• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Rozsądni czytelnicy, seksowne czytelniczki i cała reszta, którzy ten tekst czytacie - czy kiedykolwiek zadaliście sobie to pytanie? Zapewne nie. Ludzie chcą, by im wytłumaczyć, jak to możliwe, że Batman v Superman: Świt sprawiedliwości jest arcydziełem kinematografii, ale robienie tego bez zrozumienia wielkości reżysera, to jak dywagowanie nad najlepszym wierszem Williama Blake'a bez żadnego pojęcia, co to takiego ten tygrys. By zacząć w ogóle ogarniać kino trzeba przede wszystkim stawiać właściwe pytania. Dziś jedno z nich trafia na afisz. Z czego wynika tak częste nieporozumienie i brak uznania dla absolutnie jednego z najbardziej wizjonerskich twórców naszych czasów? Powodów można znaleźć kilka.

Zobacz również: Pełny zwiastun Ligi Sprawiedliwości! Hit czy kicz?

Ludzie nie są przyzwyczajeni do kroczenia obok gigantów. Innymi słowy, podświadomie zdajemy sobie sprawę z własnego braku kompetencji do wydania tak bądź co bądź kategorycznego i rzadkiego osądu, jakim jest uznanie Zacka Snydera za mistrza w swoim fachu czy w ogóle kogokolwiek za klasyka gatunku, zbawiciela kinematografii. Takie jednostki zdarzają się przecież naprawdę rzadko. Dopiero upływ czasu sprawia, że krytycy nabierają odpowiedniej perspektywy i przez przekrój kilku dekad oraz porównanie z innymi filmami z epoki mogą szczerze stwierdzić, że ktoś nakręcił absolutny klasyk i należy mu się wieczna chwała za dorobek artystyczny. Większość boi się rozpoznać zbawcę, bo przecież ci nie rodzą się codziennie, metaforycznie mówiąc.

zack snyder, geniusz, batmanfot. Warner Bros.

Także mylnie zakłada się, że geniusz to ktoś, kto porywa tłumy i nie wzbudza żadnych negatywnych odczuć co do jakości swoich dzieł. Tymczasem Zack Snyder dostał przecież nawet nominację do Złotych Malin za Batman v Superman. Grono przyznające nagrody za teoretycznie najgorsze filmy to jednak typowe małostkowe śmieszki, co muszą robić hałas, żeby podkreślić swoją złudną istotność istnienia. Nie można pozwolić, żeby tacy krótkowzroczni krzykacze wpływali jakkolwiek na naszą opinię. Nie starczy palców u rąk wszystkich superbohaterów DC, żeby wymienić jak często te nieco haniebne nagrody próbowano przyznać prawdziwym arcydziełom.

Taki Stanley Kubrick na ten przykład. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że to jeden z najznamienitszych reżyserów w historii, obecnie czczony i uwielbiany. Profesjonalni i bardzo mądrzy krytycy rozpływają się nad jego geniuszem. Pytanie tylko, gdzie te wszystkie cwaniaki były, gdy w 1981 roku Kubrick dostał nominację do Złotej Maliny dla najgorszego reżysera? Czyżby miał on w dorobku jakieś gorsze dzieło, o którym powszechnie nie wiadomo? W żadnym razie, to negatywne wyróżnienie przypadło Stanleyowi za obraz zatytułowany Lśnienie... Z dzisiejszej perspektywy to sytuacja nie do pomyślenia, bo przecież adaptacja Kinga wspominana jest jako wzór do naśladowania oraz kamień milowy kinematografii z przełomowymi ujęciami płynącej po hotelowych korytarzach kamery oraz niezapomnianej roli Jacka Nicholsona. Na rok 1980 była to najwyraźniej za duża dawka niesamowitości.

zack snyder, christopher, nolan, man of steelfot. Warner Bros.

Ile osób się teraz „bulserfuje”, że Stanley K. nie posiada w swoim dorobku Oskara lub nawet Złotego Globu? Niestety, reżyser Full Metal Jacket musiał umrzeć, by publika przestała mieć oczy szeroko zamknięte i doceniła prawdziwy talent. Podobnie rzecz wygląda w przypadku Sergio Leone, którego ostateczne arcydzieło, Dawno temu w Ameryce, przyjęto dość nieprzychylnie podczas premiery na festiwalu i to mimo że wyświetlono dłuższą wersję. Nieuznani geniusze typu Michael Bay czy Zack Snyder mimo pozornych pochwał za życia wzbudzają głównie kompleksy wśród recenzentów, którzy zgnuśnieni przeciętniakami, tkwią zapatrzeni w przeszłość i nie rozpoznaliby przyszłości ekranowej magii nawet gdyby ta ich kopnęła w te przekonane o swojej wyższości zadki. Ogólnie warto sobie uświadomić, że nigdy nie pojawi się artysta, który zostanie powszechnie uwielbiony przez wszystkich, ani nie popełni żadnego błędu. Liczą się za to perełki typu Justice League, epickie widowiska definiujące kino na wiele sezonów i wyznaczające trendy, którym w następnych latach reszta blockbusterów będzie próbowała dorównać.

