Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
Wielki mur moviesroom 1135x200

W przypadku filmu Drake'a Doremusa tłumaczenie tytułu poskutkowało wartym uwagi przesunięciem akcentów. Amerykańscy Equals, czyli Równi, to członkowie futurystycznego, utopijnego społeczeństwa, których zrównuje ze sobą oparta na określonym, powtarzalnym rytmie dnia i wyprana z emocji egzystencja. Z kolei polscy Przebudzeni, to już nie ogół tego społeczeństwa, a dwie jednostki - Nina (Kristen Stewart) i Silas (Nicholas Hoult), którzy, zakochując się w sobie, prócz wyrzucenie poza margines wspólnoty, ryzykują przede wszystkim pozbawienie życia. 

Poważnym zagrożeniem dla przywróconej ludzkości równowagi w przedstawionym na ekranie świecie są uczucia. Ci, którzy zaobserwują u siebie pierwsze objawy ich nawrotu, natychmiast powinni zgłosić się na badania. Od rozdrażnienia, przez problemy z koncentracją, wahania nastrojów i nadwrażliwość na promienie słoneczne, aż po samobójstwo czy przyłapanie na współżyciu - te znaki "zdrowi" potrafią błyskawicznie zinterpretować; muszą, bowiem w towarzystwie kogoś, kto zaczyna przebudzać się ze zmechanizowanego trybu funkcjonowania, trzeba mieć się na baczności. Przynajmniej do momentu, kiedy prace nad wynalezieniem leku umożliwiającego unicestwienie groźnego wirusa wreszcie skończą się sukcesem. 
 
Gdy tak się dzieje, ani będący w pierwszym stadium Silas, ani jego ukochana, od dawna ukrywająca chorobę, nie mają powodów do radości. Jeżeli przebywający pod obserwacją mężczyzna zostanie wyleczony, będzie pamiętał, że kochał Nię, ale nie będzie już tego czuł. Jedyny ratunek to ucieczka - w jej zorganizowaniu pomagają reprezentanci podziemia zarażonych - Jonas (Guy Pearce) i Bess (Jacki Weaver), ale na drodze kochanków do szczęścia stanie kolejna, poza wynalezieniem antidotum, poważna przeszkoda. 
 
Kadr z filmu Przebudzeni, fot. materiały prasowe

Obserwując surowy, zachowawczy, stechnicyzowany świat zamieszkujących szklane domy bohaterów Doremusa ma się wrażenie, jakby został wypreparowany w warunkach laboratoryjnych. Postaci noszą białe uniformy, pozostają wierne ściśle określonemu zakresowi obowiązków i rozkładowi dnia, a przede wszystkim - nie wychodzą poza sformalizowany sposób odnoszenia się do siebie nawzajem. Instancją czuwającą nad posłuszeństwem ogólno przyjętym zasadom są przemawiające z ekranów i wszędzie mające swoich szpiegów reprezentantów władze; wystąpienie przeciwko nim kończy się w najlepszym razie odizolowaniem, w najgorszym - nakłonieniem emocjonalnie rozchwianego nieszczęśnika do popełnienia samobójstwa. 

Reżyser bez wątpienia zadbał o określoną estetykę swojej produkcji - zdjęcia, gra świateł, muzyka, scenografia. Wszystko jest tu elementem spójnej narracji, złotą klatką, z której dwoje głównych bohaterów musi zbiec. Zadanie, przed jakim stanęli Stewart i Hoult, było zatem co najmniej niełatwe: stopniowo odsłaniać to, co dla człowieka najbardziej naturalne, a w tym przypadku zakazne, tłumione. W Przebudzonych nie o akcję przecież chodzi, choć tempo opowieści pod koniec nieco przyspiesza. O fabułę także nie, bo skojarzenia z innymi tego typu produkcjami nasuną się już po obejrzeniu zwiastuna. Na pierwszy plan miały wybić się emocje, potrzeba bliskości; zaburzyć sztucznie ustanowiony ład, przemówić do widza na tyle mocno, aby, zamiast koncentrować się na scenografii, myślał przede wszystkim o tym, co czują bohaterowie. I współodczuwał to wszystko. 

