UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na "zrozumiałem" na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • niebawem również
  • Połącz z Facebook
Ocena recenzenta

70/100

  • Ciekawy pomysł na historię
  • Piekielny dobry Benicio del Toro
  • Kontrowersyjny portret Pablo Escobara
  • Sprawna reżyseria
  • Świat przedstawiony
  • Słaba biografia Pablo Escobara
  • Zbyt mocno ugrzeczniony

Właśnie pracujemy nad usprawnieniem tej funkcji. Przemyśl swoją ocenę i wpadnij jutro ;)

Ocena użytkowników

70/100

Twoja ocena
Zaloguj się aby oceniać
Escobar: Paradise Lost

Klasyczny Robin Hood czy dobrze zamaskowany morderca?

Wyobraź sobie, że jedziesz na wakacje do przepięknej Kolumbii pomóc bratu i jego ukochanej rozkręcić obóz surfingowy. Na miejscu spotykasz zwalającą z nóg dziewczynę, którą udaje Ci się poderwać. Następnie poznajesz jej majętną rodzinę – w tym wpływowego wujka kandydującego na polityka – na której udaje Ci się zrobić dobre wrażenie. Zaakceptowany przez najbliższych swojej przepięknej ukochanej, w końcu bierzesz z nią ślub, a w Twojej głowie rodzi się: „Wygrałem los na loterii!”. Niestety z biegiem czasu uświadamiasz sobie, że rodzina, do której ochoczo wkroczyłeś, to zorganizowani przestępcy dowodzeni przez barona narkotykowego. Zdesperowany nie wiesz, co masz zrobić. Gdy decydujesz się na wspólną ucieczkę ze swoją żoną – praktycznie masz już wszystko gotowe, bagaże spakowane, bilety kupione, a brat wraz z ukochaną i córką czeka na Ciebie na lotnisku – ktoś niespodziewanie puka do Twoich drzwi…

Escobar 1Fot. Materiały prasowe

„Escobar: Paradise Lost” to przejmujący thriller stylizowany na film biograficzny opowiadający o życiu tytułowego bohatera. Obraz reklamowany jest jako produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach. Po części jest to prawda, jednak dzieło Andrea Di Stefano to przede wszystkim zręczne połączenie fikcyjnej historii z faktami z życia Pablo Escobara. Boss narkotykowy stanowi postać drugoplanową – szczególnie na początku obrazu. Jednak w miarę rozwoju produkcji ten mało istotny z pozoru bohater zaczyna przybierać na wartości, dominując w końcówce dzieła, kradnąc tym samym praktycznie całe widowisko tylko dla siebie.

Escobar 2Fot. Materiały prasowe

Rzeczona powyżej postać przewija się przez cały film. Niemalże w każdym kadrze wyczuwalna jest jej obecność – znacznie rzadziej fizycznie, a częściej mentalnie. Escobar dla pozostałych bohaterów jest jak fatum, jego decyzje odbijają się głośnym echem w życiu towarzyszących mu osób, które zdane są na łaskę i niełaskę wspomnianego protagonisty. Jednakże to nie postać, w którą wciela się Benicio Del Toro, gra tutaj pierwsze skrzypce. Czołowym bohaterem filmu jest Nick – obcokrajowiec pomagający rozkręcić bratu biznes na pięknych plażach Kolumbii. Historia surfera zaczerpnięta jest ze słów lokalnego policjanta. Stróż prawa przedstawił opowieść włoskiego turysty, który przybył do Kolumbii odwiedzić swojego brata i podobnie jak bohater obrazu zaprzyjaźnił się z rodziną Pablo Escobara, a następnie wpadł w kłopoty. Trudno potwierdzić autentyczność powyższej historii. Bardziej przypomina miejscową legendę niż fakt. Jak więc możecie zauważyć, przedstawiona przez scenarzystów fabuła to fikcyjna opowieść o młodym kanadyjskim surferze, w którą wpleciono prawdziwe wydarzenia z życia Pablo Escobara. Taki pomysł na film zdecydowanie zdał egzamin. Dzięki zastosowanej koncepcji obraz nie jest ani suchym dokumentem, ani pozbawionym ambicji filmem rozrywkowym, przez co powinien trafić do szerokiego grona odbiorców, spełniając ich oczekiwania z nawiązką.

