UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na "zrozumiałem" na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • niebawem również
  • Połącz z Facebook
Pulp Fiction art

Taniec – forma sztuki, która podobnie jak malarstwo, rzeźbiarstwo czy śpiew ma na celu ekspresję pewnych emocji autora, bądź wzbudzenie ich u odbiorcy. Biorąc jednak pod uwagę jego fizyczny aspekt, należy pokusić się o stwierdzenie, iż poziom immersji jest tu znacznie wyższy aniżeli w często starszych artystycznych dziedzinach. Nic więc dziwnego, że kinematografia odważnie sięga po motywy taneczne, aby skuteczniej oddać zamysł przedstawianego wątku. O znaczeniu tańca w świecie filmowym ktoś bardziej kompetentny ode mnie w tej kwestii mógłby napisać wielostronicowy artykuł, natomiast my pozostaniemy na tę chwilę w strefie laików i skupimy się na „soli” tej ziemi - na najpiękniejszych, często również najlepszych, scenach tanecznych w historii kina. Na scenach wzruszających, groteskowych, kunsztownych, ale także takich, dzięki którym zajęcia taneczne odnotowywały wzrosty frekwencyjne. Ominiemy jednak ujęcia z musicali (przepraszam Sweeney) oraz filmów stricte tanecznych bądź traktujących o tańcu. W niniejszym rankingu nie uświadczycie zatem takich legend jak Gorączka sobotniej nocy, Footloose, Dirty Dancing, czy Deszczowa piosenka. Choć ta ostatnia pojawi się w trochę innej formie … Tak czy owak ujrzycie tutaj najlepsze sceny z filmów, w których taniec był jedynie dodatkiem – czymś, bez czego całość mogłaby się obejść, ale z negatywnym skutkiem dla jakości. To co? Zaczynamy? Tak, zaczynajmy!

sweeney toddFot. materiały prasowe / Sweeney Todd - to było takie cudowne ...


10. Wilk z Wall Street (2013), reż. Martin Scorsese - solówka Jordana Belforta

Na rozgrzewkę weźmy sobie coś lżejszego. Oto Leonardo DiCaprio, wyginający się niczym zawodowa baletnica do utworu Bo Diddleya. Choć scena została nakręcona spontanicznie, to sam układ był ćwiczony przez aktora latami. I choćby z tego powodu należał mu się Oscar – co prawda w kategorii najlepsza choreografia a nie najlepszy aktor pierwszoplanowy, ale darowanemu koniu nie zagląda się w zęby … Co jednak w tej scenie najistotniejsze to fakt, że tak właśnie bawią się brokerzy za wasze (tak, za wasze) ciężko zarobione pieniądze, które następnie z uśmiechem na ustach oddajecie im za czcze obietnice. Martin Scorsese jak zwykle dopiął swego i w każdym, nawet tak krótkim ujęciu, aż kipi od groteski oraz karykatury dotyczącej poruszanego tematu. Brawa! Jeszcze raz brawa!


9. Batman (1989), reż. Tim Burton - walc Jokera i Vicky Vale

Nadal znajdujemy się na etapie rozgrzewki, choć tym razem trafiamy już w poważniejsze tony. Na przestrzeni całej produkcji Jack Nicholson aka Joker wykazuje się swoimi ponadprzeciętnymi umiejętnościami tanecznymi, lecz w finałowej scenie w dzwonnicy Gotham przeszedł samego siebie. Walc w wykonaniu Księcia Klaunów oraz jego półprzytomnej partnerki Vicki Vale (Kim Basinger) jest kwintesencją pojęcia „burtoznim”. Bo istnieje takie pojęcie, prawda? Jeśli nie, to od teraz istnieje, gdyż stylu, w jakim Tim Burton przelewa swoją niepoprawnie intrygującą wyobraźnię na ekran, nie da się określić żadnym do tej pory obecnym w języku polskim sformułowaniem. Agustin Egurrola byłby zniesmaczony ilością fałszywych kroków popełnionych przez wspomnianą parę, ale to nie You Can Dance, więc może schować się z tymi swoimi ocenami …

