Plan Maggie – recenzja miejskiej komedii romantycznej

Maggie (Greta Gerwing) to mieszkająca w Nowym Jorku singielka, która bardzo chce zostać matką. Pogodziła się już jednak z faktem, że nie potrafi utrzymać stałego związku, postanawia więc wychować dziecko sama. Znajduje nawet odpowiedniego kandydata do realizacji tego celu, ale z chwilą, gdy zakochuje się w żonatym, starszym od siebie wykładowcy, Johnie (Ethan Hawke) musi zmienić plany. Po raz pierwszy i nie ostatni.

Mijają bowiem trzy lata, mija „i żyli długo, i szczęśliwie”. Choć Maggie wyszła za mąż i urodziła córeczkę, wcale nie czuje się szczęśliwa. Wręcz przeciwnie. Podczas gdy Johna pochłania pisanie książki, ją przytłacza proza wspólnego życia. Ma dość brania na siebie wszystkich obowiązków i przekładania własnych spraw; nie dość, że stopniowo odkochuje się w swoim mężu, zaczyna podejrzewać, że on z kolei nigdy nie przestał kochać byłej żony – despotycznej, ekscentrycznej Georgette (Julianne Moore). Obmyśla zatem kolejny plan: tym razem mający ponownie połączyć małżonków, a ją uwolnić spod jarzma rutyny, którego być może nie musiałaby dźwigać, gdyby skończyło się na „zwykłym” romansie. Teoretycznie to historia z dużym komediowym potencjałem. Teoretycznie.
 
Skrócenie tego etapu związku głównej bohaterki i Johna, kiedy wszystko jeszcze było w porządku, jest zrozumiałe i usprawiedliwione zamysłem reżyserki. Zamiast fundować widzom kolejną hollywoodzką kliszę z happy endem, woli podjąć się o wiele trudniejszego zadania – pokazać, że życie to naprawdę nie bajka. Gdy na ekranie mowa o wypalającym się uczuciu, nie sposób przywołać w pamięci dawnej chemii między postaciami. Wszystko sprowadza się do prostego, wyzutego z romantyzmu schematu: on był sfrustrowany, ona dała mu zastrzyk energii, teraz męczą się obydwoje, bo nic nie jest tak, jak na początku. Marzenia, owszem, spełniają się, ale czasami to nie wystarczy. A wizje dotyczące usłanej różami przyszłości zaskakująco szybko pokrywają się kurzem. Miller strąca bożka romantycznej, ckliwej miłości z piedestału, skłaniając tak bohaterkę, jak i widza, do wyciągnięcia nader przewrotnego wniosku: gdyby Maggie, zamiast dać się ponieść emocjom, trzymała się pierwotnego planu, sprawy mogłyby potoczyć się inaczej.  
 
 
Plany planami, fabuła fabułą, nie sposób zapomnieć o aktorach. Grana przez Gerwig Maggie jest na przemian nijaka i niedojdowata; pokraczny ma zarówno styl poruszania się, jak i ubierania. Oczywiście, ten – najpewniej celowy – zabieg można uznać za uroczy, może nawet tkwi w tym element komediowy – ale nie do wszystkich musi przemawiać. Biada tym, do których nie przemówi, bo będą się męczyć od pierwszej do ostatniej minuty seansu (jak ja). Odgrywający niebagatelną rolę w pierwotnym planie Guy (Travis Fimmel), nieporadny przedsiębiorca ogórkowy i matematyczny geniusz zarazem, o wiele szybciej wzbudza sympatię, chociaż i jemu trudno odmówić osobliwości. Hawke, owszem, potrafi być narcystyczny i pretensjonalny, ale pierwsze skrzypce gra tutaj bez wątpienia Moore, która przerysowuje swoją postać po mistrzowsku. Wyniosła, ekscentryczna, władcza. Aż miło popatrzeć!
 
Dotychczas hasła: Nowy Jork, współcześni intelektualiści i ich – mniej lub bardziej – skomplikowane problemy uczuciowo-tożsamościowe dość jednoznacznie kojarzyły się z Allenem. I raczej tak pozostanie, bo choć Plan Maggie wykorzystuje bliźniacze składniki, efekt trudno uznać za udany. Zamiast dostarczać – niekoniecznie w szablonowy sposób i oczywistymi metodami; bynajmniej nie w stylu żenujących masówek – rozrywki, film nudzi. Końcowe mrugnięcie okiem do widza rzeczywiście wywołuje uśmiech na twarzy, ale to zdecydowanie za mała dawka humoru jak na półtoragodzinną komedię. Nawet, jeśli z aspiracjami. 

https://www.youtube.com/watch?v=cn9vAsBLjdU

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am