Escobar 3Fot. Materiały prasowe

Głównym celem „Escobar: Paradise Lost” jest przedstawienie dwojakiej natury tytułowego bohatera, który wśród lokalnej ludności uchodził za prawdziwego Robina Hooda. Twórcy wywiązali się z podjętego przez siebie zadania wzorowo. Doskonale uchwycili skomplikowaną naturę Pablo Escobara. W ich produkcji utrwalony obraz bossa narkotykowego przez miejscową społeczność znacznie odbiega od prawdziwego wizerunku tej postaci. Z jednej strony Pablo Escobar pokazał się ludziom jako oddany rodzinie człowiek, kochający swoje dzieci oraz żonę. Był również politykiem walczącym i troszczącym się o potrzeby innych. Wspomagał ludzi, a Ci go za to uwielbiali. Zgodnie jednak z powiedzeniem: „każdy medal ma dwie strony”, tak i Pablo Escobar skrywał niejedną tajemnicę. W rzeczywistości bohater był tyranem i okrutnikiem. Jego nazwisko zapisało się w historii krwawymi literami. Escobar był jednym z najbogatszym ludzi na całym świecie, który dorobił się przede wszystkim na przemycie kokainy do Stanów Zjednoczonych. Bohater rządził żelazną ręką, mordując niezliczoną liczbę osób w celu utrzymania swojej potęgi i dominacji. Aby zachować władzę, narkotykowy baron nie zawahałby się zabić nawet swoich krewnych.

Escobar 4Fot. Materiały prasowe

W związku z powyższym „Escobar: Paradise Lost” został podzielony na dwie wyraźne części. W pierwszej obserwujemy tytułowego bohaterami oczami Nicka. Powoli wraz z młodym surferem poznajemy jego nową rodzinę. Ten segment obrazu jest spokojny, akcja toczy się powoli, a widzowie mają okazję przyjrzeć się bliżej poszczególnym bohaterom filmu i poczuć do nich sympatię – dostają możliwość utworzenia z nimi nici porozumienia. Druga część produkcji jest znacznie dynamiczniejsza. Napięcie niewyobrażalnie wzrasta, a atmosfera robi się niezwykle ciężka i duszna. Wraz z każdą kolejną minutą film zaczyna szokować coraz bardziej, a pojawiające się dylematy moralne zmuszają kinomanów do przemyśleń i wyciągnięcia odpowiednich refleksji. Oczywiście muszę tutaj wspomnieć – i prawdopodobnie rozczarować niektórych widzów (przecież film otrzymał kategorię wiekową R!) – iż brutalność przedstawiona w obrazie jest jedynie umowna. Szczęśliwie jest to zabieg celowy. Twórcy, zamiast wzbudzających przede wszystkim obrzydzenie, a niekiedy niepotrzebny komizm sytuacyjny (np. ze względu na niedopracowane efekty specjalne) scen gore, zdecydowali się wykorzystać symbolikę. Dzięki odpowiedniemu zastosowaniu dostępnych środków (wykonane z mistrzowską precyzją cięcia czy najazdy kamery na twarze bohaterów) osiągają znacznie lepszy efekt, bo ich dzieło działa na psychikę kinomanów. Drobne sugestie w połączeniu z dopasowaną do sytuacji muzyką potrafią zszokować i przerazić znacznie bardziej niż hektolitry rozlanej krwi. W tym właśnie tkwi potencjał tego filmu. Przez drugą część obrazu towarzyszy nam poczucie ciągłego niepokoju. Mimo że nie widzimy okropieństw, których dopuszcza się Pablo Escobar, to sama ich świadomość budzi przed nim respekt i obawę o własne życie.

Escobar 5Fot. Materiały prasowe

Warto pochwalić również przepiękne zdjęcia. Kolumbia przedstawiona w filmie ma dwa kontrastujące ze sobą oblicza. Skąpane w słońcu złociste plaże mamią swoim urokiem i niezaprzeczalnym pięknem. Przecież to najprawdziwszy raj na Ziemi. Niestety to tylko pozory. Za tą kurtyną szczęścia i radości kryje się ponura oraz szokującą rzeczywistość, której nikt z nas za żadne skarby świata nie chciałby poznać. To prawdziwe piekło na ziemi, pozbawione złudzeń oraz nadziei. Takie kontrastujące obrazy odnoszą się poniekąd do tytułu produkcji, który w polskim tłumaczeniu brzmi następująco: „Escobar: Raj utracony”. Bohater dzieła Andrea Di Stefano przyjeżdżając do Kolumbii zasmakował prawdziwego raju, który następnie brutalnie mu odebrano. Doskonale to widać również w niezwykle wymownym zakończeniu obrazu, które daje niewątpliwie do myślenia.

Escobar 7Fot. Materiały prasowe

Zdecydowanym atutem filmu jest rewelacyjne aktorstwo. Młoda gwiazda „Igrzysk śmierci”, czyli Josh Hutcherson, przeszedł samego siebie. Widać, że aktor rozwija się z każdą kolejną rolą. „Escobar: Paradise Lost” pozwolił chłopakowi rozwinąć skrzydła. Cała produkcja opiera się w zasadzie na postaci granej przez Josha Hutchersona; to na jego barkach spoczęła odpowiedzialność za powodzenie dzieła. Jednak młody chłopak poradził sobie bezproblemowo z presją i niewątpliwą tremą, która przecież musiała mu towarzyszyć podczas występu obok jednego z największych talentów współczesnej kinematografii, a mowa tu o Benicie Del Toro – laureacie złotej statuetki. W produkcji obserwujemy zderzenie powyższych bohaterów. Jesteśmy świadkami ich gry psychologicznej, która dzięki świetnemu aktorstwu jest niezwykle absorbująca.