Slow motion w swoich filmach stosuje każdy, ale finalnie nikt nie robi tego tak dobrze jak Snyder. Kiedy czuje się pewne nadużycie danej techniki czy chociażby mrocznej stylistyki, wynika ono bardziej z tego, że została ona marnie zaimplementowana w milionie wcześniejszych, marnych podróbek mistrza, dokonanych przez filmowców dążących do perfekcji. Jak pokazuje historia, z biegiem czasu te niedorobione produkcje zostaną zapomniane, a na afiszu pozostanie tylko prawdziwe arcydzieło typu Batman v Superman: Świt sprawiedliwości. Wyławianie perły z kolonii powierzchownych pustaków chwilę musi jednak potrwać.

watchmen, zack snyder, comedianfot. Warner Bros.

Aczkolwiek perspektywa czasowa to nie wszystko. Zack Snyder w moim słusznym mniemaniu geniuszem jest, gdyż nie chodzi na kompromisy ze swoją artystyczną wizją. Niby widzowie proszą o oryginalne widowiska, ciekawe pomysły i nietypowe interpretacje, ale to jedna z największych ściem przy powszechnym rozumieniu kina. Nawet Tim Burton wpierw w miarę ładnie i zgodnie z wizją studia odświeżył Mrocznego Rycerza. Dopiero w drugim filmie chciał więcej własnej wizji zaaplikować do postaci. Gdy to zrobił, widzowie nie podążyli już tak chętnie za tą mroczniejszą stylistyką i przez gorszy wynik finansowy Powrotu Batmana, reżysera odsunięto od projektu. Masowa publika chce ciągle tego samego w jedynie delikatnie zmodyfikowanej postaci i nowej otoczce. Producenci nie bez powodu przecież zalewają rynek identycznymi widowiskami. Kiedy Snyder zaproponował własną wizję dwóch ikonicznych bohaterów DC fani komiksów zaczęli jęczeć, że ta nie odpowiada wizerunkowi z komiksowych zeszytów. Problem w tym, że odtwarzanie znanej formuły to robota dla rzemieślnika, a nie prawdziwego artysty. Ten drugi stara się stworzyć nową jakość i poszerzyć tym samym wartość medium, w ramach którego tworzy. Próbując dotknąć słońca można się sparzyć, lecz czyż nie lepiej polec próbując osiągnąć szczyt, niż przez całe życie chodzić ze zwieszoną głową?

Zobacz również: Nie-znane znajome światy. O komiksach DC z serii Elseworlds

Taki właśnie jest Zack Snyder, dlatego jego Superman robi co innego niż w jakimś komiksie sprzed pół wieku, bo tych nowych to pewnie typowy hejter i tak przecież nie czyta i większość osób żyje w błogim przekonaniu istnienia jednej, jedynej słusznej wizji postaci. Zapomniano, że po to się kręci film, aby stworzyć coś nowego, a nie drążyć te same, wymęczone tematy. Nawet przy 300 Snyder dopowiedział własny wątek, mimo iż jako początkujący twóca nie miał takiej śmiałości do realizacji nieszablonowej wizji. Jego drugi film kochamy jednak właśnie za stworzone przez reżysera autorskie koncepcje walki na jednym ujęciu czy bezbłędne poprowadzenie aktorów, którzy mimo że wygłaszają dialogi napisane przez Franka Millera, to przecież dzięki wskazówkom Snydera mają one unikalną, ekspresywną formę, która na stałe przeszła do annałów popkultury.

zack snyder, wonder woman, gal gadotfot. Warner Bros.

Kultura masowa Spartiatów (określenie trafniejsze niż Spartanie) nie znała, więc można ich było ukazać zgodnie z własnym wyobrażeniem, a przy Batmanie i Supermanie Snyder mierzy się jednocześnie z wizjami poprzednich autorów zarówno filmów jak i komiksów. Dawniej narzekano, że Nolan tworzy Gotham pozbawione klimatu, Miller zmienia Batmana w sadystę, Morrison kreuje narkotykowe fanaberie, Capullo rysuje jak Spawna, a Scott Snyder jedynie rebootuje dawne historie. Fani, którzy nie mogą się pogodzić z faktem, że nie dostają więcej tego samego, zawsze znajdą powód do narzekań. Otwartym na zmiany i nowe pomysły po prostu trzeba być umieć. Kogo obchodzi czy Watchmen. Strażnicy odpowiadają wizji Alana Moora? Stephen King też z początku nie lubił Lśnienia. Ostatecznie liczy się tylko, czy film wymiata sam w sobie, a dzieła Snydera pod względem wizualnym niewątpliwie reprezentują najwyższą możliwą jakość.

