• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Po Wilku z Wall Street zapanowała moda na biografie żądnych sukcesu kapitalistów, którzy nachapali się nie tylko ciężką pracą, ale i przebiegłością oraz nie zawsze do końca moralnie uzasadnioną bezwzględnością. Po całkiem przyzwoitych Rekinach wojny i McImperium do gry wkracza gigant, czyli Matthew McConaughey, który wraz ze swoim Gold stara się, by gorączka złota dopadła też kinomanów.

Zobacz również: recenzja filmu McImperium!

Trudno tego jednak dokonać przy tak standardowej historii. Fabuła o dziwo opowiada co innego niż pokazują zwiastuny. Nagrodzony Oscarem za Witaj w klubie aktor wciela się w doświadczonego wydobywcę minerałów. Ostatkiem sił próbuje utrzymać w grze rodzinną firmę założoną jeszcze przez swojego dziadka i w akcie desperacji postanawia poszukać złota w Indonezji, gdzie według uznanego geologa powinna być go cała masa. Doprowadzając się na skraj śmierci i wydając ostatnie grosze nasz bohater w końcu odnajduje cenny kruszec, a na horyzoncie w końcu zaczyna widnieć mroczne widmo grubych miliardów dolarów. Sama obietnica ogromnego zysku ściąga do akcji największe rekiny biznesu, a drobny przedsiębiorca McConaughey zamiast mieć świat u stóp, schodzi na boczny tor. Czy złoto jest w stanie spełnić jego marzenia?

fot. Weinstein Company

Ktoś mi mówił, że na szczycie jest samotność. Nie wierzyłem w to wszystko, ale tu wszedłem i poczułem i to widzę odtąd. Trochę tak jest, że jak walczysz i szarpiesz o życie, i idziesz po swoje coś pojawi się, a drugie zniknie. Z każdej strony ktoś od ciebie wymaga. Masz ambicje konkretne, to i sobie narzucasz swój standard.

Nie brzmi to źle, lecz realizacyjnie zwyczajnie w Gold trudno znaleźć naprawdę wartościowe elementy. Wszystkie ostre zagrania jak stanie na golasa czy głaskanie tygrysa widać już w zwiastunie i tak naprawdę wiele do filmu nie wnoszą. Ot otrzymujemy biznesową sinusoidę z odkryciem na temat twardych reguł świata finansjery. Wszystko dość sprawnie, ale jednocześnie umownie pokazane. Nie ma tu tyle biznesowego bełkotu, co u wspomnianych w pierwszym akapicie konkurentów, więc powinno się to przyjemnie oglądać. Na dokładkę jeszcze niemal wątek miłosny dochodzi, ale i on finalnie nie rozkwita. Zaproponowana przez twórców forma zerowa nie daje rady wobec szarżującego aktora na pierwszym planie. Wszystko co mają, to szelmowsko uśmiechający się Matthew McConaughey, który mimo niedorobionej fryzury, prezentuje się dobrze. Prawdziwą przemianę fizyczną przeszła Bryce Dallas Howard i jej soczyste kształty, przez które nie można oderwać od aktorki wzroku. Natomiast aktorsko najlepiej wypada Edgar Ramirez, po cichu kradnący całe show (ha!) o wiele bardziej uznanemu koledze, udowadniając że subtelniejsza gra często robi większe wrażenie.

fot. Weinstein Company

Wymienieni przeze mnie aktorzy odgrywają trzy jedyne postaci, które Gold raczył widzowi przez te dwie godziny seansu przedstawić. Dookoła nich postawiono kilka kartonowych manekinów, na których rozpisano ekspozycję, oraz przyczepiono karteczki z nazwiskiem i funkcją. Jeśli ktoś narzekał, że Corey Stoll w Ant-manie wypadł jednowymiarowo, tutaj dopiero może zobaczyć, jak łatwo zredukować aktora do podajnika umów oraz prowokowania McConaugheya, by ten mógł sobie pokrzyczeć, błyszcząc nie do końca w taki sposób, jak powinien. Kiedy nawet Michael Keaton oszukując braci McDonald umiał być spokojnym człowiekiem, chcącym dla wszystkich jak najlepiej, tak główny bohater Gold pozostaje wieprzem wpuszczonym na salony i to mimo rodowodu z bogatej rodziny oraz wieloletniego doświadczenia w obchodzeniu się z bezwzględnymi bankierami.

Zobacz również: recenzja filmu Rekiny wojny!