Escobar 6Fot. Materiały prasowe

Pomiędzy postaciami występuje dość duży kontrast, co w znacznym stopniu przekłada się na sposób gry obu aktorów. Bardziej doświadczony Benicio Del Toro gra minimalistycznie – rzadko kiedy zdradza jakiekolwiek emocje. Jego bohater jest okrutny i wyrachowany, jednak zachowuje spokój i kamienną twarz. Mimo to w kilku momentach dostrzeżecie przebłyski geniuszu. Przy całej swojej surowości i ascetycznej grze Benicio Del Toro potrafi poprzez odpowiedni sposób spojrzenia, delikatny uśmiech czy minimalny gest zarówno przerazić, wzbudzić w nas szacunek i uznanie, jak również poniekąd sympatię. Z kolei Josh Hutcherson gra z dużą ekspresją. W wielu momentach na jego twarzy maluje się multum najróżniejszych emocji, począwszy od radości, poprzez gniew i złość, a na zrezygnowaniu czy szoku skończywszy. Sceny z udziałem Nicka – szczególnie w końcowych minutach produkcji – są niezwykle emocjonalne i pełne uczuć. Gra Josha Hutchersona doskonale współgra z sytuacją, w jakiej znalazł się wykreowany przez niego bohater, dla którego dosłownie z dnia na dzień otaczający go raj zmienia się w przerażające piekło. Jego życie zaczyna przypominać najprawdziwszy koszmar, z którego bohater nie może się w żaden sposób obudzić, z którego zasadniczo nie ma ucieczki, ponieważ okazuje się on szokującą rzeczywistością!

Escobar 8Fot. Materiały prasowe

Z drugoplanowych bohaterów warto wspomnieć Carlosa Bardema – świetny przykład standardowego czarnego charakteru – i  Claudię Traisac wcielającą się w Marię – dziewczynę miotającą się pomiędzy swoim wujkiem Pablo Escobarem a narzeczonym Nickiem. Reszta obsady stanowiła solidne zaplecze.

Na zakończenie krótko: „Escobar: Paradise Lost” to film, który z pewnością trzeba obejrzeć. Solidna produkcja niepozbawiona ambicji, która powinna zadowolić zarówno widzów oczekujących od oglądanego obrazu głębi oraz przewrotnej historii, jak i tych nastawionych przede wszystkim na rozrywkę. Z pewnością nie jest to film z najwyższej półki, ale na tle wydawanych ostatnio blockbusterów to miła odmiana. Polecam!

„Escobar: Paradise Lost” reż. Andrea Di Stefano – Ocena Movies Room to: 70/100

Escobar posterFot. Materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Bartosz Kęprowski

Bartosz Kęprowski

Redaktor

O mnie:

Redaktor prowadzący działu: Z ostatniej chwili. Miłośnik kina akcji lat 80., produkcji młodzieżowych oraz wysokobudżetowych filmów przygodowych, fantasy i science-fiction. Widz szczególnym podziwem darzący oldskulowe animacje, a także pełne magii i wdzięku obrazy Disneya. Poza tym meloman i zwolennik gier komputerowych - fan Tomb Raidera i urody panny Lary Croft - który ukończył Politechnikę Gdańską i z wykształcenia jest specjalistą w dziedzinie szeroko pojętej chemii. Poza tym osoba publikującą na wielu portalach, którymi są: Filmweb.pl, Altao.pl i CdAction.pl.


Dodaj komentarz

Zaloguj się i przejdź na naszą stronę mocy! Komentuj bez weryfikacji, oceniaj, twórz własną społeczność i odkryj potęgę mocy Movies Room!

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

elmo_krk
# elmo_krk 2016-03-06 18:04
Świetna recenzja bardzo dobrego filmu. Warto oglądnąć.
Odpowiedz

 

ZNAJDZIESZ NAS NA:
WSPÓŁPRACUJEMY Z :
  • logo1
  • logo2
  • logo3
  • logo4
  • logo5
  • logo6
  • logo7
  • logo8
  • logo9
  • logo18
  • logo-cenega
  • logo-ama
  • logo10
  • logo11
  • logo12
  • logo-netflix
  • logo14
  • logo15
  • logo16
  • logo17
  • logo18
  • logo18
  • logo-enemef
  • logo-cd-pro-red
  • logo-snap-book
  • logo19
  • logo20
  • logo21
  • logo22
  • logo23
  • logo-samsung
  • logo25
  • logo-universal
  • logo rebis
  • logo-sony-music
  • logo-techland

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Wykonanie strony: Tomasz Szymański, projekt: Tomasz Rewers