Zobacz również: TOP 30: Komedie romantyczne na zimowe wieczory


8. 2001: Odyseja kosmiczna (1968), reż. Stanley Kubrick - walc kosmiczny

No i odpalamy ciężkie działa. Zapytacie, gdzie w Odysei kosmicznej pojawiła się scena taneczna ... A statki kosmiczne? Kto powiedział, że taniec to domena tylko i wyłącznie ludzi? Jednym z przesłań filmu Stanleya Kubricka były zagrożenia wynikające z badań nad rozwojem sztucznej inteligencji, zatem dlaczego odmawiać im swych pięciu minut? Ospale poruszające się w rytm Dunaju Johanna Straussa giganty ze stropów niklu i tytanu pokazały, że piękny walc to przede wszystkim mechaniczny walc. Taniec ten stał się ikoną popkultury, a po dzień dzisiejszy możemy ujrzeć nawiązania do oryginału w rozmaitych filmach, serialach, czy nawet spotach reklamowych. A jedyne co trzeba było zrobić to użyć "paru" (ponad dwustu!) innowacyjnych efektów specjalnych, puścić nagranie klasycznego kompozytora oraz wykazać się odrobiną wyobraźni …


7. Od zmierzchu do świtu (1996), reż. Robert Rodriguez - Santanico Pandemonium

A teraz coś dla Panów … Choć w sumie dla Pań również, gdyż Salma Hayek rozpala zmysły obu płci równorzędnie. Dwa słowa: Santanico Pandemonium. W tym momencie nie powinienem już nic mówić, ale jako że ranking potrzebuje minimum zawartości opisów, to uraczę was paroma truizmami. Seksapil, seks, kobieta, wąż, alkohol. No, to by było na tyle … A może z kategorii ciekawostek dodam, że Rammstein – popularny niemiecki zespół metalowy - stworzył teledysk do jednego ze swoich utworów, który był jawnie inspirowany nie tylko wspomnianą sceną taneczną, ale całym filmem Roberta Rodrigueza. Co ja mówię! To nie była zwykła inspiracja tylko wypisz wymaluj ten sam motyw!


6. Wściekłe psy (1992), reż. Quentin Tarantino - tortury Pana Blondyna

Jeśli po tańcu czujesz się zmęczony, skatowany i rozpalony to znak, że był to dobry taniec … Chyba że to Pan Blondyn tańczył, a ty siedziałeś przywiązany do krzesła. No tak, wtedy musiało być nie za ciekawie, ale hej! Spójrzcie tylko na tę grację, na to wyrachowanie! Quentin Tarantino po raz pierwszy pokazał światu, iż w jego filmach nie ma miejsca na konwenanse i przemilczenia. Ma być brutalnie? Będzie brutalnie! Ma być bezpośrednio? Będzie bezpośrednio! Ma być niepokojąco zabawnie? Będzie i niepokojąco zabawnie! Szkoda tylko, że igraszki Michaela Madsena zostały tak nieludzko przerwane … Chętnie zobaczyłbym tryumfalny taniec na tle płomieni dławiących ludzkie ciało … Tak, to było niepokojące.


5. Frankenstein (1994), reż. Kenneth Branagh - taniec śmierci Viktora i Elżbiety

Nie mogłem w zestawieniu umieścić Sweeney'a Todda, więc odbiję to sobie na Frankensteinie. Znamienny jest fakt, iż w obu tych filmach, ba, obu najlepszych scenach tanecznych wystąpiła Helena Bonham Carter. Ile w tym mojego zauroczenia niniejszą aktorką, a ile rzeczywistej jakości … Nie wiem. Ale wiem za to, że scena tańca Viktora Frankensteina (Kenneth Branagh) ze „zmartwychwstałą” Elżbietą (Helena Bonham Carter) była i jest jednym z najpoważniejszych przeżyć, jakich kiedykolwiek doznałem podczas oglądania jakiegokolwiek filmu. Wzbudza ona we mnie jednocześnie żal i odrazę, zrozumienie i lęk, zauroczenie i przerażenie. Miłość doprowadzona do swoich skrajnych granic przerodziła się tutaj w chorą obsesję. Zrozpaczony Viktor „wskrzesza” ukochaną ze szczątek innych nieboszczyków, aby wraz z nią oddać się swoistemu danse macabre. Następna scena tylko podkreśla obłęd w jaki popadli bohaterowie, a wszystko kończy się ponowną (ludzie złoci!) śmiercią Elżbiety. Pamiętajcie, aby wziąć parodniowy urlop z pracy po seansie całego filmu.


