Twin Peaks – recenzja wielkiego powrotu Davida Lyncha!

Na początku trzeba sobie coś wyjaśnić. W trzecim sezonie nazwa „Twin Peaks” nabrała zupełnie innego znaczenia. Nie jest już to tylko nazwa miasteczka, w którym będzie się odbywać cała akcja, tak jak w poprzednich dwóch sezonach. Można powiedzieć, że w tym sezonie Twin Peaks jest tak naprawdę określeniem tego całego świata, jego mitologią, tym wszystkim, co się urodziło w głowach Davida Lyncha i Marka Frosta. Mówię o tym nie bez powodu. Po prostu chcę podkreślić, że duet Lynch/Frost zaoferował nam coś, co nie do końca jest tym, za co pokochaliśmy Miasteczko Twin Peaks. Teraz można przejść do konkretów.

1032477 1 3445314 03 800x600

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 3. sezon Twin Peaks

Najnowszy sezon jest naprawdę wielowątkowy, ale można powiedzieć, że Lynch z Frostem obrali dwa kierunki. Pierwszym z nich jest kontynuowanie wątków z oryginalnej serii, czyli tego wszystkiego, co się dzieje w miasteczku Twin Peaks. Drugim kierunkiem są po prostu utworzone nowe wątki z nowymi bohaterami, które w pewnym stopniu dotyczą złego sobowtóra agenta Dale’a Coopera, który wydostał się z Poczekalni pod koniec drugiego sezonu. Od czasu zakończenia oryginalnej serii mija 25 lat, tyle samo mija w świecie Twin Peaks i właśnie po takim czasie prawdziwy Cooper otrzymuje informacje, że może opuścić Poczekalnię. Zanim jednak to następuje, bohater musi przemierzyć różne wymiary, wskutek czego doznaje czegoś na wzór porażenia mózgowego. W takim oto stanie nasz główny bohater powraca do prawdziwej rzeczywistości, w której przejmuje osobowość niejakiego Douglasa Jonesa – żonatego agenta ubezpieczeń mającego syna, mieszkającego gdzieś w Las Vegas w mieszkaniu z czerwonymi drzwiami.

Oczywiście to, co napisałem, jest jedynie zalążkiem tego, co tak naprawdę się dzieje. Lynch jest geniuszem, więc nic w tym świecie nie dzieje się z przypadku. Bardzo umiejętnie potrafi on poprowadzić wszystkie wątki tak, abyś mógł się złapać za głowę albo przyklasnąć i pomyśleć: „Tak, Lynch wielkim twórcą jest”. Jego geniusz nie opiera się jedynie na genialnym poprowadzeniu swojej fabuły, ale również na wyczuciu tonów w danej scenie. Tak jak reżyser zagra, tak widownia przed telewizorem ma się poczuć. Kiedy ma być strasznie – jest strasznie, kiedy ma być ciepło na serduchu – jest ciepło, kiedy ma być śmiesznie – jest śmiesznie. Ważne jest to, że ten sezon oprócz nawiązań do pierwszych dwóch, nawiązuje również do filmu Miasteczko Twin Peaks. Ogniu krocz ze mną. Pojawiają się bohaterowie, którzy w serialu nie wystąpili albo o których była tylko mowa. Przykładem mogą być postaci Phillipa Jeffriesa, Carla Rodda czy Diane, którą znaliśmy jedynie z tego, że przyjmowała raporty agenta Coopera.

1032477 1 3440665 02 800x600

Właśnie ten sezon kreacjami aktorskimi stoi. Oprócz Laury Dern jest także Naomi Watts wcielająca się w Janey-E Jones, żonę Douglasa Jonesa. Problemy finansowe z bandziorami to dla niej drobnostka, jest silną i troskliwą matką. Fantastyczny jest również sam David Lynch wcielający się ponownie w szefa FBI, Gordona Cole’a, który w tym sezonie miał znacznie więcej czasu ekranowego niż poprzednio. Nawet Mark Frost miał swój epizod. Ale uchylić czoła mogę tylko jednemu – Kyle MacLachlan tym razem przeszedł samego siebie. Jego kreacja zasługuje na wszelkie nagrody, od Złotych Globów po Emmy. W roli złego Coopera potrafi być naprawdę przerażający, a kiedy gra niespełna rozumu Dougiego Jonesa potrafi rozśmieszyć, a czasami nawet wzruszyć. Jego podwójna rola jest pierwszorzędna, a to wszystko jest zasługą gestów i mimiki twarzy. Mistrzostwo!

1032477 1 3440668 09 800x600

W ciągu tych 25 lat Lynch i jego styl się zmienił. Pierwszym dwóm sezonom bliżej do Blue Velvet, czyli połączenia dramatu z kryminałem. Ten sezon jest za to bardziej mroczny i oziębły, dlatego tutaj najwięcej elementów skojarzy się Wam z Głową do wycierania, Zagubioną autostradą, Mulholland Drive czy Inland Empire. To wszystko działa oczywiście na korzyść serialu. Poza tym widać, że David Lynch miał stuprocentową kontrolę nad produkcją, ponieważ nie dość, że razem z Markiem Frostem napisali scenariusz do wszystkich odcinków, to Lynch wszystkie te odcinki jeszcze wyreżyserował. