Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Spis treści

W dzisiejszym kinie ciężko jest znaleźć coś, co można byłoby określić mianem nowości, która sprawiłaby, że widz nie będzie miał wrażenia, że gdzieś to już wcześniej widział. Najlepiej widać to na przykładzie produkcji, które mają po kilka części. Co kilka lat dostajemy bowiem ten sam schemat fabuły, postaci oraz dobre, otwarte zakończenie, które jest tylko po to, by dać producentom możliwość stworzenia kolejnej odsłony filmu, który zawsze się sprzeda. Od kilku dni na ekranach kin możemy oglądać nowe dzieło Alex’a Kurtzman’a Mumię z Tomem Cruise’m w roli głównej. Jest to pierwsza twórczość otwierająca „dark universe” studia Universal Pictures. Ten film miał także spowodować powrót mumii na ekrany kin, która na dużym ekranie królowała nie tylko w latach ’30 (sławetna rola Borisa Karloffa), ale również w 1999 roku za sprawą odświeżonej wersji z Brendanem Fraserem i Rachel Weisz, która doczekała się dwóch sequeli.

fot. Materiały prasowe

Zobacz również: Hollywoodzka dekadencja

Szkoda, że to, co dostaliśmy w tym roku w niczym nie przypomina poprzednich, klasycznych wersji. Zamiast historii, która miałaby sens, była pełna smaczków dotyczących starożytnego Egiptu i klasycznych produkcji oraz nieprzewidywalna otrzymujemy coś, co sprawia, że oryginalne produkcje o mumii, przewracają się gdzieś w grobowcu skrytym w piaskach pustyni. Niestety ostatnia wersja, nie skupia się na oryginalnych pomysłach, ale jest raczej mieszanką wszystkiego, co wpadło scenarzystom i reżyserowi do głowy, podczas burzy mózgów. Potwierdza to tylko fakt, że dziś nie ma czegoś takiego jak oryginalność w kinie. Ale za to mamy następną mumię na srebrnym ekranie. Bowiem, zawsze znajdzie się ktoś, komu się to sprzeda, a inwestycja w produkcję zwróci się z wielkim zyskiem.

Patrząc także na ostatnie premiery, to samo tyczy się nowej odsłony Piratów z Karaibów. Widać dokładnie tę samą tendencję do wyciskania jak największego zysku z serii, w której już nie za wiele można zrobić. Kiedyś morskie perypetie Jack’a Sparrow’a były czymś nowym, czymś co przyciągało tłumy widzów do kina. Mieliśmy bowiem przed sobą ciekawą fabułę, która ukryta była pod piracką banderą, zalana rumem, który nasi bohaterowie podawali sobie, kiedy tylko mieli okazję świętować. Szkoda tylko, że czwarta część „Na nieznanych wodach” dobitnie pokazała, że mamy do czynienia z produkcją, która odcina kupony od sławy poprzednich odsłon. Cały czas występuje ten sam schemat: Jest skarb, znajdźmy go zanim zrobi to jakiś antagonista, który ma coś do Jack’a Sparrow’a, bo ten zrobił mu coś w przeszłości. Szkoda, że można to zauważyć praktycznie w każdej części. Sprawdzi się to może z 3 razy, jeśli zostanie to dobrze przedstawione, ale nie pięć lub więcej. Koncepcja, gdzie główny bohater co chwila ma z kimś na pieńku, a jedyne jego ocalenie może nastąpić poprzez odnalezienie jakiegoś tajemniczego, zapomnianego przez świat skarbu lub artefaktu, przestaje interesować widza, kiedy tylko dotrze do niego, że dostaje ciągle tę samą kompozycję, w innej scenerii lub czasie, ale dalej na Karaibach. Największym problemem całości jest to, iż mamy cały czas ten sam zestaw postaci, który na przestrzeni lat zmienił się niewiele. Czy nie można dać światu piratów nowych twarzy, nowych barwnych bohaterów, które swoją innością dorzucą coś do całości? W Zemście Salazara przez moment nasi poboczni bohaterowie, bez których akcja momentami się nie toczyła się, nie mieli, jak się wykazać. Sztandarowe postaci takie jak Jack Sparrow, Barrbossa, czy członkowie załogi cały czas wychodzili na pierwszy plan kradnąc, a w zasadzie niszcząc możliwość wrzucenia wreszcie czegoś nowego, co sprawiłoby, że możliwe pojawiłaby się nadzieja na zmiany, niczym latarnia morska na horyzoncie.