4. Ojciec chrzestny/Ojciec chrzestny III (1972/1990), reż. Francis Ford Coppola - walc i tylko walc

Tak, oczywiście – nie mogło zabraknąć Ojca chrzestnego. Jeśli prześledzicie moją radosną twórczość na stronie, to zorientujecie się, że wciskam materiały z trylogii wszędzie, gdzie się tylko da. Cóż jednak począć, gdy ma się do czynienia z dziełem kompletnym, ponadczasowym i ostatecznym? W tym punkcie pozwoliłem sobie ponadto na wytypowanie dwóch scen z dwóch filmów, choć prawdę powiedziawszy jest to jedna scena w dwóch różnych ujęciach. Nie zmienia to jednak faktu, iż w obu przypadkach główną rolę odgrywa walc Nino Roty. Walc, którym stoi cała trylogia. Widzimy zatem Vito Corleone (Marlon Brando) tańczącego ze swoją córką Connie (Talia Shire) na jej ślubie oraz powtarzających ten fragment Michaela Corleone (Al Pacino) i jego potomkini Mary (Sofia Coppola) na balu dobroczynnym wiele lat później. Siłą tych scen jest coś, o czym sam Francis Ford Coppola wielokrotnie wspominał w kategoriach wyjątkowości swego dzieła. W skali 1:1 oddał on bowiem istotę charakteru włoskich, wielopokoleniowych rodzin. Tak wyglądają ich śluby, tak wygląda celebracja ważnych uroczystości, tak prezentują się konwenanse zachodzące między poszczególnymi członkami rodziny. A wszystko to mogliśmy ujrzeć już na początku pierwszego epizodu. Poza tym są to niezwykle kunsztowne i urocze sceny, a gdy dodamy do nich nostalgię 3. części, to aż ciarki przechodzą po plecach ...

Zobacz również: TOP 10: Najlepsze sceny z trylogii Ojciec Chrzestny


3. Pulp Fiction (1994), reż. Quentin Tarantino - twist

Quentin Tarantino już po raz trzeci gości w naszym rankingu. Wpierw jako scenarzysta Od zmierzchu do świtu, potem jako reżyser Wściekłych psów i teraz powraca z Pulp Fiction. Być może obrał zły zawód – może powinien spróbować szczęścia w choreografii tanecznej albo jakieś studio powinien założyć … Nie! Bez Tarantino na stołku reżyserskim ten świat byłby nudny! Na dowód tego prezentuję wam legendarny już twist w wykonaniu Johna Travolty oraz Umy Thurman. Travolta pokazał, że doświadczenie z Gorączki sobotniej nocy procentuje, a Thurman? Aktorka u Tarantino mogłaby zagrać kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek, a i tak wypadłaby olśniewająco. Znajdźcie nam tylko kogoś kto nigdy nie widział niniejszego twista, a natychmiast go naprostujemy!


2. Czarny łabędź (2010), reż. Darren Aronofsky - scena finałowa

Na początek postawmy sobie sprawę jasno: Darren Aronofsky jest reżyserem, którego styl albo się podziwia albo nienawidzi. Nie ma stanów pośrednich. Niesamowicie zawiłe (zdaniem niektórych pretensjonalne) i ekspresyjne (zdaniem niektórych pretensjonalne) konstrukty fabularne to coś, z czego Aronofsky uczynił swojego konika i jeździ na nim bez przerwy już od prawie 20. lat. Nie inaczej było z Czarnym łabędziem, którego seans „odświeżający pamięć” urządziłem sobie specjalnie na potrzeby rankingu. I co się okazało? To w jaki sposób reżyser naigrawa się z percepcji widza zakrawa wręcz o czyn karalny! Jeśli w trakcie oglądania wydaje wam się, że zaczynacie łapać o co chodzi i że łączycie ze sobą kolejne elementy układanki to czeka was spore zaskoczenie, gdy tylko rozpocznie się scena finałowa. Scena finałowa, która tak naprawdę jest jednym wielkim przedstawieniem baletowym. Przedstawieniem baletowym, po którym nie wiecie czy płakać, czy popełnić samobójstwo, czy może zapisać się na lekcje baletu. Niemniej jednak mamy do czynienia z niesamowitym rzemiosłem technicznym, a taniec, choć odgrywa w tym konkretnym przypadku drugoplanową rolę, prezentuje poziom najwyższych lotów. Zapytacie mnie wobec tego, dlaczego ten film nie znalazł się na pierwszym miejscu? Ano dlatego że …


