Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Midnight Sun to nowa produkcja Canal+ i kryminał, przy którym palce maczali twórcy Mostu nad Sundem. Po obejrzeniu trzech odcinków wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z solidną produkcją kryminalną, lecz raczej nie mającej zadatków na świetnego przedstawiciela gatunku.

W niewielkiej szwedzkiej Kirunie brutalnie zamordowany zostaje francuski obywatel. Dochodzenie zostaje więc umiędzynarodowione i prowadzi je przybyła znad Sekwany detektyw Kihuna (Leïla Bekhti) oraz lokalni prokuratorzy Burlin (służący jako wabik Peter Stormare) i Harnesk (G. Hammarsten). W trakcie śledztwa odkrywają kolejne zwłoki oraz fakt, iż zabójstwa powiązane są z lapońskim mistycyzmem.

midnattssol midnight sun peter stormare leila bekhti gusaf hammarstenulrika malm atlantique productions svt nice drama canalfot. materiały prasowe

Scenarzyści nie starają się wprowadzać nowości i serial składa się głównie ze znanych i sprawdzonych w boju elementów produkcji kryminalnych. Jest para skomplikowanych śledczych zestawionych z przypadku, śledztwo idzie jak krew z nosa, akcja toczy się w odizolowanym przez wielkie przestrzenie małe miasteczko, są tajemnice i konspiracje, które powoli wychodzą na światło dzienne, a na swój moment w fabule czekają zarysowane agencje rządowe i górnicza korporacja. A do tego wszystkiego dodano starodawny mistycyzm.

W Midnight Sun nie ma jednak poczucia sztampy, ale też początek serialu nie wciąga, a wręcz trochę męczy i tłumi chęć obejrzenia całej historii jednym ciągiem. Główni bohaterowie są całkiem sympatyczni i nieźle odegrani, ale nie na tyle interesujący i wyróżniający, by to dla nich włączać telewizor. Fabuła chwilami toczy się zbyt leniwie, a i interakcje między postaciami mogłyby być bardziej żywe. Póki co główną motywacją do dalszego oglądania może być wyłącznie śledzenie historii i chęć poznania zakończenia. Początek serialu jest dosyć oszczędny w pierwsze tropy, a skoro zagadka zbrodni została na tyle enigmatycznie zarysowana, to też miejmy nadzieję, iż szykuje odbiorcom kilka zaskoczeń.

midnight sun 1000x600fot. materiały prasowe

Jest w tej francusko-szwedzkiej koprodukcji jednak kilka elementów, które nadają jej własnej tożsamości i przez które serial można będzie kojarzyć w przyszłości, ale też i pewnie tylko dzięki nim. Po pierwsze Midnight Sun świetnie prezentuje się od strony wizualnej, a twórcy zdjęć w pełni wykorzystują otaczającą bohaterów przyrodę północnej Szwecji, aby uatrakcyjnić pauzy w akcji. A natura odgrywa tu sporą rolę, gdyż akcję osadzono podczas dni polarnych, a więc okresu całodobowego trwania tytułowego Słońca. Oczywiście nie jest to pierwsza kryminalna serialowo-filmowa rzecz umiejscowiona w takich warunkach. Wystarczy wspomnieć norweską Insomnię, czy bardziej znany remake Nolana Bezsenność z Pacino i Williamsem. Tak samo znaleźć można kilka przykładów „słonecznych” kryminałów, lecz zdecydowanie na plus należy zaliczyć odejście od pójścia na łatwiznę i stworzenia kolejnego „mrocznego”. Najważniejszym wyróżnikiem Midnight Sun jest jednak wprowadzenie do świata seriali kultury plemienia Saamów, a więc Lapończyków. Przedstawieni tu są trochę jak europejska wersja Indian, lecz mając na uwadze, że pewnie w świadomości większości Laponia funkcjonuje wyłącznie, jako coroczny materiał telewizyjny o Świętym Mikołaju, to da się zaakceptować dosyć skryptową, ale dostępnie przedstawioną dla zagranicznego widza wiedzę. Lapończyków wykorzystano jednak nie tylko, jako pretekst do urozmaicenia miejsc zbrodni, ale wprowadzając obok nich postaci głównych bohaterów "mieszańców" poruszono też bliski Francji i Szwecji wątek międzykulturowości, uprzedzeń rasowych i etnicznych czy historycznych zaszłości.

Midnight Sun nie zamierza wymyślać prochu w gatunku, nie zaskakuje, ale ma elementy zachęcające do dalszego śledzenia historii. To produkcja zrobiona według gatunkowych prawideł, ale przyciągająca do siebie ciekawą realizacją, niezłym aktorstwem oraz uatrakcyjnieniem serialu rzadko wykorzystywanym tłem pogodowym i etnicznym. Na początek tyle wystarcza.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Konrad Stawiński

Konrad Stawiński

Dziennikarz

O mnie:

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i prowadzi bloga "Salonik filmowy". Kontakt: k.stawinski@moviesroom.pl


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

OCENA RECENZENTA

70/100

  • wątek Lapończyków
  • niezłe postaci i aktorstwo
  • oprawa muzyczna i wizualna
  • dobrze ukryci sprawcy zbrodni
  • zbyt leniwe tempo
  • nic nowego w gatunku


PRODUKCJĘ POLECA:

0%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.