• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Luc Besson byle wyrobnikiem nie jest, ale przed przystąpieniem do preprodukcji na pewno myśli intensywnie, co się sprzeda, a co nie. Czasem te jego nie do końca innowacyjne pomysły skutkują rozrywką na najwyższym poziomie (Lucy), a innymi razy odgrzewany kotlet wychodzi niedosmażony i bez wyrazistych przypraw (Brick Mansions). Lepsze scenariusze twórca Piątego elementu sam bierze na warsztat, a co gorsze idee oddaje tanim rzemieślnikom. Wróta bohaterów to niestety ten drugi przypadek, także doświadczenie podpowiada, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Zobacz również: recenzja aktorskiej wersji Pięknej i Bestii!

Niby to miała być fantastyczna przygoda, gdzie zwykły nastolatek przenosi się do takiej fajowskiej krainy rodem z gier video (a nie książek – znak czasu). Pełno tam wojowników, czarowników, niebezpieczeństw, a na końcu czeka księżniczka do uratowania. Zwykły, nieco ofermowaty, typowy dla drugiej dekady XXI wieku małolat rusza wraz z najlepszym wojownikiem w królestwie, by pokonać okrutnego barbarzyńcę i przywrócić pokój w cesarstwie. Brzmi super, ale to tylko pozory. Po pierwsze, pomysł na film robił wrażenie może w latach 90., dziś jest do bólu wtórny. Połączenie współczesności wraz z krainą fantasy wynika bardziej z braku stworzenia jednej angażującej historii, który próbuje się zamaskować misz-maszem dwóch wtórnych wątków.

fot. materiały prasowe

Choć główną wadą recenzowanego tu badziewia nie jest wtórność, tylko nijakość. Trylogie Transportera i Uprowadzonej niczym odkrywczym nie były, ale działały dzięki charyzmatycznemu aktorowi w roli głównej oraz realizacyjnej fantazji. Tutaj nic takiego widz nie uświadczy. Zamiast jakiegoś kozackiego wojownika w stylu samuraja Jacka dostajemy narzekającego nastolatka bez większej roli i sensu udziału w całej tej chaotycznej wyprawie (nawet na plakacie promocyjnym powyżej wygląda na niedokochanego). Wspierający go lokalny wymiatacz tylko traci z każdą minutą, gdy decyduje się "dać na luz" i zaczyna odczuwać przyjemność z tańca popadając w śmieszność, w dodatku nie taką zabawną, lecz raczej przyprawiającą o uśmiech zażenowania.

Gdyż oczywiście, by „ufajnić” sztampową misję ratowania księżniczki Wrota bohaterów proponują widzowi wymuszony humor, polegający oczywiście na dysonansie między współczesnością, a bajkowym fantasy. Sztywniacy ze starożytności luzują majty wobec cudownych wynalazków XXI wieku. Popek w 5 minut opanował grę na gitarze, ale nawet ten muzyczny geniusz wymięka przy naszym głównym bohaterze, który w jeden wieczór rozgryzł sekret sztuk walk i nagle potrafi gołymi pięściami pokonać w walce setkę uzbrojonych po zęby przeciwników. Jako takiego sensu nie ma tu nic. Dodatkowo wpływa to negatywnie na morał całej opowieści, która sugeruje, że własne lęki pokonuje się nie odwagą czy sprytem, lecz mistrzowsko opanowanym kung-fu. Może i prawdziwe to, ale jakoś mało dydaktyczne. Kiedy nasi herosi nie mają szans wyjść cało z opresji do akcji wkracza magia i wyciągnięte z tylnej części ciała zaklęcie przechyla szalę zwycięstwa na drugą stronę, wszystko w imię desperackiej próby utrzymania iluzji, że gra faktycznie toczy się o dużą stawkę, a protagonistom zagraża jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

fot. materiały prasowe

Teoretycznie powinno to działać, bo za czarny charakter robi tu Dave Bautista. Jemu akurat należy tylko współczuć. Aktor znany ze Strażników Galaktyki, Marauders czy Riddicka jeśli chodzi o skill aktorstwa przewyższa resztę obsady o kilkadziesiąt leveli. Początkowe sceny z nim, gdy jeszcze nie musi użerać się z niedorobionymi protagonistami, wypadają zabawnie oraz autentycznie, niczym z kontynuacji Narzeczonej dla księcia czy jakiegokolwiek innego, dobrego obrazu, ironicznie traktującego gatunek babarzyńskiej przygody. Przez tę różnicę wśród odtwórców ciężko kibicować tym niby dobrym patałachom, skoro jedynie antagonistę da się lubić. Choć i on zostaje strywializowany oraz ostatecznie ośmieszony przez nielogiczne przeskoki montażowe oraz absolutnie tragiczną walkę finałową.

