• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Z pewnością nieraz zdarzyło Wam się popełnić grzech korzystania z telefonu komórkowego przy stole. Być może kiedyś zastanawialiście się również, na jaką największą próbę zostaną wystawione Wasze przyjaźnie. Paolo Genovese postanowił połączyć te dwa, pozornie niezwiązane ze sobą, elementy: tak powstał rewelacyjny komediodramat Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, czyli historia o tym, jak smartfony mogą stać się wykrywaczami kłamstw i jak mało ludzie, którzy znają się całe lata, tak naprawdę o sobie wiedzą. 

Wyjściowy zarys sylwetek siedmiorga głównych bohaterów jest raczej schematyczny: każdy z nich to typ, który znamy - tak z życia, jak i z filmowych przedstawień. Gospodarze wieczoru, chirurg Rocco (Marco Giallini) i jego piękna żona, Eva (Kasia Smutniak) próbują poradzić sobie z dwoma nie lada wyzwaniami: wychowaniem nastoletniej córki i uratowaniem rozpadającego się małżeństwa. Lele (Valerio Mastandrea) i Carlotta (Anna Foglietta) od dawna bardziej, niż siebie nawzajem, pożądają alternatywy dla codziennej rutyny i wymarłego pożycia; szukają ich w cudzych ramionach. Bianca (Alba Rohrwacher) i Cosimo (Edoardo Leo) pobrali się całkiem niedawno, więc pierwszą konfrontację z prozą życia mają wciąż przed sobą; póki co wciąż unoszą się kilka centymetrów nad ziemią. Choć na kolację sam przybywa jedynie Peppe (Giuseppe Battiston), którego ukochaną zatrzymało w domu przeziębienie, nim wieczór dobiegnie końca, jego również ten wieczór nie oszczędzi. 

Niedługo po rozpoczęciu niewinnego spotkania Eva proponuje urozmaicić je w dość specyficzny sposób: każda z zasiadających przy stole osób ma wyłożyć swój telefon na stół i dzielić się z pozostałymi wszystkimi przychodzącymi wiadomościami, zaś rozmowy prowadzić w trybie głośnomówiącym. Pomysł nie od razu trafia na podatny grunt, jednak w myśl zasady: wszyscy, albo nikt, zostaje wprowadzony w życie. Tym samym w ruch zostaje wprowadzona karuzela, która - w miarę upływu czasu i kolejnych sekretów wychodzących na jaw za pośrednictwem smartfonów - zaczyna kręcić się coraz szybciej, wywołując zarówno w bohaterach, jak i widzach coraz skrajniejsze emocje. "Naładowana grzmotem atmosfera" prowokuje do zastanowienia się, czy istnieją granice szczerości i czy aby nie przebiegają one w tym samym miejscu, co granice wytrzymałości. Jednocześnie trudno pozbyć się wrażenia, że z chwilą, gdy obydwie zostaną przekroczone, nic już nie będzie takie samo, a bez ofiar się nie obędzie.

Kadr z filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

Jedną z największych zalet produkcji jest nieustanne balansowanie na granicy komedii i dramatu, płynne przechodzenie od kąśliwych dowcipów do gorzkich uwag, od nastroju niewinnego rozluźnienia do podniesionych głosów, pełnych pretensji zarzutów i mętnych tłumaczeń. Epizod ze Steve'em Jobsem kontaktującym się - zza grobu, najwyraźniej - z Carlottą, jak wiele mu podobnych wywołuje rozbawienie, bawi niewymuszonym, lekkim humorem, ale już rozmowa Rocco z córką sprawia, że podziwiamy go jako ojca, zarazem współczując Evie jako matce. Osobiste kompleksy, chowane dotąd urazy, frustracje, które wreszcie znajdują ujście i urzeczywistniające się podejrzenia; kwestie małżeńskiej zazdrości i wierności, wzajemnej lojalności, tolerancji, akceptacji, szacunku - mieszanka jest naprawdę wybuchowa. I rzeczywiście, kilka razy na oczach widza dochodzi do iście spektakularnych eksplozji: łez, szczerości, śmiechu, gniewu, czułości. W końcu, jak powszechnie wiadomo, nim prawda nas wyzwoli, musi porządnie nas wkurzyć - stanu błogiego katharsis po brutalnej konfrontacji z rzeczywistością dostąpią jednak tylko nieliczni. 

Na uznanie zasługuje także przewrotne zakończenie, dzięki któremu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, pomimo kilku niebezpiecznie kliszowych momentów (patrz: obrączka wirująca na stołowym blacie) zaskakująco i zwinnie wymyka się banalności, przewidywalności. Po blisko stuminutowym slalomie między słodko-gorzkimi, komediowo-dramatycznymi rejestrami, Genovese i pozostali maratończycy dobiegają do mety, niespodziewanie zbaczając z obranej na samym początku, godnej naśladowania, drogi. Raz, a dobrze. To, że finał przynosi rozwiązanie dylematu, czy lepiej znać prawdę, czy żyć w niewiedzy, zupełnie odmienne od tego, ku któremu skłanialiśmy się w czasie seansu, jest kolejnym dowodem osiągnięcia zamierzonego efektu. Nie ma wątpliwości, że scenariusz nagrodzono dwoma statuetkami - nagrodą Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Tribece oraz Nagrodą David di Donatello, także za najlepszy film - w pełni zasłużenie. Kolejna nagroda, Srebrna Wstążka, przyznawana przez Włoskie Stowarzyszenie Krytyków Filmowych, nieprzypadkowo trafiła w ręce znakomitego zespołu aktorskiego. Jak sugeruje tytuł, doborowe towarzystwo to fundament, na którym zasadza się całe przedsięwzięcie. Słodka idiotka, casanova, sfrustrowana żona, oschły mąż, ten poczciwy i ta piękna oraz najbardziej niepozorny, nieporadny, wzbudzający natychmiastową sympatię rodzynek wśród par - każda z postaci, choć ulepiona ze znajomej nam gliny, dzięki swemu odtwórcy czy swej odtwórczyni wychodzi poza stereotypowe ramy, ożywa, odczuwa emocje i wzbudza je; daje się lubić, wzrusza, irytuje, zasługuje na oklaski, uścisk lub policzek. Każda z nich ma swoje pięć minut, swoje dwie twarze, swoje sekrety i swoją chwilę prawdy. Każda demaskuje swoje prawdziwe oblicze w równym stopniu przekonująco, każda (do pewnego momentu) odgrywa na zamkniętej w czterech ścianach arenie równie ważną rolę. Jeśli Waszym faworytem - bo, naturalnie, każdy zapewne będzie miał swojego - podobnie jak moim, będzie grany przez Gialliniego pan domu, końcowa sekwencja wywrze na Was jeszcze większe wrażenie. 

