje do bólu wtórny Hotel Transylwania 2, a dopiero w telewizji odkrywa przepełnioną artyzmem stronę animacji powracając ze swoim kultowym serialem. Jonathan Nolan wiele ciekawych zabaw z formą prowadził prócz w Memento również w późniejszych sezonach Person of Interest, zwodząc widzów nie tylko wielowątkową narracją, ale także alternatywnymi wersjami jednego wydarzenia i mieszaniem na wszelkie możliwe sposoby chronologii. Dom grozy rozmowy właściwie zastąpił nastrojowymi, powolnymi sekwencjami satanistycznymi, a mistrzowsko między wierszami o tytułowym bohaterze opowiadał Hannibal, gdzie liczny food porn nie stanowił jedynie wizualnego triku, lecz dawał pole do zabawy w łowcę i ofiarę naszym bohaterom. Twórcy Fargo idealnie przenieśli na mniejszy ekran styl braci Coen z ich kinowego klasyka, a Kraina bezprawia wstawia liczne pojedynki wręcz oraz na broń białą, przy których odpada nie tylko całe kino klasy B, ale też sporo prezentowanych w mainstreamie filmów kung-fu czy wuxia. Choreografie w Krainie bezprawia stoją na poziomie tych z najnowszego xXx, bijatyk z hitów Marvela czy azjatyckich filmów, a dodatkowo nic nie krępuje twórców przed ukazaniem konkretnej ilości posoki, która przecież przy ranach ciętych musi być obecna.

kraina bezprawia, daniel wu, amcfot. AMC

Tutaj też widać kolejną przewagę telewizji - przyzwolenie na pokazanie bardziej kontrowersyjnych rzeczy. Kina o wiele poważniej podchodzą do kategorii wiekowych, bo rodziny z dziećmi to najbardziej dochodowa grupa odbiorców. Zresztą domowe zacisze sprawdza się lepiej niż dzielona z nieznajomymi przestrzeń publiczna jeśli chodzi o podejmowanie poważnych tematów i ogólnie prowokowanie do czegoś więcej jak rozluźnienia się i podziwiania wizualiów. Oczywiście te przysłowiowe zakazane motywy to nie tylko krew i flaki, lecz jak chociażby pokazało Tabu - kazirodztwo i scena seksu pomiędzy rodzeństwem. Nagie kobiece piersi to zresztą także jeden z najmniej akceptowanych obrazów w głównym nurcie popkultury i nawet wobec przeznaczonego dla dorosłych serialu Gra o tron notorycznie ktoś wznieca swoje niezadowolenie co do sposobu ukazania żeńskich biustów. Nie ma więc nawet co marzyć, że nagość płci pięknej może zostać zaakceptowana w kinie. Dłuższa forma w ogóle sprzyja podejmowaniu cięższych tematów i ich rzetelniejszemu ukazaniu. Twórcy Westworld zgłębiali granice człowieczeństwa, a jednocześnie dostarczali angażujące i efektowne widowisko, które jednak w formie nawet 3 godzinnego filmu na pewno wiele by straciło ze swojej ostatecznej wymowy oraz głębi. Odwaga przejawia się też w przedstawianiu zróżnicowanych bohaterów, seriale o wiele więcej miejsca poświęcają innym rasom niż biała czy kobietom. Orange is the New Black nie boi się oprzeć fabuły przede wszystkim o kobiety i eksponować nie ich seksualność, lecz charakter oraz zróżnicowanie, nie będąc przy tym ślepym na wątki homoseksualne. Nie bez powodu zresztą najwięksi orędownicy transeksualizmu opowiadają obecnie swoje historie na małym ekranie, w serialu Sense8. Tam siostry Wachowskie po raz pierwszy ukazują różnorodność tożsamości seksualnych, co sprawia że ich dzieło wypada o wiele bardziej intrygująco niż miałki Jupiter: Intronizacja z wielkiego ekranu, który niby próbował zabrać głos w kwestii wolnego wyboru wśród kobiet, ale wypadł przy tym wtórnie oraz karykaturalnie.

Tego typu mniej lub bardziej ważnych elementów można wymieniać jeszcze długo. Ostatecznie przede wszystkim warto zadać pytanie - skąd się wziął ten rozkwit? Nowe platformy, proszę państwa. Komputery i smartfony dotarły tam, gdzie wielkie telewizory nigdy nawet nie miały szansy zaistnieć. Liczba sposobów na obcowanie z serialem gwałtownie wzrosła i wpływy z multipleksów czy sprzedaży zabawek dla dzieci nie są jedynym sposobem zysku na produkcji za grube miliony dolarów. Wraz z zaistnieniem szybkiego oraz taniego internetu (choć darmowe hot-spoty to wciąż żart) masa nowych platform może łatwiej dotrzeć do odbiorców, skupiając się na kreowaniu lepszej treści, a nie tylko tworzeniu efektownych reklam (ekhm, Showmax). Także odejście od taśmy filmowej może i zabiera jakąś tam magię, ale jednocześnie znacznie obniża koszty produkcji. Zresztą wszelki sprzęt służący do kręcenia relatywnie potaniał i stał się o wiele bardziej przystępny. Postęp technologiczny jakby nie patrzeć przyniósł filmowcom więcej możliwości oraz wolności artystycznej. Wikingowie, Luke Cage, Legion, Tabu, Samuraj Jack, Fargo i oczywiście Gra o tron - tytułów, spełniających wspomniane przeze mnie powyższe kryteria, w ostatnich miesiącach było sporo i kolejne tylko czekają na odkrycie. Wkrótce zobaczymy chociażby nowe odcinki Krainy bezprawia, dlatego osobom jeszcze nie zaznajomionym z tą pozycją polecam już teraz sprawdzić pierwszy sezon, bo to idealny przykład tego, że rozmach i jakość najlepszych kinowych blockbusterów można przenieść też na mniejszy ekran.

ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Krzysztof Warzała

Krzysztof Warzała

Dziennikarz

O mnie:

https://www.facebook.com/thatpicturesmove/


Dodaj komentarz

Zaloguj się i przejdź na naszą stronę mocy! Komentuj bez weryfikacji, oceniaj, twórz własną społeczność i odkryj potęgę mocy Movies Room!

Kod antyspamowy
Odśwież

 

ZNAJDZIESZ NAS NA:
WSPÓŁPRACUJEMY Z :
  • logo1
  • logo2
  • logo3
  • logo4
  • logo5
  • logo6
  • logo7
  • logo8
  • logo9
  • logo18
  • logo-cenega
  • logo-ama
  • logo10
  • logo11
  • logo12
  • logo-netflix
  • logo14
  • logo15
  • logo16
  • logo17
  • logo18
  • logo18
  • logo-enemef
  • logo-cd-pro-red
  • logo-snap-book
  • logo19
  • logo20
  • logo21
  • logo22
  • logo23
  • logo-samsung
  • logo25
  • logo-universal
  • logo rebis
  • logo-sony-music
  • logo-techland

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Wykonanie strony: Tomasz Szymański, projekt: Tomasz Rewers