• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Dziwny to twór, te szybkie i wściekłe samochody: warczą, tuningują się same, zjadają własne tylne zderzaki, ale wciąż chcemy je oglądać. Jak tak dalej pójdzie, to seria Fast and Furious niedługo wystrzela się ze wszystkich tytułów i być może kolejne odsłony – zresztą do 2021 mają powstać dwa sequele – będą nazywały się po prostu „Dziewiątka” lub zostawią jedynie „and” w tytule. Na razie mamy „tylko” ósmą odsłonę cyklu, która mniej więcej od piątki zmieniła się w pierwszą oryginalną, niekomiksową czy niezabawkową franczyzę. Jak wspomniałem – dziwny to twór, ta seria Szybkich i wściekłych właśnie, bo choć twórcy wciąż piłują najwyższy bieg, daje się to oglądać, silnik warczy jak trzeba, a bak z paliwem wciąż jest pełny.

Znalezione obrazy dla zapytania fate of the furious

Aha, tutaj przydałoby się kilka słów o fabule, tak? No dobra. Fabuła. Phi. Cybrterrorystka, znana jako Cipher (w tej roli sama Furiousa z Mad Maxa, czyli Charlize Theron), chce nauczyć świat nieco pokory. W swoim szatańskim, zrodzonym w termonuklearnych marzeniach planie wpada również na pomysł, jak skłócić dobrego misia i ojca rodziny wszystkich rodzin, Dominica Toretto, z innymi członkami tej ciągle rozbudowującej się paczki. Toretto zwraca się przeciwko swojej watasze, co czyni go szczególnie niebezpiecznym przeciwnikiem. Oczywiście swojego faceta nie chce wypuścić świeżo poślubiona żona, Letta, grana wciąż z tą samą swadą przez Michelle Rodriguez. Wszystkie nieco głupkowate zwroty akcji biorą oczywiście pod uwagę obecność Dwayne’a „The Rocka” Johnsona oraz Jasona Stathama, który – o ile pamiętamy – był tym największym, najwredniejszym i najgorszym w poprzedniku. Średnio ciekawe są więc te zmiany stron, rozwijające się podług reguł serialowych - przyjaciele stają się wrogami, wrogowie przyjaciółmi, amnezje-srezje, a gdzieś tam tkwią strzępki serialowego subwersum logiki - jeśli to wszystko w postępie geometrycznym za 10 lat nie skończy się wyścigiem łazikami na Marsie, będę jęczał, że zmarnowano potencjał. Oczywiście cała ta „rodzina” powinna trzymać się wtedy za ręce i strzelać głowicami nuklearnymi w zielone potworki.

Nie brakuje Paula Walkera, bo pięciu Paulów Walkerów mieści się w najszerszych grzbietu The Rocka oraz Diesela, zresztą reżyser dwoi się i troi, abyśmy mieli komu kibicować. Charlize Theron jest niczym Królowa Śniegu, gdyby Królowa Śniegu postanowiła zostać przeciwnikiem Jamesa Bonda, a Jason Statham próbuje urokiem osobistym wmówić nam, że w ostatniej odsłonie zabił tysiąc osób, bo musiał i już, a chwilami da się go lubić. Na drugim planie mamy ponownie Kurta Rusella w roli Pana Nikt, a także nowość (o której nie wiedziałem) w postaci Helen Mirren, która ani przez chwilę nie myśli robić wyłącznie za drugi plan i kobiece tło, bo kiedy tylko zbliża się do niej kamera, udowadnia, że nie ma nic przeciwko graniu w takich B-klasowych majstersztykach („B-klasowy majstersztyk” brzmi jak oksymoron, ale nie potrafię wymyślić lepszej kategorii dla tej serii). Taniość niektórych rozwiązań niekiedy daje się we znaki, ponieważ trudno przełknąć czerstwe suchary wypowiadane przez bohaterów, szczególnie wtedy, gdy próbują powiedzieć coś ważniejszego o świecie czy relacjach międzyludzkich. I ja wtedy, wraz z całą salą kinową, krzyczę: „przestańcie gadać, wrzućcie piąteczkę i zawyjcie silnikiem, bo od tego jesteście!”.

Znalezione obrazy dla zapytania fast and furious 8

Eskalacja dziwności w tej serii jest nadrzędną jej cechą, a drugą – zmieniające się krajobrazy, zgrabne pupy i popowa muzyka. Ta opera mydlana skacze więc między Hawaną, Nowym Jorkiem, Berlinem, a nawet kończy się pomykaniem po arktycznych drogach i jeśli widzieliście zwiastun, to wiecie, że jeden z bohaterów będzie „lodował” pomarańczowym Lamborghini. Nie ma to najmniejszego sensu? Co z tego, skoro dobrze wygląda, bowiem film często operuje kontrastami, a magicy obrazu chcą, aby rozpierducha była przejrzysta dla oka. Nie jest to wcale najbardziej odjechana scena akcji w tym teatrze testosteronu, bo całość każe wszystkim (piszący te słowa również zaliczał się kiedyś do tej grupy) śpiochom się przebudzić, bo mówić, że ta seria jest przesadzonym popisem kaskaderki i grafiki komputerowej, to jak nie mówić nic.