Pewnego pomysłu zabrakło również w warstwie wizualnej. Prócz wycieczki do Indonezji reszta wygląda niczym gadające głowy w ciasnych przestrzeniach, nie wyróżniających się nawet wielkim przepychem jak u Jordana Belforta. Twórcy McImperium odnaleźli poezję nawet w ukazywaniu fast foodu, a operator Gold nie umie kusić widza tak atrakcyjną nagrodą, jaką jest będące na wyciągnięcie ręki złoto. Nie pomaga też nieumiejętne opowiadanie w formie retrospektywy, występujące przez większość czasu na tyle rzadko, iż da się je uznać za błąd spowodowany brakiem kilku ujęć.

fot. Weinstein Company

Najnowszy film scenarzysty Call of Duty: Ghosts można by obwołać artystyczną klęską, gdyby nie naprawdę dobry zwrot akcji, który co prawda przychodzi za późno, lecz szczerze zaskakuje, o ile ktoś nie kojarzy autentycznej historii, służącej za kanwę filmu. Szkoda, że widz musi wpierw przecierpieć rzetelnie do bólu wykonane pierwsze półtorej godziny, choć to nawet w najgorszych dłużyznach obcuje się z sensownym średniakiem. Gold przegrywa głównie dlatego, że konkurencja wypada o niebo lepiej. McConaughey po raz drugi sparzył się na złocie. Jego najnowszy obraz nie zaskakuje, nie szokuje, nie bawi jakoś wybitnie, ale też nie zanudza na śmierć i tyle może niektórym fanom aktora wystarczyć.   

 

Wiesz, co z tym zrobić


Krzysztof Warzała

Krzysztof Warzała

Dziennikarz

O mnie:

Miłośnik prawdziwego kina, a nie tych artystycznych bzdur.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

63/100

  • sensowny Edgar Ramirez
  • kusząca Bryce Dallas Howard
  • brak naprawdę skopanych elementów
  • dobry zwrot akcji na końcu
  • brak naprawdę wybitnych elementów
  • średnia realizacja
  • dłużąca się fabuła
  • konkurencja jest lepsza


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
Strażnicy Galaktyki vol. 2 - przedpremierowa recenzja nowego megahitu MCU!

Ocena Recenzenta 80/100

Zastanówmy się, ilu jest gości w Hollywood, którzy po wypuszczeniu zaledwie jednego filmu jakiejś serii, mogą mówić o jego sequelu takie rzeczy, jak James Gunn o kontynuacji Strażników Galaktyki. Niby każdy, jednak tylko garstka nie narazi się na śmieszność i na opinie, że największe widowisko czy największy efekt wizualny w historii będą tylko pustymi f...


Uciekaj! - recenzja przebojowego amerykańskiego horroru

Ocena Recenzenta 85/100

Film Jordana Peele'a, od momentu debiutu podczas festiwalu filmowego Sundance, stał się małą sensacją i hitem box officu. Jak inaczej nazwać fakt, że przy niespełna pięciu milionach dolarów budżetu zarobił już ich prawie sto dziewięćdziesiąt. Jednak to nie pieniądze są największym punktem do dyskusji - w Uciekaj! przeglądają się lęki i bolączki współczesnej Am...

Recenzuje Radek Folta

Szatan kazał tańczyć - recenzja nowego filmu Katarzyny Rosłaniec

Ocena Recenzenta 65/100

Jeśli Szatan kazał tańczyć wywoła kontrowersje – na co jest oczywiście przemyślany już na etapie promocji – jedno jest pewne: szatan wprawdzie kazał reżyserce tańczyć, ale nie pochylać się przed kimkolwiek, bowiem to kino niepokorne, punkowe, transowe i niebezpieczne. W tym momencie również mogą pojawić się złośliwości, że mamy do czynienia z artystką, kt&...

Recenzuje Kuba Koisz

Dzieciak rządzi - recenzja animacji Dreamworks

Ocena Recenzenta 52/100

Zapotrzebowanie na filmy animowane jest w kinach na całym świecie bardzo duże rokrocznie, przez całe 365 dni. Wielu rodzicom nawet nie potrzeba dobrego jakościowo filmu, byle by tylko zabrać swą pociechę do kina. Dlatego w grze o widza, także w Polsce, w gatunku tym uczestniczą nie tylko grube ryby tego rodzaju kina, ale także studia z krajów, które nie często wprowadzaj...


Piekło - recenzja austriackiego thrillera

Ocena Recenzenta 70/100

Szybka i wściekła Kinomani Stefana Ruzowitzky'ego kojarzyć mogą z bycia autorem filmu Fałszerze, który otrzymał w 2007 roku Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Kolejne projekty reżysera nie okazały się czymś więcej niż kolejnymi punktami w jego filmografii. Z Piekłem pewnie będzie podobnie. Również do szerszej publiczności się nie prz...

Recenzuje Konrad Stawiński

Klient - recenzja nagrodzonego Oscarem irańskiego dramatu

Ocena Recenzenta 90/100

Zgodnie z przewidywaniami tegoroczne Oscary nie obyły się bez podtekstów politycznych. Nagrodę za najlepszy film nieanglojęzyczny otrzymał Irańczyk Asghar Farhadi za Klienta. To już druga statuetka Akademii dla tego twórcy, który postanowił tym razem nie pojawić się na uroczystej gali, sprzeciwiając się zakazowi wjazdu do Stanów Zjednoczonych m.in w obywatel...

Recenzuje Radek Folta

MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.