• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

O Kongu srebrny ekran nie zapomina, bo to maskotka czasów wielkiego kryzysu, złotej ery kina i zbiorowego, nostalgicznego snu złożonego z celuloidu. Choć nie pojawia się ostatnio za często na ekranie, raz na jakiś czas ktoś go wygrzebie, odkurzy mu genezę (dwa razy zdarzyło się to również na rynku japońskim), a następnie – ponownie porzuci na kilka dekad. Tym razem jest inaczej, ponieważ scenariusz Kong: Wyspa Czaszki powstał na pośpieszne zamówienie, a pierwszą jego wersję napisała osoba odpowiedzialna również za Godzillę z 2014 roku. Jest w tym głębszy cel, bo to druga produkcja Legendary Studios (tym razem wespół z Warner Bros), która w założeniu ma prowadzić do konfrontacji największych potworów. To oczywiście na zimno wykalkulowany projekt, a komplementarność tych filmów może wydać się wymuszona. Pytanie tylko, czy wyciągając z tego producencką misję, zostaną nam zwarte historyjki, ale najnowszy film Legendary pozwala się uspokoić - małpiszon może już tyrnąć do japońskiego gadziego niszczyciela, umawiając się na rychły sparing.  

Kong Wyspa Czaszki 1Fot. materiały prasowe

Historia zaczyna się w roku 1973. Na świeżo odnalezioną wyspę rusza misja badawcza, którą kieruje pułkownik Packard. Nie zdołał jeszcze otrząsnąć się po bęckach w Wietnamie i ciągnie za sobą zaufaną kompanię, nie domyślając się, że prowadzi ją w paszczę kolejnego, śmierdzącego napalmem oraz przemoczonymi ciuchami piekła. W grupie badawczej, oprócz naukowców czy wojska, zagrzali miejsce również amerykańska fotoreporterka oraz waleczny najemnik, i to właśnie z nich robi się protagonistów. Już na progu otoczonej barierą wyspy wita wszystkich ogromna, kilkudziesięciometrowa małpa, oficjalny bóg i opiekun Wyspy Czaszki. Kong okazuje się jednak nie być największym zagrożeniem zbłąkanych ludzików, ponieważ na wyspie aż roi się od przerośniętych maszkar. I tak to wszystko wygląda - w sumie tyle o fabule trzeba wiedzieć, bo sprowadza się do człowieczego surwiwalu i owych wielkich potworów rzucających się do swoich gardeł. Mitologia świata przedstawionego oczywiście składa się z większych i mniejszych głupotek, ale oryginalny King Kong też na szczytowych odkryciach antropologii raczej nie śmigał.

Kong Wyspa Czaszki 4Fot. materiały prasowe

Celem nadrzędnym jest więc wpisanie Konga w świat potworów, który dzielony będzie wraz z Godzillą i wspomnianym już w filmie Edwardsa projektem Monarch. Na szczęście Kong: Wyspa Czaszki to autonomiczna, zdystansowana jeszcze póki co do eksploatacji franszyzy opowieść. Nawet i ramy czasowe, czyli lata 70., podkreślają prym Konga jako króla potworów, jeszcze dorastającego do konfrontacji z równie wielkimi istotami, ale dobrze poprowadzonego i zapowiadającego się na niezłego kozaka ekranu. O wielkiej małpie wiemy wszystko, co musimy, a są to ciekawe informacje, jeśli oczekujemy balansu między tradycją a rewizją. Dołóżmy do tego czarujących bohaterów, których jednowymiarowość nie razi, jeśli nie zapomni się, że wyciągnięte są wprost z powieści awanturniczych i to z epoki, kiedy takim uproszczonym konstrukcjom dużo uchodziło płazem. Tom Hiddleston gra Johna Conrada (do tropów Czasu apokalipsy czy Jądra ciemności za chwilę wrócimy) bez większego przepisu na wielkość, ale nie oczekujemy od niego więcej niż dostaliśmy. Brie Larson jako zachwycona Wyspą Czaszki pani fotograf o hipisowskim światopoglądzie jest świetnym nośnikiem dla widza, któremu udziela się ta fascynacja pięknem, różnorodnością oraz magicznością przedziwnego ekosystemu. Zapada natomiast w pamięć John C. Riley, który jest czymś więcej niż przerywnikiem komediowych treści, w przeciwieństwie do naukowca granego przez Johna Goodmana, dla którego czasu na rozwinięcie najwidoczniej zabrakło. Mamy też Samuela L. Jacksona, ważnego dla wielu zwrotów fabularnych, choć średnio odkrytego przez scenariusz, a także brygadę zapadających w pamięć twarzowców, którym całkiem blisko do kultowości postaci z Predatora. Mięso armatnie, ale takie, z twarzą właśnie, więc gdy Kong zdepcze tego czy tamtego, jakiś ciężar dramatyczny ta sieczka jednak ma.

