Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
Wielki mur moviesroom 1135x200

Na pewno po swojej oficjalnej premierze Wściekłość braci Węgrzyn będzie wielokrotnie porównywana do innej produkcji, utrzymanej w podobnej konwencji, również oszczędnej w przekazie i skupionej na losie jednego bohatera. Próba nieodwoływania się do filmu Locke z 2013 roku w reżyserii Stevena Knighta byłaby zresztą wyzwaniem, bo oprócz pomysłu wyjściowego, zapożyczono tutaj za dużo, aby zachwycić się konceptem.

WSCIEKLOSC fotos 5Fot. mat. prasowe

 

To jest tak: postać grana przez Toma Hardy’ego jedzie samochodem, a bohater wykreowany przez Jakuba Świderskiego biegnie. Największe różnice. Cała struktura opowieści zamyka się w tej podróży. Pierwszy ma na głowie rozpadające się małżeństwo, drugi też. Międzyczasie telefonicznie dobijają się do nich ludzie z pracy (w obu przypadkach – to kluczowe dla ich kariery sprawy), kochanka i najbliższa rodzina. W czasie jednej przebieżki wali się więc ich małżeństwo, życie zawodowe, a także dochodzi do bolesnej rewizji młodości. Wygodniej jednak gapić się na Brytyjczyka Locke’a niż naszego, rodzimego Adama, warszawskiego prezentera telewizyjnego. Trzeba jednak zostawić te porównania, aby przyjrzeć się temu, co w dziele braci Węgrzyn naprawdę nie wyszło, bo „chyba chcieli dobrze” to idealna ocena w skali od „ciekawa inspiracja” do „naprawdę świetna rzecz”. Chyba chcieli dobrze, bo podobnych historii nigdy za mało, a kino powinno wycinać te decydujące, newralgiczne momenty z życia pełnomięsistych ludzi, jeśli rzeczywiście tacy są.

Zresztą nietrudno odpowiedzieć na pytanie, czemu wybrano taką konwencję. Podążanie za jednym aktorem i przedstawienie zamkniętej opowieści zaklętej w krótkim odcinku czasu pokonuje producenckie ograniczenia, wynikające z braku lokacji i statystów. Łatwiej jest również skupić się na prowadzeniu jednego aktora. Ryzyko nie jest wcale małe, ale nagrodą za nie jest zwarta opowieść, taka konsekwentnie rozwijająca postać, na której szansę ma wybić się aktor. Trzeba wówczas zawierzyć jego charyzmie, magnetyzmowi, a przede wszystkim zdolności do zniuansowanej gry aktorskiej. Twarz mówi w tym przypadku tyle samo co zdania. Jakub Świderski nie wciela się w przyjemniaczka, a jego Adam jest wypełniony konfliktami wewnętrznymi, niektóre zarysowane są naturalnie, a inne wykładają niezwykle deklaratywne nawet jak na standardy amatorskiego kina dialogi. Co prawda w tle słychać głosy z drugiej strony słuchawki, ale wrażenie, że Adam rozmawia sam ze sobą, utrzymuje się do końca seansu.  Myślę, że Świderski sprawdza się lepiej w interakcjach, a nie w aktorskiej solówce. Bracia Węgrzyn zapomnieli, że serwują nam opowieść jadącą na ciągłym, intymnym, nieznośnym zbliżeniu, a katastrofa następuje wtedy, gdy chcemy, aby jakaś twarz zniknęła z ekranu. Nie winiłbym jednak za to jedynie aktora, ale właśnie – koncept, który przerósł również możliwości scenopisarskie.

WSCIEKLOSC fotos 2Fot. mat. prasowe

Drugim, ważnym bohaterem jest miasto i za jego ożywienie warto pochwalić operatora i montażystę. Jest to Warszawa zbudowana  z leniwego cementu i groźnego szkła. Wierzymy w nią, w przeciwieństwie do rozterek Adama. Wojciech Węgrzyn nie przekombinował z obsmarowaniem lokalizacji złowieszczością, bardzo naturalnie wypadają te ulubione przez niektórych pobocza przy mocno uczęszczanych trasach, pasuje to do korporacyjnego warszawofila, który nawet podczas treningu nie może stracić z oczu widoku Pałacu Kultury. Adam trzyma się wylotówek, zjazdów i rozjazdów, ale też celowo komplikuje sobie życie. W pewnym momencie dochodzi do usterki otaczającej go rzeczywistości, ponieważ mężczyzna z okolic Świętokrzyskiej teleportuje się na Białołękę, choć nie rozpoczął biegu w tym kierunku, a po drodze spotyka go nadmiar przygód. Jedną z nich jest spotkanie drecholudzi, którzy – jakżeby inaczej – chcą go „skroić” z butów treningowych, rzucając przy tym oklepanymi wulgaryzmami w stylu „pies cię srał” czy „ideolo”.

