UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na "zrozumiałem" na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • niebawem również
  • Połącz z Facebook
Ocena recenzenta

80/100

  • zaskakujące i nieoczywiste kino
  • udana hybryda gatunkowa
  • strona techniczna
  • aktorstwo, reżyseria, scenariusz
  • kino gatunkowe, by opowiedzieć "coś więcej"
  • długość filmu może odstraszać

Właśnie pracujemy nad usprawnieniem tej funkcji. Przemyśl swoją ocenę i wpadnij jutro ;)

Ocena użytkowników

80/100

Twoja ocena
Zaloguj się aby oceniać

W odstępie miesiąca do polskich kin trafia kolejny film z Korei Południowej. Lament to w swojej ojczyźnie tegoroczny frekwencyjny przebój, który obejrzało prawie siedem milionów widzów. W Polsce osiągnięcie takiego wyniku z oczywistych względów będzie niemożliwe, bo u nas takich liczb nie wyciągają nawet największe przeboje, a i trafia do małej ilości kin, gdyż azjatyckie blockbustery są na Zachodzie traktowane na równi z kinem festiwalowym, niszowym. To dodatkowo czyni więc pójście na seans Lamentu okazją szczególną, gdyby komuś nie wystarczało, że nowy film Hong-jin Na to produkcja pod wieloma względami wyjątkowa.

Akcja filmu dzieje się na koreańskiej prowincji. W małej mieścinie dochodzi do serii tajemniczych morderstw oraz chorób. Sprawa szybko zaczyna przerastać lokalnych policjantów. Do głosu dochodzą więc coraz bardziej irracjonalne wytłumaczenia sytuacji, a główny bohater, dla którego śledztwo zaczyna mieć wymiar osobisty zaprasza do pomocy buddyjskiego szamana, a i podpowiedzi kieruje mu pewna tajemnicza kobieta w bieli.

04fot. materiały prasowe

Zobacz również: Służąca – recenzja nowego filmu twórcy Oldboya

Nowy film twórcy W pościgu i Morza Żółtego to świetne, trzymające w napięciu przez całe 180 minut kino. Zaskakujące oraz nieoczywiste. Zarazem na poziomie fabuły, jak i interpretacji. W pełnym odczytaniu filmu może pojawić się dla europejskiego widza problem, gdyż wymaga on większej wiedzy, ale i tak pozostaje wyśmienitym filmem na poziomie samej tajemnicy, którą rozwiązujemy razem z głównym bohaterem. Właściwie, aby czerpać z seansu jak największą przyjemność trzeba by o nim jak najmniej wiedzieć, dlatego ograniczę się do tego, że film zaczyna się jak kryminał policyjny, by następnie przeobrazić się w thriller z elementami horroru satanistycznego. Żonglerka konwencjami, eklektyzm, to we współczesnej kinematografii koreańskiej chleb powszedni, lecz podobnie jak w przypadku najlepszych filmów i w Lamencie nie jest to zwykła postmodernistyczna zabawa. Klisz i gatunkowych szwów tu nie doświadczymy, przejście nie odbija się na formie filmowej, a co jest sporą sztuką wszystko odbywa się w ramach budowanego od początku klimatu, jednej stylistyki zdjęć, muzyki, scenografii. Produkcja przez cały czas utrzymuje swoją posępną i paranoiczną atmosferę. Świat duchowy i realistyczny przenikają się, sceny na jawie i we śnie stają się organiczne, a my zastanawiamy się gdzie leży prawda, a co jest projekcją strachu. Atmosfera grozy i ciągłego osaczenia dotyczy wszystkich postaci, granica między ofiarami a oprawcami, obroną a atakiem jest podobnie niezwykle cienka. Kumulowane przez długie minuty napięcie sięga zenitu w świetnym i pasjonującym, rozegranym równolegle na dwóch planach finale, w którym główny bohater musi rozwiązać dylemat komu zaufać, jaki zrobić następny krok. Mogłoby się wydawać również, że w tak mrocznym filmie nie ma miejscu na humor. Tak jak wspominałem wcześniej film w eklektyczny sposób łączy różne konwencje, a że komizm w koreańskim kinie jest wręcz obowiązkowy, więc i Lament zapewnia sporą dawkę udanie wplecionych scen slapstickowych oraz rodem z czarnej komedii. W końcu i główny bohater, Jong-goo, jest dość klasyczną figurą tamtejszej kinematografii, a więc policjantem fajtłapą i obibokiem zapewniającym źródło wielu rozluźniających atmosferę fragmentów.

10fot. materiały prasowe

Zobacz również: Dlaczego warto oglądać kino koreańskie?

Całościowy efekt nie udałby się oczywiście bez świetnego castingu, opisu bohaterów i prowadzenia aktorów. Z tragicznymi losami Jong-goo (Do-won Kwak) można się łatwo zidentyfikować, a odpowiednią aurę tajemnicy zapewniają stonowane role postaci drugoplanowych: milczącej przez większość czasu postaci Japończyka (Jun Kunimura) oraz kobiety w bieli Moo-myeon (imię znaczy po prostu Bezimienna). Wspomnieć warto również o świetnej roli dziecięcej (Hwan-hee Kim) oraz balansującego na granicy pastiszu postaci buddyjskiego szamana (Jeong-min Hwang).

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak polecić film. Lament robi tak piorunujące wrażenie, że już chwilę po seansie pragnie się usiąść w fotelu i obejrzeć go ponownie w celu przypomnienia sobie wszystkich detali. Bo do tego filmu idealnie pasowałby wstęp z równocześnie wchodzącej do kin animacji Kubo i dwie struny: "Jeśli chcecie mrugnąć to teraz. Skupcie całą uwagę na tym co zobaczycie i usłyszycie, choćby nie wiem, jak wydało się to niezwykłe".

lament, gokseong, the wailing, zdjęciefot. materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Konrad Stawiński

Konrad Stawiński

Dziennikarz

O mnie:

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i prowadzi bloga "Salonik filmowy". Kontakt: k.stawinski@moviesroom.pl


Dodaj komentarz

Zaloguj się i przejdź na naszą stronę mocy! Komentuj bez weryfikacji, oceniaj, twórz własną społeczność i odkryj potęgę mocy Movies Room!

Kod antyspamowy
Odśwież

 

ZNAJDZIESZ NAS NA:
WSPÓŁPRACUJEMY Z :
  • logo1
  • logo2
  • logo3
  • logo4
  • logo5
  • logo6
  • logo7
  • logo8
  • logo9
  • logo18
  • logo-cenega
  • logo-ama
  • logo10
  • logo11
  • logo12
  • logo-netflix
  • logo14
  • logo15
  • logo16
  • logo17
  • logo18
  • logo18
  • logo-enemef
  • logo-cd-pro-red
  • logo-snap-book
  • logo19
  • logo20
  • logo21
  • logo22
  • logo23
  • logo-samsung
  • logo25
  • logo-universal
  • logo rebis
  • logo-sony-music
  • logo-techland

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Wykonanie strony: Tomasz Szymański, projekt: Tomasz Rewers