Kong Wyspa Czaszki 7Fot. materiały prasowe

Ogląda się ich dobrze, ale nie ma co kłamać, że w tym filmie chodzi wyłącznie o przerośniętego, bijącego się w pierś i ryczącego siłą stu statków parowych małpiszona. Reżyser, Jordan Vogt-Roberts, ukazuje go w pełnej krasie już w czasie pierwszej akcji na wyspie, nie bawiąc się w leniwej ekspozycji i stopniowanie napięcia. Kamera spaceruje po tych dżunglach i górach blisko pleców potwora, pozwala poznać nam jego świat, a także motywacje. Nie uwierzyłbym w tego Konga, gdyby efekty specjalne były gorszej jakości, bo film niekiedy jest blisko granicy dzielącej wizualny majstersztyk od kiczu. Nie jestem przekonany do tych wielokrotnych cytatów z Czasu Apokalipsy, zarówno na poziomie tekstu, jak i grafiki, ale trzeba przyznać, że dzięki temu jest przynajmniej jakoś. Momentami sprzedawane jest drobne kłamstewko, że chodzi w tej historii o nieustanną wojnę w sercu, traumy, przywoływanie apokalipsy na własne życzenie i przywracanie balansu naturze, ale Wyspę Czaszki definiują raczej sceny, w której wkurzony Kong rozrywa gołymi łapami ośmiornicę, a potem wciąga jej macki niczym włoską pastę. Taki to jest film. Kong rządzi, Kong bije. I bardzo dobrze. 

Źródło ilustracji wprowadzenia - materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Kuba Koisz

Kuba Koisz

Stały współpracownik

O mnie:

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

75/100

  • Mitologia Wyspy Czaszki
  • Kong, jego motywacja, rewizja i udany powrót
  • Bezbolesna implementacja świata z Godzilli
  • Galeria postaci
  • Uczucie to już było zagrane wielokrotnie
  • Głupota antropologiczna miesza się tutaj z powagą


PRODUKCJĘ POLECA:

83%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
Piekło - recenzja austriackiego thrillera

Ocena Recenzenta 70/100

Szybka i wściekła Kinomani Stefana Ruzowitzky'ego kojarzyć mogą z bycia autorem filmu Fałszerze, który otrzymał w 2007 roku Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Kolejne projekty reżysera nie okazały się czymś więcej niż kolejnymi punktami w jego filmografii. Z Piekłem pewnie będzie podobnie. Również do szerszej publiczności się nie prz...

Recenzuje Konrad Stawiński

Klient - recenzja nagrodzonego Oscarem irańskiego dramatu

Ocena Recenzenta 90/100

Zgodnie z przewidywaniami tegoroczne Oscary nie obyły się bez podtekstów politycznych. Nagrodę za najlepszy film nieanglojęzyczny otrzymał Irańczyk Asghar Farhadi za Klienta. To już druga statuetka Akademii dla tego twórcy, który postanowił tym razem nie pojawić się na uroczystej gali, sprzeciwiając się zakazowi wjazdu do Stanów Zjednoczonych m.in w obywatel...

Recenzuje Radek Folta

W sieci - recenzja filmu Ki-duk Kima

Ocena Recenzenta 72/100

Po ostatnich ekscentrycznych artystycznych eksperymentach Kim Ki-duk w swoim nowym filmie zwrócił się w kierunku kina bardziej przystępnego dla widza. W sieci to po prostu niepozorny thriller szpiegowski, lecz odpowiednio przepuszczony przez filtr wrażliwości twórczej koreańskiego reżysera. Koreańczyk z Północy Nam Chool-Woo jest rybakiem. Mieszka przy niewidzialnej,...

Recenzuje Konrad Stawiński

Szybcy i wściekli 8 – recenzja kolejnego filmu z serii, którą trudno zajeździć

Ocena Recenzenta 70/100

Dziwny to twór, te szybkie i wściekłe samochody: warczą, tuningują się same, zjadają własne tylne zderzaki, ale wciąż chcemy je oglądać. Jak tak dalej pójdzie, to seria Fast and Furious niedługo wystrzela się ze wszystkich tytułów i być może kolejne odsłony – zresztą do 2021 mają powstać dwa sequele – będą nazywały się po prostu „Dziew...

Recenzuje Kuba Koisz

Zając Max ratuje Wielkanoc - recenzja bajki dla najmłodszych

Ocena Recenzenta 60/100

Kiedy spojrzy się na ubiegłoroczny polski box office, wyraźnie widać, że animacje cieszą się w naszym kraju niezwykłą popularnością. Fakt ten słusznie wykorzystują dystrybutorzy, którzy prezentują widzom wiele więcej niż tylko głośne produkcje Disneya, Pixara, Dreamworks czy Illumination. Na ekrany polskich kin regularnie trafiają również mniej popularne animowane...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Małżeńskie porachunki - recenzja duńskiej komedii z Marcinem Dorocińskim

Ocena Recenzenta 73/100

Jako że polska komedia dłuższy już czas jest, jaka jest, wśród polskich aktorów narodził się nowy trend. Aby zagrać w filmie z tego gatunku, uciekają za granicę. I tak dopiero co mieliśmy w kinach Żebrowskiego i Deląga w produkcji prosto znad Wełtawy. Wszystko albo nic jednak nie sprawiło, że zobaczyliśmy rodaków w jakimś dobrym, a przede wszystkim śmiesznym...


MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.