Komediodramat (kto wie, być może najlepszy w tym roku) Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to po pierwsze świetna, przepełniona niedającą się porównać z niczym innym włoską ikrą, zabawa. Po drugie zaś: doskonale poprowadzona i zagrana, pozbawiona taniego moralizatorstwa, skłaniająca do (auto)refleksji lekcja/przestroga/sugestia/diagnoza naszych czasów oraz ich wpływu na relacje międzyludzkie. Słowem: pokaż mi swój telefon, a powiem ci, kim jesteś.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

 

Wiesz, co z tym zrobić


Aleksandra Kumala

Aleksandra Kumala

Dziennikarz

O mnie:

Studentka trzeciego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

90/100

  • świetny scenariusz i aktorstwo
  • wyraziste postaci
  • włoski klimat i energia 
  • gradacja napięcia 
  • humor i dramaturgia 
  • zaskakujący, skłaniający do refleksji finał
  • kilka filmowych klisz 


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
The Circle. Krąg - recenzja najnowszego filmu z Emmą Watson!

Ocena Recenzenta 58/100

Podczas gdy Daniel Radcliffe odstawia w kinie barwne kreacje – walczy o syna z duchem, rosną mu rogi, tworzy GTA, goli się na łyso i infiltruje neonazistów czy puszcza bąki jako trup, tak post-potterowska kariera odtwórczyni Hermiony Granger prezentuje się zgoła inaczej. Emma Watson wciąż i bez końca gra podobne do siebie intelektualistki napędzane wiarą w ideały or...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Jutro będziemy szczęśliwi - recenzja nowego filmu z Omarem Sy w roli głównej!

Ocena Recenzenta 70/100

Szczęściem należy nauczyć się cieszyć Uwielbiam takie sytuacje, gdy pod wpływem impulsu wybieram się do kina na film, o którym nie mam praktycznie zielonego pojęcia, a ten pod odbytym seansie okazuje się jedną z najlepszych obejrzanych przez mnie produkcji w danym roku, dumnie goszczących na srebrnych ekranach. Zastanawiacie się, o czym mogę tutaj mówić? Mianowicie od...

Recenzuje Bartosz Kęprowski

24 tygodnie - recenzja niemieckiego dramatu

Ocena Recenzenta 50/100

Wyzwolona kobieta, aborcja, feminizm - poruszanie takich tematów to jak wkładanie kija w mrowisko. Kontrowersyjność filmu Anne Zohra Berrached powinna być dodatkowym atutem w promowaniu tej produkcji. Ale kiedy oglądałem 24 tygodnie podczas festiwalu filmowego w Berlinie byłem przekonany, że nikt nie odważy się dystrybuować tego tytułu w Polsce. Na szczęście bardzo się pomyli...

Recenzuje Radek Folta

Obcy: Przymierze - recenzja nowej odsłony kultowego cyklu!

Ocena Recenzenta 50/100

Ridley Scott nie odcinał kuponów tworząc Prometeusza. Nie wszystko mu wyszło, ale miał pomysł na nieco natchnioną, acz nieszablonową przypowieść o miejscu człowieka w galaktyce. Widzowie najwyraźniej mieli to gdzieś i odrzucili intrygującą wizję Scotta. Reżyser nie pozostał kinomanom dłużny. Obcy: Przymierze bezpardonowo kasuje wszystko nowatorskie, co proponował Promete...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Uczeń - recenzja rosyjskiego dramatu

Ocena Recenzenta 65/100

O zagrożeniach czyhających w traktowaniu religii zbyt dogmatycznie opowiada rosyjski dramat Uczeń w reżyserii Kiriłła Serebrenikowa. Film, który zdobył główną nagrodę 10. Festiwalu Filmów Rosyjskich "Sputnik nad Polską", oparty jest na sztuce niemieckiego pisarza Mariusa von Mayenburga. Choć momentami zbyt toporny, jest intrygującym portretem ekstremizmu w najgors...

Recenzuje Radek Folta

Martwe wody - recenzja komedii w reżyserii Bruno Dumonta

Ocena Recenzenta 40/100

Francuski reżyser Bruno Dumont zajmował się już tematami na wskroś poważnymi (Poza Szatanem), biografiami (Camille Claudel, 1915), komediami (Mały Quinquin), a w tym roku w Cannes premierę będzie miał... musical o dzieciństwie Joanny D’Arc. Martwe wody to powrót twórcy do korzeni i jest prawdziwą paradą dziwactw. Dziejąca się na początku XX wieku na pół...

Recenzuje Radek Folta

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.