 Kolejnym argumentem za tym, każda następna część nie będzie niczym nowym jest box office, który rośnie w astronomicznym tempie z każdą kolejną częścią, a szansa, że spadnie przy następnej odsłonie jest bliska zeru. Ludzie mimo tego, że widzieli już ileś wersji tego samego, dalej będą gotowi wydać wartość biletu byle zobaczyć na ekranie te same postaci borykające się z tymi samymi problemami. Momentami nawet wydaje nam się, że w kolejnych odsłonach, twórcy serwują nam wątki, które wcale się nie zmieniają. Dotyczy to wyłącznie kolejności historycznej, co niestety tylko potwierdza moje założenie, że seria połyka własny ogon.

fot. materiały prasowe

Tą samą schematyczność pomysłów można zaobserwować w serii Mission Impossible, która rozciągnięta została już do pięciu części, a z nie potwierdzonych informacji wiem, że w 2018 roku ma ukazać się szósta odsłona. Niestety, ale na przykładzie filmów z Tomem Cruise’m można udowodnić jeszcze jedną rzecz – producentom kończą się pomysły. Na bolączkę tą cierpi praktycznie całe współczesne kino sensacyjne. To jest jednak temat na zupełnie inny tekst. Wracając do „Mission Impossible”, to wymieńmy po kolei grzechy główne. Największym jest obecność Toma Cruise w roli głównej, który tą produkcją udowadnia, że lata świetności ma już za sobą. Postać Ethan’a Hunt’a nie jest nawet przyzwoicie przez niego zagrana. W każdym jego wcieleniu na przestrzeni kolejnych lat pokazuje, że nie potrafi on zagrać tej samej postaci w dużo lepszy sposób. Jedyne co pokazuje widzowi to fakt, że zaznacza swoją obecność na srebrnym ekranie.

Drugim jest brak pomysłu na oryginalną fabułę, która sprawi, że nowe Mission Impossible nie będzie tylko produkcją, gdzie fabuła wygląda mniej więcej tak: Jakiś zły człowiek chce zawładnąć światem lub go zniszczyć i tylko ekipa Mission Impossible Force z Huntem na czele jest w stanie go zatrzymać. Jeśli im się to nie powiedzie to sekretarz obrony narodowej nie potwierdzi, że rząd wiedział o takich działaniach. Ostatnią rzeczą, która zawsze przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o następnych częściach tych filmów to następujące pytanie: Czy nasz główny protagonista musi w każdej z odsłon przed kimś lub czymś uciekać? Nawet pojawiło się to we wcześniej wspomnianej przeze mnie Mumii. Naprawdę szkoda, że każda kolejna produkcja, gdzie nie spojrzeć, jest gorszą kopią poprzednich części i pomysłów. Kiedyś się sprzedały, więc teraz są po prostu powielane po najmniejszej linii oporu. Schematyczność i brak świeżości można zauważyć także w takim uniwersum jak „Obcy”, którego ostatnia cześć Przymierze w reżyserii Ridley’a Scotta dokładnie pokazuje, brak oryginalności wcale nie przeszkadza, by marka zarobiła na siebie.  Czy naprawdę cofanie serii, która swoje lata świetności ma już za sobą ma jakiś większy sens? Ja rozumiem, istnieje grupa fanów, którzy domagają się więcej, ale ile można ganiać się z obcym po statku, który i tak wygra niezależnie od tego, co zrobią nasi bohaterowie, by przeżyć? Naprawdę tworzenie co kilka lat filmu, gdzie sprzedajemy te same straszne sztuczki po pewnym czasie przestaje mieć nie tylko sens, ale i także zaskakiwać. Rozumiem, że ostatnia część Obcego – Przymierze, miała swoje straszne momenty, ale dla kogoś, kto widział ten sam typ straszenia widza ileś set razy, szansa, że podskoczy on w fotelu z przerażenia bliska jest zeru. Poziom przewidywalności akcji, w tego typu filmach, naprawdę po paru lub parunastu podejściach przestaje zaskakiwać, a widz jest w stanie przewidzieć, co za chwilę będzie miało miejsce. Nie o to chyba chodzi w filmach, gdzie morduje nas obca istota na statku kosmicznym, który dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej, a tam przecież nikt nie usłyszy naszego krzyku o przerażenie.

Wiesz, co z tym zrobić


Karol Riebandt

Karol Riebandt

Stały współpracownik

O mnie:

Człowiek, który ma milion pomysłów na minutę. Od najmłodszych lat fan mrocznego rycerza Gotham, a po godzinach, kiedy Batsygnał nie świeci nad miastem czyta, pisze i stara się zmienić świat w ciekawsze miejsce.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.