Dlatego nie dziwię się, że póki co koncepcja wielkości reżysera Sucker Punch może wielu kinomanów przerastać. To zrozumiałe. Potrzeba całego legionu wyrobników i zwyczajnych przeciętniaków, którzy polegną na naśladownictwie mistrza. Aczkolwiek każdy, kto nieumiejętnie próbuje przekazać poetyckość przemocy na ekranie przypomina jednocześnie, jak dobry mimo upływu czasu pozostaje pierwowzór. Dlatego też Zack Snyder mimo licznej konkurencji pozostaje niedościgniętym ideałem, a z czasem zyska zasłużone grono wiernych fanów. Oby tylko doceniono go, zanim pożegna się z tym światem i kinomanami, którzy dopiero za 25 lat zaczną zastanawiać się, dlaczego ktoś tak wybitny nie dostał nigdy Oscara. Taki widać los geniuszy.

Zobacz również: Realizm filmowy, czyli jak film tworzy swoją własną rzeczywistość

ilustracja wprowadzenia: Kurt Iswarienko / BloombergPursuits

 

Wiesz, co z tym zrobić


Krzysztof Warzała

Krzysztof Warzała

Dziennikarz

O mnie:

https://www.facebook.com/thatpicturesmove/


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
People in conversation:
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.
  • This commment is unpublished.
    nobib · 9 days ago
    Jeśli chodzi o samego Batmana vs. Superman, to widzowie chcieli zobaczyć coś więcej.To jest dwójka ikonicznych bohaterów DC, a w tym filmie ich role zawiodły. Ben Afleck, zagrał to co miał zagrać. Mi się podobał, ale już samo wykorzystanie Gacka nie. Zarówno on, jak i Superman byli facetami bez jaj (zwłaszcza ten w czerwonej pelerynie). Do tego groteskowy walka między głównymi bohaterami oraz przerośniętym orkiem. Pod tym względem ten film zawiódł. Zresztą, nie trzeba oglądać filmu, wszystko jest w zwiastunie. I niestety przy Justice League szykuje się powtórka się z rozrywki.
    Z kolei inne filmy, typu Watchman czy 300 to kunszt, majstersztyk. I nie zgodzę się z autorem tekstu, że Snyder nie jest doceniany. Jest. Dlatego tyle się od niego wymaga. Zwłaszcza patrząc na poprzednie dokonania.
    • This commment is unpublished.
      Krzysztof Warzała · 9 days ago
      A to też całkiem słuszne spostrzeżenie, że wobec niego ma się wymagania większe. Wydaje się, że przy Justice League wrzucono już trochę na luz i mniejsza presja jest, Beatlesów dano do zwiastuna, więc może wyjść inny, bardziej zróżnicowany stylistycznie film, bo już nie trzeba się będzie kryć z tymi pozostałymi członkami JL.
    • This commment is unpublished.
      Boorrk · 8 days ago
      A co, już oglądałeś early cut Justice League? Czy tak z nosa rzucasz cień na film? Przecież nie było takiej sytuacji jak z 3,5 minutowym trailerem BvS, który za dużo zdradzał
  • This commment is unpublished.
    Kec · 4 days ago
    Czy Snyder to geniusz kina? Moim zdaniem tak. Osobiście bardzo lubię jego filmy. Ale czy BvS to film genialny czy ponad czasowy? Moim skromnym zdaniem nie. Natomiast nie winie za to Snydera bo jego wizja bohaterów czy świata bardzo mi się podoba. Wizualnie film jest świetny. Co zostało spartolone to doszczętnie fabuła. Podobno były trzy scenariusze na końcu sklecone razem i co chwila ktoś zmieniał wersję. Snyder się temu dopasował i na tym polu poległ. Gdyby jednak patrzeć na całą resztę to osobiście mógłbym się doczepić momentami do efektów ale poza tym film był świetny. Niestety fabuła to bardzo ważna część filmu (no way? ) i przez to też tak słabe oceny. No i finał też mocno rozczarował.
  • This commment is unpublished.
    Maciekk · 10 days ago
    Nie wieże że shitpost z 4chana został zamieniony na powazny artykuł. Może jeszcze mamy nieironicznie używać terminu "kapekino". Argumentacja też genialna - "jest wielki bo jest a zobaczycie po śmierci jak wielksiejszy jest!". I te seksowne czytelniczki ja wale koleś wyjdz z piwnicy XD

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

nie wyswietli reszty danych

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.