Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
reklama-ama-artykuly-top

O pracy na planie serialu „Czarna Lista”, życiu prywatnym, a także o problemie równych płac dla kobiet i mężczyzn w branży filmowej opowiada nam Megan Boone.

Prezentujemy naszą rozmowę z aktorką Megan Boone. 14 stycznia przez ponad godzinę rozmawiałyśmy o kinie, serialach, a także życiu prywatnym gwiazdy. Oto zapis tej rozmowy.

Jak można zauważyć, Liz bardzo się zmieniła. Jeśli mogłabyś dać jej radę, powiedziałabyś by kierowała się głową czy sercem?

Megan Boone: Myślę, że kazałabym jej kierować się głową. Ona znajduje się w bardzo niebezpiecznej sytuacji i myślę, że ważne jest, aby wziąć pod uwagę, że ludzie wokół niej niekoniecznie działają z pobudek serca. Jej charakter ma wiele empatii i tak naprawdę zazwyczaj działa kierując się sercem. Myślę, że doświadczenie nauczyło ją jednak, że ważne jest, aby przechytrzyć ludzi, którzy nie mają dobrych intencji w stosunku do niej.

Nowe seriale takie jak "Outcast"," Fargo", lub "American Crime Story" są popularne w ramach dzisiejszej popkultury - myślisz, że dramat kryminalny, taki jakim jest „Czarna lista” będzie nadal odgrywał znaczącą rolę w telewizji?

Megan Boone: Cóż, myślę, że to właśnie dlatego „Czarna Lista” okazała się sukcesem.  W czasie, gdy telewizja tak szybko się zmienia, zostaliśmy przy formie oryginalnego serialu proceduralnego. Ale ma on serializowaną fabułę, w której mamy Reda Reddingotona i Elizabeth Keen i wszystko co może zostać ujawnione w związku z tymi postaciami. Mamy więc tajemnicą, a ponieważ nie została ona ujawniona, jest to bardziej opowieść w odcinkach.

Łatwo jest patrzeć na „Czarną listę” z zewnątrz i zobaczyć go jako standardowy kryminał proceduralny, ale w rzeczywistości to znacznie więcej i myślę, że to dlatego, ma fanów w czasie, gdy miniseriale mają tak silną pozycję.

Co najbardziej podoba ci się w Twojej postaci?

Megan Boone: Cóż, myślę, że to, co lubię najbardziej na jej temat, to to, że mogę wstać codziennie i dawać z siebie wszystko. Wielu aktorów nie ma możliwości pracy nad postacią przez dłuższy okres i z taką regularnością. To doświadczenie, o którym wiem, że jest wyjątkowe dla mojego życia na wiele sposobów i jestem za nie naprawdę głęboko wdzięczna.

I myślę, że w pewnym sensie echa tego znajdziemy w Elizabeth Keen i tym, kim jest, bo stanęła w obliczu tak wielu nadzwyczajnych okoliczności, które były bardzo trudne do pokonania. Bo świat „Czarnej listy” ma przecież melodramatyczną atmosferę. I dlatego musi być tym kimś, kto pokazuje się na co dzień, mimo wszelkiego rodzaju wyzwań i przeszkód i robić to, dzięki czemu może zobaczyć siebie i opiekować się ludźmi.

To była twoja pierwsza główna rolę w serialu. Co Cię zaskoczyło najbardziej?

Megan Boone: O mój Boże, co mnie zaskoczyło najbardziej? Myślę, że międzynarodowym sukces serialu jest bardzo zaskakujący. Zwłaszcza telefony. To naprawdę zaskakujące dla mnie, że są ludzie na całym świecie w różnych miejscach, którzy oglądają Elizabeth Keen, muszącą przejść przez to, co Red Reddington zaplanował dla niej w danym momencie.

I myślę, że prawdopodobnie na co dzień, najbardziej zaskoczyły mnie silne więzi, które rozwijają się z ludźmi, z którymi pracujesz regularnie. Istnieje rodzinna jakość, której nigdy nie miałam wcześniej w miejscu pracy ze względu na fakt, iż w profesji aktorskiej poruszasz się z jednej pracy do drugiej. A tutaj jest inaczej. Spędzasz dużo czasu z ludźmi, z którymi pracujesz.

I jesteśmy na tyle szczęśliwi, że na planie „Czarnej Listy” mamy grupę ludzi, którzy są nie tylko inteligentni i utalentowani, ale są fantastycznymi członkami rodziny, co mogę powiedzieć z doświadczenia.

Twoja postać zmieniła się z detektywa w uciekiniera. Co trzeba zrobić jako aktorka, aby dokonać tej zmiany?

Megan Boone: Rozmawiałam o tym z gościem specjalnym wczoraj, bo zrobiła dużo pracy proceduralnej i grała detektywa, a potem - to ciekawe, bo moja postać też posiada emocjonalną stronę - ma stronę fabuły, która jest o tym, że każdy czuje coś do niej. Wszystko robią dla niej i chcą dla niej jak najlepiej. Dotyczy to wszystkich tych trudnych emocjonalnych sytuacji z Tomem i Ressler a następnie Meerą, Samar i Redem Reddingtonem.

Więc jest strona, która jest profesjonalna i dotyczy profesjonalnej kobiety. I to jest coś, co myślę, że na pewno znalazłam w mojej grze, zawsze jest linia rozróżnienia pomiędzy kobietą w sferze prywatnej - taką która czuje rzeczy i która ma życie i dom, a kobietą, która idzie do pracy i wykonuje dany zawód. Zawsze jestem zakłopotana i zainteresowana znalezieniem sposobu, aby to była ta sama kobieta.

A więc ona jest w pracy, ale rzeczy w jej życiu osobistym przecież nie odchodzą. I choć nie są one w konkretnej sytuacji czy skrypcie zaznaczone, to  mogą nadal żyć we mnie. Dlatego staram się pokazać to w serialu jak tylko mogę

Chciałbym zapytać o małą rzecz z jej osobowości. Ona ma bardzo silny sposób życia w odniesieniu do jej uczuć. Jak radzisz sobie z tymi wszystkimi uczuciami, aby pokazać je w najlepszy sposób w przypadku postaci?

Megan Boone: Siła mojej bohaterki zdobywana była na przełomie serii. Myślę, że zaczynała jako kobieta, która miała wszelkie zadatki na bardzo silną kobietę, ale niekoniecznie rozumiała świat w ten sam sposób, jak robi to teraz, dzięki jej ekspozycji jej ciemniejszej strony przez Reda Reddingtona. Więc dla mnie, podobnie jak dla niej, to była podróż mająca na celu rozwijanie umiejętności, by być silną kobietą, która posiada wszystkie niezbędne cechy. I czasem te cechy są znacznie cichsze, niż mogłoby się wydawać. Myślę, że kiedy ludzie myślą o silnych kobiecych postaciach, myślą o kimś, kto jest odważny i niespeszony swoimi działaniami oraz twardy. Ale myślę, że zdolność Elizabeth Keen, aby utrzymać się w tych wyjątkowo trudnych warunkach, jest świadectwem jej siły. Więc staram się utrzymać tę stronę - ja po prostu nie chcę jako aktorka i jako postać, zamykać się na świat wokół mnie i być odrętwiałą z wyzwań. Więc myślę, że dla mnie to najważniejszy wyznacznik siły w Elizabeth.

Wielu ludzi porównuje związek pomiędzy Liz i Redem do Clarice i Hannibala Lectera w "Milczeniu owiec". Lubisz to porównanie czy ci to przeszkadza?

Megan Boone: Na początku myślę, że to porównanie było bardzo ważne, bo występował uwięziony niebezpieczny człowiek i bardzo młoda, wrażliwa agentka FBI, która została do niego specjalnie przypisana i z którą on chciał współpracować. I to wszystkie podobieństwa do „Milczenia Owiec”. W miarę jak seria postępowała, rosła i ewoluowała, to naprawdę odeszliśmy od tego konceptu. Teraz, gdy jesteśmy przy trzecim sezonie, nie porównywałabym obu tych dzieł.

Mamy odejście od pewnego układu, zwłaszcza że na chwilę, Red stał się wolnym człowiekiem, który był informatorem dla naszej grupy zadaniowej. To zmieniło tę dynamikę, bo Hannibal Lecter nigdy nie był wolnym człowiekiem. A potem Elizabeth Keen również dorosła. Nie uważam jej za debiutanta, zwłaszcza po tym, jak była przestępcą i terrorystką, która uciekała. Ponieważ bohaterowie zmienili się dramatyczne, myślę, że naprawdę odeszliśmy od tej formuły.

Seria jest o Elizabeth. Do tej pory, to ona szukała odpowiedzi. Ale czy jest coś co ukrywa? Czy dowiemy się czego specjalnego na koniec tego sezonu?

Megan Boone: Tak, istnieje wiele rewelacji o Liz Keen ujawnionych pod koniec sezonu 3.  Czy coś ukrywa? Oczywiście. Ma tajemnicę - są rzeczy z którymi tak naprawdę nie chce się zmierzyć. Można zauważyć, tę zależność w jej charakterze, nawet w pierwszym sezonie z Tomem Keenem. Nie chciała zobaczyć rzeczywistości, tego kim był, chociaż w niektórych momentach było to rażąco oczywiste. Więc zawsze przypisuję jej pewien stopień wewnętrznego zaprzeczenia. I okaże się, że tak jest znowu pod koniec 3 sezonu, kiedy znajdzie coś jeszcze - coś, co uważała za prawdziwe przez cały czas i nadal jest prawdą, ale ona  wciąż temu zaprzeczała. Więc tak, powiedziałabym, że tajemnice się mnożą.

Jestem bardzo ciekawa, czy Elizabeth jest po prostu wytworem twojej czystej wyobraźni czy dzielisz z nią niektóre elementy swojej osobowości? Budowałaś postać na czymś z przeszłości, przyszłości, teraźniejszości czy to tylko Twoja wyobraźnia?

Megan Boone: Powiedziałabym, że moja wyobraźnia. Nie jestem kimś, komu naprawdę odpowiada personalizowane historii. Jednak mam  element człowieczeństwa i empatii. Pozwala mi to zrozumieć jakieś doświadczenie na pewnym poziomie i je odegrać. Czy to dlatego, że miałem doświadczenie, którego tak naprawdę nie jestem świadoma w danym momencie, nauczyło mnie, jak to jest być w tej sytuacji? Nie wiem. Niektóre rzeczy są grą dla mojej podświadomości, ale wiem, jak pracować i zwykle wiąże się to z wyobraźnią i instynktem.

Czy na początku serii spodziewałaś się tych wszystkich zmian, które doświadczyła Liz na przełomie wszystkich trzech sezonów?

Megan Boone: Nie, mam na myśli że, wszystko jest naprawdę bardzo zaskakujące dla mnie w całej serii, ponieważ pisarze pracują bardzo dobrze w improwizowany sposób. Tak działa pokój pisarza. Więc jest to bardzo - to znaczy, z tego co rozumiem, mnie tam nie ma, ale z tego co rozumiem - jest to proces bardzo na ostatnią chwilę. Więc zazwyczaj dowiaduje się, co się stanie z Liz około cztery tygodnie przed publicznością.

Pytanie: Czego się nauczyłeś o swojej postaci?

Megan Boone: No wiesz, w kolejnych epizodach zostaje schwytana i osądzona za jej zbrodnie. I ci sami ludzie, którzy ścigali ją obecnie pracują, aby jej pomóc. Więc ona ma duży zespół po swojej stronie. Myślę, że to było bardzo trudne dla niej by uporać się z pracą, rodziną, polowaniem na nią jak na przestępcę. A teraz myślę, że jest jakieś odkupienie w tym, że jest bezpieczna i pod opieką ludzi, którzy są gotowi jej bronić.

Wspomniałaś wcześniej o swoich współpracownikach, że zaczynacie czuć się jak rodzina i zastanawiam się jaka atmosfera panowała między scenami i czy możesz podzielić się jaśniejszymi momentami spośród wszystkich scen na którymi pracowaliście.

Megan Boone: W rzeczywistości jest to nie tylko poczucie humoru wśród obsady. Wszyscy naprawdę dobrze się bawimy. Wszyscy mamy te nawyki, gdy scena nie idzie zgodnie z planem, gdy jest bałagan. Wczoraj nie byłam zupełnie w humorze, musiałam chodzić i mówić. To była ciężka scena dialogu i byłam bardzo, bardzo na miejscu. A potem po prostu jedna rzecz poszła nie tak i krzyczałam przekleństwa, których nie jestem w stanie powtórzyć. Wszyscy wiedzą, że jestem w ciąży, a ja dopiero dowiedziałam się, że moje dziecko mnie słyszało. I czułam się okropnie, a Diego nie mogł przestać mówić przekleństw, z powodu tego, że krzyczałam je parę chwil wcześnie. I było to coś pozytywnego, a on potem zaczął z tego żartować. Pomyślałam, że wprowadzam kogoś w świat - do świata, gdzie mam ustaloną wspólnotę ludzi, którzy troszczą się o nią i troszczą się o mnie. Jak wiesz, Ryan Eggold pisze muzykę, więc powiedziałem mu, że ma napisać piosenkę z jej imieniem, a on zgodził się.

Jak widzisz, różnego rodzaju rzeczy dzieją się na planie. Wszyscy są bardzo podekscytowani.

Na początku sezonu pierwszego - co najciekawszego odnalazłaś w tej roli? Dlaczego myślałaś, że to będzie wyzwanie właśnie dla Ciebie?

Megan Boone: Nie powiedziałabym, że byłam emocjonalnie dostępna, jak teraz, gdy pracuje nad serialem. Nauczyłem się wiele o tym, co sprawia, że ​​czuje się zagrożona i jak otworzyć się na różne okoliczności, emocje i tego typu rzeczy. Więc i to było tak naprawdę konieczne do zdrady Liz, więc jestem wdzięczna za to, i że było to świetnie. A to zawsze wychodzi najbardziej w moich scenach z Redem Reddingtonem, bo z takiego czy innego powodu Liz czuje się bardziej zmuszona do bycia narażoną wokół niego i szczerze mówiąc do mówienia o tym, jak się czuje i co się dzieje. On zawsze pomaga jej zmierzyć się z tym z czym musi. Więc myślę, że w aspekcie show było to najbardziej satysfakcjonujące.

Zależność pomiędzy Redem i Liz na koniec każdego sezonu rozwija się, jak myślisz, co będzie się działo w sezonie 4?

Megan Boone: Och, ich związek ma się przeżyć jeszcze większą traumę i dramat niż kiedykolwiek w przeszłości. Koniec sezonu 3 będzie jeszcze większym zaskoczeniem. Natura ich związku polega na tym, że nigdy tak naprawdę nie są od siebie odseparowani.

Twoim zdaniem, jak widzowie powinni reagować, gdy twoja postać przestała być dobra i stała się zła? Jak aktor powinien na to reagować?

Megan Boone: Ja zawsze widziałem Liz, jako tą samą osobę, ale w różnych okolicznościach. Tak więc, gdy wiem, że niektóre z jej działań mogą sprawiać, że publiczność uważa, że ona teraz przeszła na ciemną stronę, w rzeczywistości jest to ta sama kobieta. Ona po prostu wie więcej i teraz ma do czynienia z dużo bardziej skomplikowanymi problemami i sytuacjami. I wiesz, to zrozumiałe. Myślę, że okoliczności, w których znajduje się bohaterka trudno sobie wyobrazić i trudno sobie wyobrazić, co byśmy zrobili na jej miejscu. Szczególnie ważne było zabicie Prokuratora Generalnego, gdy działając w sposób impulsywny naprawdę wpakowała się w kłopoty. Ale działanie w sposób impulsywny również uratował jej życie na wiele sposobów. Więc nigdy nie widziałem jej tak naprawdę jako złej osoby, ale jako osobę, która stara się przetrwać.

Jako aktorka, uważasz, że bardziej interesujący był sezon pierwszy czy drugi?

Megan Boone: Jako aktorka uważam, że najbardziej interesujący był sezon trzeci. Myślę, że Liz staje się bardziej interesująca przez że to, co się stało w serii. Założeniem sezonu pierwszego było powołanie do życia przez Jamesa Spadera niesamowitej postaci Reda Reddingtona. I przez niego mamy obserwować, jak katalizuje zmianę w Elizabeth, która jest o wiele groźniejszą kobietą i o wiele bardziej interesującą oraz skomplikowaną. Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju.

W przemyśle filmowym i telewizyjnym występuje problem równej płacy dla kobiet i mężczyzn. Co sądzisz o tym? Czy uważasz, że kobiety po raz kolejny muszą walczyć o swoje prawa i że to dobra rzecz?

Megan Boone: To jest dobre, że nierówność została wyciągnięta na światło dzienne. Wierzę w prawa obywatelskie dla każdego i że zostały wyeksponowane rozbieżności pomiędzy wynagrodzeniami dla mężczyzn i kobiet. Myślę, że to ważne, że w grupie osób w przemyśle rozrywkowym pracować razem, aby zobaczyć, że można to naprostować.

Zrobiłaś kilka scen walki. Jak Twoje doświadczenia ze scen akcji ? Mówi się, że nie używałaś w trakcie dublerki… czy to prawda?

Megan Boone: W sezonie 1 i 2 nie korzystałam z kaskaderów. Teraz, gdy jestem w ciąży mam nie tylko dublerkę, ale  i kaskaderkę, które pomagają mi ukryć ciąże, a także robić rzeczy fizyczne na planie, które byłyby niebezpieczne, a których wykonywania zabronił mi lekarz.

Po prostu - kocham tę dziewczynę, Ashley Pynn, która wykonuje za mnie te wszystkie akrobacje. Chce ją zatrzymać, ponieważ myślę, że jest fantastyczna i wygląda tak jak ja. To rodzaj niesamowitości. Więc mam nadzieję, że do końca serialu będą mogła ją zatrzymać, bo miło jak ktoś może przejąć niektóre z trudniejszych fizycznych oczekiwań pracy.

Jak wiadomo, James Spader jest znany z odgrywania niekonwencjonalnych ról i „Czarna Lista” nie jest wyjątkiem. Jak to jest z nim pracować? Czy w prawdziwym życiu też jest tak pokręcony, jak można by się spodziewać po doborze ról?

Megan Boone: Wow, cóż, nie powiedziałbym tego. James ma niepowtarzalny umysł, a więc mogę zrozumieć, dlaczego grał bohaterów dziwnych na różne sposoby. Niekoniecznie - on nie jest everymanem, ujmijmy to w ten sposób. Ale myślę, że powodem osiągnięcia przez niego sukcesu, jest to, że, wiesz, tam jest dobry człowiek, dobre serce i ktoś, kto chce być naprawdę dobrym człowiekiem. On jest ojcem. On kocha swoje dzieci. Ma trochę normalności w swoim życiu. Tyle, że jego umysł pracuje w sposób, który jest bardzo wyjątkowy. Wystarczy, aby dać przykład, że jest bardzo metodyczny w swoim procesie i ma sposób pracy z rytmem i językiem i specyficznymi gestami, co jest bardzo techniczne. I to jest techniczne w sposób, który w przypadku bardziej impulsywnego, intuicyjnego aktora byłoby zbyt przytłaczające by tego spróbować i tym zarządzać. Ale to, co robi, robi naprawdę dobrze. Chciałabym powiedzieć, wiesz, to co widzisz na ekranie jawi się jako coś, co jest dziwne i ciemne, a jest po mistrzowsku przez niego wytrenowane.

Co jest ważniejsze? Złapanie złoczyńców czy odkrycie przeszłości na temat Liz?

Megan Boone: Cóż, myślę, że Liz nadal ma bardzo silny kręgosłup moralny. Więc ona naprawdę odstrasza ludzi, którzy robią złe rzeczy ludziom – innym ludziom. Myślę, że kiedy Reddington przynosi jej przypadek, ona wciąż będzie bardzo zainteresowana podjęciem się złapania złych facetów. Jeśli chodzi o jej przeszłości, myślę, że ona zaczęła rozpoznawać, co ją ogranicza i jak może rzeczywiście uzyskać odpowiedzi.

A ona wie, jak Reddington działa, bo przecież tworzy profile. Tak naprawdę to, co ona ma zrobić, to rozwijać cierpliwość i tyle. Oczywiście starać się zadawać pytania, na które może znać odpowiedź i starać się przekraczać pewne granice. Ale on ustawił je tak, że ona wie dokładnie, gdzie są i jak może między nimi balansować. I myślę, że tak się stanie na końcu sezonu 3, gdzie będziemy mieli mniej do czynienia z przeszłością Liz, a więcej z teraźniejszością.

Gdyby „Czarna Lista” istniała w prawdziwym życiu, kto by się na niej znalazł i dlaczego?

Megan Boone: Gdybym mogła mieć prawdziwą „Czarną Listę”? Donald Trump - przykro mi, że nie jest to bardzo długa lista.

 

Wiesz, co z tym zrobić


Gracja Grzegorczyk

Gracja Grzegorczyk

Stały współpracownik

O mnie:

Radiowiec z przypadku, filmowiec z zamiłowania. Dziecko Mensy i wielbicielka filmów klasy Z w jednym.


Więcej informacji o:

Powiedz coś tutaj...
Odrzuć
Zaloguj jako ( Zalogować ? )
albo wyślij jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas

reklama-ama-artykuly-top

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.