UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na "zrozumiałem" na dole tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • niebawem również
  • Połącz z Facebook
Ocena recenzenta

100/100

  • nowe oblicza znanych bohaterów 
  • humor 
  • potęgowanie napięcia na wielu płaszczyznach
  • dynamika, zwroty akcji 
  • nieustanna gra z widzem 
  • dramaturgia
  • jeszcze tylko dwa odcinki ;-)

Właśnie pracujemy nad usprawnieniem tej funkcji. Przemyśl swoją ocenę i wpadnij jutro ;)

Ocena użytkowników

100/100

Twoja ocena
Zaloguj się aby oceniać
Sherlock - sezon 4

Każdy, kto kiedykolwiek oglądał choć jeden odcinek Sherlocka, dobrze wie, jak przedstawia się wykres reakcji towarzyszących widzowi w czasie półtoragodzinnego seansu. Nie inaczej rzecz ma się w przypadku premierowego epizodu czwartej serii: pierwszych kilka sekund to czysta euforia. Ponowne zanurzenie się w wykreowany przez Marka Gatissa i Stevena Moffata świat wywołuje ogromne podekscytowanie, z upływem czasu ustępujące jednak miejsca wręcz niemożliwemu do wytrzymania napięciu. Ta sama dłoń, którą tłumiliśmy śmiech, wkrótce posłuży do tłumienia okrzyków bądź wszelkich innych nieartykułowanych dźwięków. W końcu the game is on, a to oznacza, że wszystkie chwyty dozwolone. Zwłaszcza te poniżej pasa. 

Tęskniliście?

Z pomocą niezadowolonego niezawodnego Mycrofta (Mark Gatiss), high-functioning sociopath Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch), oficjalnie powraca na Baker Street z czystą kartą. Ogłasza to światu za pośrednictwem mediów społecznościowych z właściwym sobie zapałem i zaangażowaniem - smartfona nie odkłada nawet podczas nader istotnej ceremonii. Owszem, przyjście na świat córeczki Johna (Martin Freeman) i Mary (Amanda Abbington) Watsonów otwiera przed widzem całą galerię bezcennych scen - by wymienić choćby tę z akcją przedporodową, Sherlockiem instruującym dziecko, jak należy postępować z grzechotką czy świeżo upieczonych rodziców zgodnie przytaczających argument przeciwko imieniu Catherine - ale jeśli chodzi o konstrukcję postaci, p o z o r n i e nic się nie zmienia. Tytułowy bohater wciąż nie pamięta imienia inspektora Lestrade'a (Rupert Graves), kolejne sprawy rozwiązuje z prędkością światła oraz delikatnością drwala, a niemal każda jego wypowiedź to policzek wymierzany ludzkiej przeciętności i przewidywalności. Poczciwość i nieporadność Johna nadal wywołują na twarzy uśmiech, podobnie jak zadziorność Mary czy powściągliwość i sceptycyzm wspomnianego już Mycrofta. Najdrobniejsza nawet wzmianka dotycząca Moriarty'ego (Andrew Scott), którego duch nieustannie unosi się w powietrzu, przyprawia o gęsią skórkę. Nauczonym doświadczeniem odbiorcom słusznie towarzyszyć będzie wrażenie, że ten spokój nie może trwać wiecznie. Mimo wszystko nic nie będzie w stanie przygotować ich na skalę oraz długofalowe konsekwencje wybuchu, jaki ów spokój zakłóci. 

Sherlock

Zobacz również: Benedict Cumberbatch oraz Arthur Conan Doyle są spokrewnieni! Przełomowe odkrycie genealogów!

Kryminalne zagadki, szpiegowskie intrygi i tajne misje to nieodłączne, zmyślnie skonstruowane elementy gry, którą twórcy ponownie podejmują z widzami. Mistrzowskiej gry na emocjach, rozpiętej od rozbawienia po rozpacz, od dreszczyku podekscytowania po włosy stające dęba. Jak zwykle roi się tu od początkowo niezauważalnych szczegółów, których rozszyfrowanie z jednej strony wywołuje jeszcze większą konsternację, z drugiej - utwierdza w przekonaniu, że w następnych odcinkach sprawy mogą przybrać zupełnie nieoczekiwany obrót. Biorąc pod uwagę kluczowe, dramatyczne wydarzenie premierowego odcinka, niektórzy zapewne do końca będą liczyć, że rzeczywiście przybiorą - i okaże się, że znów daliśmy się nabrać. Nic w tym złego; wręcz przeciwnie. Jedną z największych, bezdyskusyjnych zalet serialu jest przecież opanowana do perfekcji sztuka przejmowania absolutnej władzy nad odbiorcą w przeciągu kilku pierwszych sekund i skupiania na sobie jego uwagi aż do ostatniej klatki. Bez względu na to, co się dzieje wokół - szaleje śnieżyca, przypala się kolacja, dokonuje apokalipsa - bodźce z zewnątrz nie mają szans w starciu z absorbującym wszystkie zmysły i szare komórki światem Sherlocka

Niemały wkład w tę zbiorową hipnozę ma oczywiście doskonała obsada, z Cumberbatchem i Freemanem na czele. Dynamiki jednego z najpopularniejszych duetów w historii nie sposób porównać z żadną inną, choć inne relacje także są angażujące. Gdzieś z tyłu głowy pozostaje co prawda obraz tajemniczej (wyimaginowanej?) znajomej Johna, wspomnieć należałoby jednak przede wszystkim o wysuwającej się na pierwszy plan wśród żeńskich postaci Mary - kobiecie o wielu twarzach i wielu akcentach, której przeszłość w znaczący sposób zadecyduje o przyszłości pozostałych. Po szachownicy humoru, napięcia i skrajnej dramaturgii zarówno Gatiss i Moffat, jak i odtwórcy poszczególnych ról poruszają się z zapierającą dech w piersiach brawurą; w przeciągu blisko dziewięćdziesięciu minut przeskakują z pola na pole nie popełniając przy tym ani jednego fałszywego ruchu; w pełni świadomi wagi gestów, słów, mimiki, dialogów, niedopowiedzeń. Moment roztrzaskania się fabularnej rzeczywistości na kawałki, niczym podobizny Margaret Thatcher, staje się zarazem punktem wyjścia kolejnych - póki co nieznanych nam - posunięć bohaterów. Jednego można być pewnym już teraz: szach-mat to tylko kwestia czasu. 

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

 

Wiesz, co z tym zrobić


Aleksandra Kumala

Aleksandra Kumala

Dziennikarz

O mnie:

Studentka trzeciego roku Tekstów Kultury UJ. Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.


Dodaj komentarz

Zaloguj się i przejdź na naszą stronę mocy! Komentuj bez weryfikacji, oceniaj, twórz własną społeczność i odkryj potęgę mocy Movies Room!

Kod antyspamowy
Odśwież

 

ZNAJDZIESZ NAS NA:
WSPÓŁPRACUJEMY Z :
  • logo1
  • logo2
  • logo3
  • logo4
  • logo5
  • logo6
  • logo7
  • logo8
  • logo9
  • logo18
  • logo-cenega
  • logo-ama
  • logo10
  • logo11
  • logo12
  • logo-netflix
  • logo14
  • logo15
  • logo16
  • logo17
  • logo18
  • logo18
  • logo-enemef
  • logo-cd-pro-red
  • logo-snap-book
  • logo19
  • logo20
  • logo21
  • logo22
  • logo23
  • logo-samsung
  • logo25
  • logo-universal
  • logo rebis
  • logo-sony-music
  • logo-techland

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.

Wykonanie strony: Tomasz Szymański, projekt: Tomasz Rewers