I tutaj właśnie ostatni zarzut wobec postaci właśnie – nie wierzę w nie, a nawet, jeśli na chwilę w nie wierzę, to nie lubię. Kochanka jest tutaj lubieżna i głupkowato-garłata, matka neurotyczna, koledzy z pracy zawistni, a szefowie wulgarni, a przy tym niebezpieczni, a zdradzana żona naiwna oraz rozedrgana. Gdyby podczas tego całego najważniejszego sprintu Adam zaczął odkrywać się jako prawdziwie skonfliktowana ze światem postać, której chce się kibicować, może nie byłyby to tak nieznośne do wysiedzenia dziewięćdziesiąt minut seansu. Bracia Węgrzyn chcieli dobrze, ale gdy w pewnym momencie, podczas pośpiechu i składaniu swojego życia przez telefon, Adam upada, trzymamy kciuki, aby ktoś pomógł mu wstać i zainstalował przy okazji aplikację Ubera. Zresztą niekoniecznie ją, bo nawet i zwykła taksówka, zwijająca sprintera do domu, sprawiłaby, że cały ten bieg nie byłby potrzebny. 

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Kuba Koisz

Kuba Koisz

Stały współpracownik

O mnie:

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

40/100

  • Kamera, montaż i senna muzyka
  • Tempo filmu
  • Koncept sypie się pod ciężarem logiki
  • Deklaratywne dialogi
  • Aktorstwo, choć poprawne, to przy takim pomyśle: powinno być czymś więcej


PRODUKCJĘ POLECA:

0%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara - recenzja powrotu Jacka Sparrowa na ekrany kin

Ocena Recenzenta 62/100

Nie do końca rozumiem, czemu ludzie nie lubią czwartej części przygód Jacka Sparrowa. Na nieznanych wodach swoje wady miało, ale jednocześnie przywracało serii przygodową prostotę pogoni za skarbem, stawiało postać Johnny'ego Deppa za sterami intrygi i dodawało mu odpowiednio charakterną partnerkę, z którą tworzył wart kibicowania duet. Nieprzypadkowo też Piraci z Ka...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Recenzja Song to Song - nowego filmu Terrence'a Malicka

Ocena Recenzenta 50/100

Przystępując do recenzowania nowego filmu Terrence'a Malicka, czuję się w obowiązku wyznać pewien wstydliwy sekret. Song to song to mój pierwszy kontakt z twórcą Cienkiej czerwonej linii, po baaaardzo dłuuugiej przerwie. Więcej, śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to pierwszy kontakt już jako, do pewnego stopnia ukształtowany, widz. Idąc na omawiany film jedyne...

Recenzuje Jakub Liszewski

The Circle. Krąg - recenzja najnowszego filmu z Emmą Watson!

Ocena Recenzenta 58/100

Podczas gdy Daniel Radcliffe odstawia w kinie barwne kreacje – walczy o syna z duchem, rosną mu rogi, tworzy GTA, goli się na łyso i infiltruje neonazistów czy puszcza bąki jako trup, tak post-potterowska kariera odtwórczyni Hermiony Granger prezentuje się zgoła inaczej. Emma Watson wciąż i bez końca gra podobne do siebie intelektualistki napędzane wiarą w ideały or...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Jutro będziemy szczęśliwi - recenzja nowego filmu z Omarem Sy w roli głównej!

Ocena Recenzenta 70/100

Szczęściem należy nauczyć się cieszyć Uwielbiam takie sytuacje, gdy pod wpływem impulsu wybieram się do kina na film, o którym nie mam praktycznie zielonego pojęcia, a ten pod odbytym seansie okazuje się jedną z najlepszych obejrzanych przez mnie produkcji w danym roku, dumnie goszczących na srebrnych ekranach. Zastanawiacie się, o czym mogę tutaj mówić? Mianowicie od...

Recenzuje Bartosz Kęprowski

24 tygodnie - recenzja niemieckiego dramatu

Ocena Recenzenta 50/100

Wyzwolona kobieta, aborcja, feminizm - poruszanie takich tematów to jak wkładanie kija w mrowisko. Kontrowersyjność filmu Anne Zohra Berrached powinna być dodatkowym atutem w promowaniu tej produkcji. Ale kiedy oglądałem 24 tygodnie podczas festiwalu filmowego w Berlinie byłem przekonany, że nikt nie odważy się dystrybuować tego tytułu w Polsce. Na szczęście bardzo się pomyli...

Recenzuje Radek Folta

Obcy: Przymierze - recenzja nowej odsłony kultowego cyklu!

Ocena Recenzenta 50/100

Ridley Scott nie odcinał kuponów tworząc Prometeusza. Nie wszystko mu wyszło, ale miał pomysł na nieco natchnioną, acz nieszablonową przypowieść o miejscu człowieka w galaktyce. Widzowie najwyraźniej mieli to gdzieś i odrzucili intrygującą wizję Scotta. Reżyser nie pozostał kinomanom dłużny. Obcy: Przymierze bezpardonowo kasuje wszystko nowatorskie, co proponował Promete...

Recenzuje Krzysztof Warzała

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!

rekrutacja ama

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.