Reżyser, F. Gary Gray, który dowiódł już swoim Straight Outta Compton, że potrafi tworzyć opowieści wypełnione akcją, suspensem, ale również w miarę sensownie poprowadzonymi relacjami między postaciami, dobrze wie, jaki film nakręcił. Nie będzie to żaden przewrót w karierze, ale jego obecność sugeruje, że producenci trzymają to swoje dziwaczne, nieco przerośnięte dziecko w ryzach. Seria jeszcze nie zdechła i aż strach pomyśleć, ile biegów ma ta skrzynia z piekła rodem.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Kuba Koisz

Kuba Koisz

Stały współpracownik

O mnie:

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
People in conversation:
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

OCENA RECENZENTA

70/100

  • Przeskoczenie rekina, który jedzie na rekinie, nigdy nie było tak świadome
  • Charyzmatyczna paczka
  • Cieszące oko efekty specjalne
  • Brak zadyszki charakterystycznej dla wydojonych serii
  • Niech oni się zamkną, gdy próbują być poważni
  • Przewidywalne jak wizyta u dentysty


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

RECENZJE

  • PREMIERY
Piekło - recenzja austriackiego thrillera

Ocena Recenzenta 70/100

Szybka i wściekła Kinomani Stefana Ruzowitzky'ego kojarzyć mogą z bycia autorem filmu Fałszerze, który otrzymał w 2007 roku Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Kolejne projekty reżysera nie okazały się czymś więcej niż kolejnymi punktami w jego filmografii. Z Piekłem pewnie będzie podobnie. Również do szerszej publiczności się nie prz...

Recenzuje Konrad Stawiński

Klient - recenzja nagrodzonego Oscarem irańskiego dramatu

Ocena Recenzenta 90/100

Zgodnie z przewidywaniami tegoroczne Oscary nie obyły się bez podtekstów politycznych. Nagrodę za najlepszy film nieanglojęzyczny otrzymał Irańczyk Asghar Farhadi za Klienta. To już druga statuetka Akademii dla tego twórcy, który postanowił tym razem nie pojawić się na uroczystej gali, sprzeciwiając się zakazowi wjazdu do Stanów Zjednoczonych m.in w obywatel...

Recenzuje Radek Folta

W sieci - recenzja filmu Ki-duk Kima

Ocena Recenzenta 72/100

Po ostatnich ekscentrycznych artystycznych eksperymentach Kim Ki-duk w swoim nowym filmie zwrócił się w kierunku kina bardziej przystępnego dla widza. W sieci to po prostu niepozorny thriller szpiegowski, lecz odpowiednio przepuszczony przez filtr wrażliwości twórczej koreańskiego reżysera. Koreańczyk z Północy Nam Chool-Woo jest rybakiem. Mieszka przy niewidzialnej,...

Recenzuje Konrad Stawiński

Szybcy i wściekli 8 – recenzja kolejnego filmu z serii, którą trudno zajeździć

Ocena Recenzenta 70/100

Dziwny to twór, te szybkie i wściekłe samochody: warczą, tuningują się same, zjadają własne tylne zderzaki, ale wciąż chcemy je oglądać. Jak tak dalej pójdzie, to seria Fast and Furious niedługo wystrzela się ze wszystkich tytułów i być może kolejne odsłony – zresztą do 2021 mają powstać dwa sequele – będą nazywały się po prostu „Dziew...

Recenzuje Kuba Koisz

Zając Max ratuje Wielkanoc - recenzja bajki dla najmłodszych

Ocena Recenzenta 60/100

Kiedy spojrzy się na ubiegłoroczny polski box office, wyraźnie widać, że animacje cieszą się w naszym kraju niezwykłą popularnością. Fakt ten słusznie wykorzystują dystrybutorzy, którzy prezentują widzom wiele więcej niż tylko głośne produkcje Disneya, Pixara, Dreamworks czy Illumination. Na ekrany polskich kin regularnie trafiają również mniej popularne animowane...

Recenzuje Krzysztof Warzała

Małżeńskie porachunki - recenzja duńskiej komedii z Marcinem Dorocińskim

Ocena Recenzenta 73/100

Jako że polska komedia dłuższy już czas jest, jaka jest, wśród polskich aktorów narodził się nowy trend. Aby zagrać w filmie z tego gatunku, uciekają za granicę. I tak dopiero co mieliśmy w kinach Żebrowskiego i Deląga w produkcji prosto znad Wełtawy. Wszystko albo nic jednak nie sprawiło, że zobaczyliśmy rodaków w jakimś dobrym, a przede wszystkim śmiesznym...


MOVIES ROOM POLECA

Polub nas!


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.