Zanim poznacie odpowiedź na to nurtujące pytanie, to warto wpierw zwrócić uwagę na kilka pozycji, które z powodu ograniczeń ilościowych rankingu nie znalazły się w czołowej dziesiątce. Nie martwcie się – pamiętamy o Was!

Poradnik pozytywnego myślenia (2012), reż. David O. Russell


Nieustraszeni pogromcy wampirów (1967), reż. Roman Polański


Sok z żuka (1988), reż. Tim Burton


Sin City – Miasto grzechu (2005), reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino – Tarantino nie daje za wygraną!


Mechaniczna pomarańcza (1971), reż. Stanley Kubrick – a mówiłem, że pojawi się Deszczowa piosenka!


1. Zapach kobiety (1992), reż. Martin Brest - tango

Nie mogło być inaczej. Absolutny lider nad liderami – scena tanga z Zapachu kobiety. Scena w pełni zaimprowizowana, gdyż niepotrafiący opanować właściwych kroków Al Pacino rzekł do reżysera, aby nagrywał na przysłowiowego „żywca”. Dzięki temu otrzymaliśmy jedno z (nie bójmy się tego sformułowania) najmocniejszych ujęć w historii kina. Tango stanowi tutaj bowiem alegorię życia – jest ono nieprzewidywalne, zaimprowizowane, bezpośrednie. Trzeba mieć jaja, aby pogodzić się z rzeczywistością, wyzbyć się kompleksów trawiących naszą osobowość i poprosić tę piękną, wyjątkową kobietę do tańca. Podobnie jak życie, tango pełne jest namiętności i przyjemności, lecz trzeba wiedzieć gdzie i jak ich szukać. Symptomatyczny jest również fakt, iż Al Pacino gra osobę niewidomą … No powiedzcie mi, czy osoba niewidoma potrafiłaby zagrać samą siebie lepiej niż zrobił to Al Pacino?

Zobacz również: TOP 10: Najważniejsze role Ala Pacino

Ilustracja wprowadzenia: timeart.co.uk

 

Wiesz, co z tym zrobić


Tomasz Małecki

Tomasz Małecki

Dziennikarz

O mnie:

Nałogowy gracz i kinoman, a w wolnych chwilach kulturysta. Zagorzały fan Ala Pacino, Adama Jensena i prequelowej trylogii Gwiezdnych Wojen.


Dodaj komentarz

Zaloguj się i przejdź na naszą stronę mocy! Komentuj bez weryfikacji, oceniaj, twórz własną społeczność i odkryj potęgę mocy Movies Room!

Kod antyspamowy
Odśwież

 

ZNAJDZIESZ NAS NA:
WSPÓŁPRACUJEMY Z :
  • logo1
  • logo2
  • logo3
  • logo4
  • logo5
  • logo6
  • logo7
  • logo8
  • logo9
  • logo18
  • logo-cenega
  • logo-ama
  • logo10
  • logo11
  • logo12
  • logo-netflix
  • logo14
  • logo15
  • logo16
  • logo17
  • logo18
  • logo18
  • logo-enemef
  • logo-cd-pro-red
  • logo-snap-book
  • logo19
  • logo20
  • logo21
  • logo22
  • logo23
  • logo-samsung
  • logo25
  • logo-universal
  • logo rebis
  • logo-sony-music
  • logo-techland

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Wykonanie strony: Tomasz Szymański, projekt: Tomasz Rewers