Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
Wielki mur moviesroom 1135x200

Dwieście osiem sekund. Sto pięćdziesiąt pięć osób na pokładzie. Z tym bilansem liczb w 2009 roku nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie, łączono nazwisko Chesleya Sullenberga. Tytułowego Sully'ego, pilota uszkodzonego samolotu pasażerskiego, którym wylądował na tafli wody, opinia publiczna wyniosła na piedestał błyskawicznie. Fundament tego piedestału zadrżał równie szybko - z chwilą rozpoczęcia śledztwa mającego zbadać szczegóły... no właśnie, "cudu na rzece Hudson", czy raczej katastrofy?

W biograficznym dramacie Clinta Eastwooda próżno szukać rewolucyjnych rozwiązań; reżyser przeprowadza widza przez kolejne elementy fabuły niczym po pozbawionej wyboi drodze, przetartym przez poprzedników szlaku. Prócz porządnie zrealizowanych efektów specjalnych, mamy więc bezsenne noce, omamy, przytłaczającą wręcz atencję mediów i, co za tym idzie, społeczeństwa, wątek rodzinny oraz procesowo-śledczy, z którym wiąże się chociażby ciągłe napięcie, nieustannie odczuwana przez Sully'ego presja. Jawi się on widzowi jako profesjonalista, zdolny wybrnąć z sytuacji krytycznej, żeby nie powiedzieć: beznadziejnej, a jednocześnie jako ktoś coraz bardziej przytłoczony pokłosiem centralnego dla fabuły wydarzenia. Nic dziwnego, skoro z jednej strony zalewa go fala zainteresowania, wylewnie okazywanej wdzięczności, zaś z drugiej - podważana jest zasadność jego decyzji; efektu wieloletniego doświadczenia i niebywałej siły psychicznej, której nie zabrakło w momencie próby. Czynnik ludzki - to coś, czego nikt, poza pilotem, nie dostrzega; a przynajmniej coś, co śledczy zupełnie bagatelizują. Pomiary pomiarami, symulacje symulacjami - takiego ekstremum nie można odtworzyć z zegarkiem w ręku, z matematyczną precyzją, wedle gotowego scenariusza. Maszyna zawiodła, człowiek zdał egzamin, zdaje się mówić Eastwood. Wybierając prostą, wręcz przewidywalną metodę opowiedzenia historii, wie, co robi - nie interesuje go łzawa dramaturgia, nie chciałby też osunąć się w tanie moralizatorstwo. Swój film konstruuje według znanych reguł, nawet, jeżeli wiązałoby się z tym powielanie rozwiązań i motywów znanych już widzom z innych tego typu produkcji (skojarzenia z Lotem nasuwają się nieustannie). Nie o suspens tu chodzi, lecz o rozwianie wszelkich wątpliwości. Nie trzeba od razu oddawać hołdów i dawać się opanować medialnej gorączce; trzeba jednak powiedzieć jasno i wyraźnie: mamy do czynienia z bohaterem. Kropka.

fot. kadr z filmu Sully

Choć, jeśli w grę wchodzi zestawienie Tom Hanks + dramat biograficzny o wiele większe wrażenie - moim zdaniem - robi Kapitan Phillips, to rolę Sully'ego nagrodzono Kryształową Statuetkę People's Choice dla Ulubionego aktora w dramacie. Nie ma powodu, by protestować; Hanks, o czym na pewnym etapie przekonał się zapewne każdy widz, potrafi być przekonujący. I taki też jest tym razem; to nie tylko kwestia charakteryzacji, to kwestia umiejętności, wrażliwości, empatycznego zespolenia z postacią. Dzięki temu nie widzimy na ekranie odtwórcy głównej roli, widzimy kapitana, który heroicznym wyczynem zwrócił na siebie uwagę wszystkich i z tą uwagą musi się zmierzyć. Męża, ojca, człowieka odpowiedzialnego, pewnego swego, a jednocześnie momentami jakby spłoszonego, skrępowanego, wycofanego - albo przynajmniej chcącego się wycofać.

Na drugim planie Aaron Eckhart oraz Laura Linney radzą sobie bez zarzutu i bez fajerwerków zarazem; pozostałe postaci trudno byłoby po skończonym seansie wydobyć z zakamarków pamięci. I słusznie, bo zapaść miał w nią przede wszystkim siwowłosy pilot, który zdołał ocalić życie ponad stu osobom. W pewnym sensie - rzeczywiście dokonał cudu. Przyznać trzeba otwarcie, że Sully nie należy do filmów trzymających w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy, zaskakującej niespodziewanymi zwrotami akcji lub godnymi owacji na stojąco kreacjami aktorskimi. Największą frajdę sprawi zapewne fanom filmów z gatunku katastroficzne/biograficzne. Produkcja jako taka wielka nie jest, ale może wcale nie miała taka być; wystarczy, że opowiada o wielkim człowieku i jego wielkim czynie.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

 

Wiesz, co z tym zrobić


Aleksandra Kumala

Aleksandra Kumala

Dziennikarz

O mnie:

Studentka trzeciego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

60/100

  • Tom Hanks
  • charakteryzacja
  • efekty specjalne
  • niesilenie się na przesadną dramaturgię 
  • niewyróżnianie się wśród produkcji tego typu
  • wiele filmowych klisz
  • raczej dla fanów gatunku 
  • może nużyć


PRODUKCJĘ POLECA:

75%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • DVD
Nocne życie - recenzja VOD gangsterskiego filmu Bena Afflecka

Ocena Recenzenta 35/100

Stany Zjednoczone Ameryki w pierwszych dekadach XX wieku wyrosły na gospodarczego giganta, stając się ziemią obiecaną dla wszelakiej maści emigrantów ze Starego Kontynentu. Poważne probl...

Recenzuje Dominik Dudek

Wołyń - recenzja DVD filmu Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 85/100

„Smarzowszczyzna” jaka jest, każdy widzi. Wołyń, jak większość filmów uznanego polskiego reżysera, nie oszczędza ani bohaterów, ani widza - krew leje się strumieniam...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Sully - recenzja DVD biograficznego dramatu z Tomem Hanksem

Ocena Recenzenta 60/100

Dwieście osiem sekund. Sto pięćdziesiąt pięć osób na pokładzie. Z tym bilansem liczb w 2009 roku nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie, łączono nazwisko Chesleya Sullenberga. T...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Ksiądz - recenzja etiudy Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 70/100

17-minutowa etiuda Wojciecha Smarzowskiego miała niesamowity marketing. Billboardy, wiaty przystankowe, plakaty, spoty, zwiastuny, internety – wszędzie tam Ksiądz zjawiał się na potęgę, s...

Recenzuje Tomasz Małecki

Destrukcja - recenzja DVD dramatu Jeana-Marca Vallée

Ocena Recenzenta 70/100

Żona Davisa (Jake Gyllenhaal) ginie w wypadku, z którego on wychodzi bez szwanku - dosłownie i w przenośni: nie dość, że nie odnosi poważnych obrażeń fizycznych, śmierć Julii (Heathe...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Bodom - recenzja zaskakującego horroru

Ocena Recenzenta 66/100

Horrory i Finlandia. Pytanie o takie zestawienie raczej nie przyniesie szybkiej odpowiedzi nawet najbardziej zapalonym kinomanom. Zaskakujący Bodom w reżyserii Taneli Mustonena ma duże szanse, aby ...

Recenzuje Konrad Stawiński

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!

rekrutacja ama

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.