Problem w tym, że ani Hoult, ani tym bardziej Stewart, nie mają w sobie niezbędnej w takich przypadkach charyzmy (dla porównania: niepozorna i niepokojąca jednocześnie Bel Powley, przy okazji każdorazowego pojawienia się na ekranie kradła show). Oglądanie ich być może nie sprawia fizycznego bólu, a sceny pierwszych, nieśmiałych zbliżeń robią wrażenie, jednak trudno powiedzieć o tak silnym oddziaływaniu na widza, by ten, zapatrzony w ekran, mocno zaciskał kciuki za powodzenie ich misji i powstrzymywał mrugnięcie (zamiast ziewnięcia), nie chcąc stracić ani jednego grymasu, wymiany spojrzeń czy dotyku. Mogło być elektryzująco, tymczasem powiedzmy sobie szczerze: jest w ich grze coś drętwego, raz przerysowanego, raz niedopracowanego, niedojrzałego i w efekcie niezbyt angażującego. Zapewne to kwestia indywidualnych preferencji, więc może do Was ta ekranowa para przemówi - razem i/lub osobno. Mnie nie zarazili

 
Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

 

Wiesz, co z tym zrobić


Aleksandra Kumala

Aleksandra Kumala

Dziennikarz

O mnie:

Studentka trzeciego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

45/100

  • estetyka 
  • hipnotyzująca Bel Powley 
  • moment przyspieszenia akcji
  • nieprzekonujący Stewart i Hoult 
  • wtórność fabularna 
  • złudne podobieństwo do innych produkcji
  • nieangażujące widza 
  • momentami się dłuży 
  • kulejąca emocjonalność


PRODUKCJĘ POLECA:

0%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • DVD
Nocne życie - recenzja VOD gangsterskiego filmu Bena Afflecka

Ocena Recenzenta 35/100

Stany Zjednoczone Ameryki w pierwszych dekadach XX wieku wyrosły na gospodarczego giganta, stając się ziemią obiecaną dla wszelakiej maści emigrantów ze Starego Kontynentu. Poważne probl...

Recenzuje Dominik Dudek

Wołyń - recenzja DVD filmu Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 85/100

„Smarzowszczyzna” jaka jest, każdy widzi. Wołyń, jak większość filmów uznanego polskiego reżysera, nie oszczędza ani bohaterów, ani widza - krew leje się strumieniam...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Sully - recenzja DVD biograficznego dramatu z Tomem Hanksem

Ocena Recenzenta 60/100

Dwieście osiem sekund. Sto pięćdziesiąt pięć osób na pokładzie. Z tym bilansem liczb w 2009 roku nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie, łączono nazwisko Chesleya Sullenberga. T...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Ksiądz - recenzja etiudy Wojciecha Smarzowskiego

Ocena Recenzenta 70/100

17-minutowa etiuda Wojciecha Smarzowskiego miała niesamowity marketing. Billboardy, wiaty przystankowe, plakaty, spoty, zwiastuny, internety – wszędzie tam Ksiądz zjawiał się na potęgę, s...

Recenzuje Tomasz Małecki

Destrukcja - recenzja DVD dramatu Jeana-Marca Vallée

Ocena Recenzenta 70/100

Żona Davisa (Jake Gyllenhaal) ginie w wypadku, z którego on wychodzi bez szwanku - dosłownie i w przenośni: nie dość, że nie odnosi poważnych obrażeń fizycznych, śmierć Julii (Heathe...

Recenzuje Aleksandra Kumala

Bodom - recenzja zaskakującego horroru

Ocena Recenzenta 66/100

Horrory i Finlandia. Pytanie o takie zestawienie raczej nie przyniesie szybkiej odpowiedzi nawet najbardziej zapalonym kinomanom. Zaskakujący Bodom w reżyserii Taneli Mustonena ma duże szanse, aby ...

Recenzuje Konrad Stawiński

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!

rekrutacja ama

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.