Bo mimo całej beznadziei treściowej można było teoretycznie po prostu beznamiętnie oglądać Wrota bohaterów, delektując się licznymi scenami akcji. Niestety, nawet w tej kwestii film nie zdaje egzaminu. Wszystkie potyczki nakręcono zupełnie bez pomysłu. Choreografia daje rady, kaskaderka i linki też, ale całość ukazano byle jako. Ujęcia trwają zaledwie chwilę i ostatecznie pojedynki zmieniają się w chaotyczne wymiany machnięć, o braku krwi nie ma nawet co wspominać.

fot. materiały prasowe

Innymi słowy - brakuje jaj. Wrota bohaterów tak bardzo starają się być fajowe, że wychodzą ch***we. Może małym dzieciaczkom przypadnie to do gustu. Zresztą ogólnie da się całość obejrzeć ze stosunkowo otwartymi oczami. Jest sprawne tempo, ładne widoczki, tylko w kwestii treści i pomysłu panuje absolutna porażka, a to podobno ważne składowe każdego filmu. 

Zobacz również: dlaczego współczesne seriale są takie dobre?

 

Wiesz, co z tym zrobić


Krzysztof Warzała

Krzysztof Warzała

Dziennikarz

O mnie:

https://www.facebook.com/thatpicturesmove/


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

34/100

  • Dave Bautista
  • nawet ma rozmach

 

  • wtórna fabuła
  • beznadziejni protagoniści
  • słaby humor
  • nijakie walki
  • destruktywne przesłanie


PRODUKCJĘ POLECA:

0%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
Piekło - recenzja austriackiego thrillera

Ocena Recenzenta 70/100

Szybka i wściekła Kinomani Stefana Ruzowitzky'ego kojarzyć mogą z bycia autorem filmu Fałszerze, który otrzymał w 2007 roku Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Kolejne projekty reżysera nie okazały się czymś więcej niż kolejnymi punktami w jego filmografii. Z Piekłem pewnie będzie podobnie. Również do szerszej publiczności się nie prz...

Recenzuje Konrad Stawiński

Klient - recenzja nagrodzonego Oscarem irańskiego dramatu

Ocena Recenzenta 90/100

Zgodnie z przewidywaniami tegoroczne Oscary nie obyły się bez podtekstów politycznych. Nagrodę za najlepszy film nieanglojęzyczny otrzymał Irańczyk Asghar Farhadi za Klienta. To już druga statuetka Akademii dla tego twórcy, który postanowił tym razem nie pojawić się na uroczystej gali, sprzeciwiając się zakazowi wjazdu do Stanów Zjednoczonych m.in w obywatel...

Recenzuje Radek Folta

W sieci - recenzja filmu Ki-duk Kima

Ocena Recenzenta 72/100

Po ostatnich ekscentrycznych artystycznych eksperymentach Kim Ki-duk w swoim nowym filmie zwrócił się w kierunku kina bardziej przystępnego dla widza. W sieci to po prostu niepozorny thriller szpiegowski, lecz odpowiednio przepuszczony przez filtr wrażliwości twórczej koreańskiego reżysera. Koreańczyk z Północy Nam Chool-Woo jest rybakiem. Mieszka przy niewidzialnej,...

Recenzuje Konrad Stawiński

Szybcy i wściekli 8 – recenzja kolejnego filmu z serii, którą trudno zajeździć

Ocena Recenzenta 70/100

Dziwny to twór, te szybkie i wściekłe samochody: warczą, tuningują się same, zjadają własne tylne zderzaki, ale wciąż chcemy je oglądać. Jak tak dalej pójdzie, to seria Fast and Furious niedługo wystrzela się ze wszystkich tytułów i być może kolejne odsłony – zresztą do 2021 mają powstać dwa sequele – będą nazywały się po prostu „Dziew...

Recenzuje Kuba Koisz

Zając Max ratuje Wielkanoc - recenzja bajki dla najmłodszych

Ocena Recenzenta 60/100

Kiedy spojrzy się na ubiegłoroczny polski box office, wyraźnie widać, że animacje cieszą się w naszym kraju niezwykłą popularnością. Fakt ten słusznie wykorzystują dystrybutorzy, którzy prezentują widzom wiele więcej niż tylko głośne produkcje Disneya, Pixara, Dreamworks czy Illumination. Na ekrany polskich kin regularnie trafiają również mniej popularne animowane...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Małżeńskie porachunki - recenzja duńskiej komedii z Marcinem Dorocińskim

Ocena Recenzenta 73/100

Jako że polska komedia dłuższy już czas jest, jaka jest, wśród polskich aktorów narodził się nowy trend. Aby zagrać w filmie z tego gatunku, uciekają za granicę. I tak dopiero co mieliśmy w kinach Żebrowskiego i Deląga w produkcji prosto znad Wełtawy. Wszystko albo nic jednak nie sprawiło, że zobaczyliśmy rodaków w jakimś dobrym, a przede wszystkim śmiesznym...


MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.