• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

„Smarzowszczyzna” jaka jest, każdy widzi. Wołyń, jak większość filmów uznanego polskiego reżysera, nie oszczędza ani bohaterów, ani widza - krew leje się strumieniami, łzy także. Sielankowe kadry dają się zliczyć na palcach jednej ręki, nie blakną jednak pod naporem przepełnionych zwierzęcą brutalnością, emocjonalnie i estetycznie wyniszczających odbiorcę scen; wręcz przeciwnie, tym głębiej zapadają w pamięć. Powiedzieć, że z minuty na minutę napięcie narasta, że atmosfera gęstnieje, to - cytując klasyka - nic nie powiedzieć. Smarzowski stopniowo spycha świat przedstawiony, wraz z jego mieszkańcami, aż do ostatniego kręgu piekieł. Fizyczne i psychiczne katusze bohaterów trudno oglądać bez emocji, jeszcze trudniej objąć rozumem bezmiar bestialstwa. Piorunujące wrażenie potęguje świadomość, że ukazana w filmie rzeź wołyńska to nie tylko frenetyczna wizja twórcy; to historyczny fakt. 

Zosia Głowacka (niebywała Michalina Łabacz), zakochana w Petro (Vasili Vasylyk), młodym Ukraińcu, wydana za mąż za statecznego polskiego gospodarza, Macieja (Arkadiusz Jakubik), to centralna postać filmu; przewodniczka, razem z którą widz coraz głębiej zanurza się w zmierzającej ku katastrofie rzeczywistości. Dojrzałość, z jaką Łabacz przeprowadza swoją bohaterkę przez kolejne granice wytrzymałości, z jaką udaje jej się uchwycić kruchość i siłę, samotność, zagubienie, przerażenie, bezgraniczną rozpacz i jednocześnie wolę przetrwania bohaterki, zasługują na najwyższe uznanie. Nagrodzona Złotym Lwem, debiutująca aktorka ani przez chwilę nie pozostaje w cieniu starszych koleżanek i kolegów po fachu - a przecież towarzyszą jej na ekranie wspomniany już Jakubik, Izabela Kuna, Jacek Braciak, Lech Dyblik. Przez ponad dwie godziny to ją widz najczęściej obserwuje w epicentrum wydarzeń; odczuwanymi - nie sposób nazwać ich odgrywanymi - przez nią emocjami przesiąka. Przybiera więc na sile i tak traumatyczny wymiar seansowego przeżycia. 

fot. kadr z filmu Wołyń

Mikołaj Trzaska po raz kolejny udowadnia, że doskonale rozumie język Smarzowskiego i swoimi kompozycjami potrafi go uzupełnić, wzbogacić, czy raczej - jeszcze bardziej skrócić dystans dzielący widza od percepcyjnej granicy wytrzymałości. Kontrowersyjny sposób montażu, chaotyczne, szybkie cięcia, trudno uznać za reżyserskie potknięcie czy niedbałość; to z całą pewnością kolejny element przemyślanej strategii. Sformułowanie „tylko dla widzów o mocnych nerwach” brzmi banalnie, ale pasuje doskonale. Dodałabym jeszcze: raczej dla widzów gotowych poszerzać konteksty, doszukiwać się informacji, drążyć, doczytywać. Bo triumfator tegorocznych Orłów, czego dowodzić może scena z dwoma kazaniami, ma potencjał wprawienia w ruch maszyny refleksji, rozliczeń z historią i jej przepracowań. Pierwsza produkcja opowiadająca o tragicznym epizodzie w historii polsko-ukraińskiej obraz to nie tylko zbiór dantejskich scen. To film, owszem, frenetyczny do cna, mroczny, napawający wrażeniem ciągłego osaczenia, ale przede wszystkim ukazujący destrukcyjną, oddolną siłę skrajnych ideologii, zgubnych przesłanek, podsycania animozji. Ważny, przez jakiekolwiek przypadki odmieniać to słowo. Reżyserska maestria Smarzowskiego sprawia, że - nie wiedzieć kiedy - widz przenika do wołyńskiego świata, zaczyna się w nim dusić, chce i nie potrafi się z niego wydostać, złapany w pułapkę szamocze się daremnie. Tym większy efekt przynosi niejednoznaczność sceny finałowej; dowolność interpretacji, jakie za sobą pociąga. Niespodziewane wyciszenie, ledwie wyczuwalna subtelność, kontrastujące z dotychczasową masakrą. Jakby rozpędzona maszyna wyhamowała, ale już po wielkiej tragedii. 

fot. kadr z filmu Wołyń

W efekcie po seansie, czy nawet w trakcie jego trwania, odczuć można autentyczne, fizyczne wycieńczenie, osiągnięte poprzez zastosowanie określonych zabiegów formalnych (montaż, kadry, muzyka, klimat, także długość) z intensywnością wydarzenia, które za sprawą Wołynia staje się czymś na kształt quasi-doświadczenia. Ma wstrząsać, ma prowokować, ma uświadamiać, ma boleć. Właśnie dlatego film nie tylko w a r t o, wręcz t r z e b a obejrzeć; krytycznie, empatycznie - dobór klucza odbioru to w tym przypadku kwestia indywidualna. Żeby nie powiedzieć: drugorzędna. 

 

Wiesz, co z tym zrobić


Aleksandra Kumala

Aleksandra Kumala

Dziennikarz

O mnie:

Studentka trzeciego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

85/100

  • Michalina Łabacz
  • reszta obsady
  • frenetyzm
  • niejednoznaczność finałowej sekwencji
  • nieustanne napięcie
  • ludowa perspektywa
  • montaż, muzyka 
  • długość i brutalność mogą przytłaczać 


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • DVD
Wołyń - recenzja DVD filmu Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 85/100

„Smarzowszczyzna” jaka jest, każdy widzi. Wołyń, jak większość filmów uznanego polskiego reżysera, nie oszczędza ani bohaterów, ani widza - krew leje się strumieniam...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Sully - recenzja DVD biograficznego dramatu z Tomem Hanksem

Ocena Recenzenta 60/100

Dwieście osiem sekund. Sto pięćdziesiąt pięć osób na pokładzie. Z tym bilansem liczb w 2009 roku nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie, łączono nazwisko Chesleya Sullenberga. T...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Ksiądz - recenzja etiudy Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 70/100

17-minutowa etiuda Wojciecha Smarzowskiego miała niesamowity marketing. Billboardy, wiaty przystankowe, plakaty, spoty, zwiastuny, internety – wszędzie tam Ksiądz zjawiał się na potęgę, s...

Recenzuje Tomasz Małecki

Destrukcja - recenzja DVD dramatu Jeana-Marca Vallée

Ocena Recenzenta 70/100

Żona Davisa (Jake Gyllenhaal) ginie w wypadku, z którego on wychodzi bez szwanku - dosłownie i w przenośni: nie dość, że nie odnosi poważnych obrażeń fizycznych, śmierć Julii (Heathe...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Bodom - recenzja zaskakującego horroru

Ocena Recenzenta 66/100

Horrory i Finlandia. Pytanie o takie zestawienie raczej nie przyniesie szybkiej odpowiedzi nawet najbardziej zapalonym kinomanom. Zaskakujący Bodom w reżyserii Taneli Mustonena ma duże szanse, aby ...

Recenzuje Konrad Stawiński

iBoy - czyli dajmy Netflixowi kredyt zaufania

Ocena Recenzenta 65/100

Platforma Netflix podbiła już serca lwiej części miłośników seriali na całym świecie. Od niedawna próbuje też coraz śmielej rozpychać się na rynku z własnymi filmami pełnom...


MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.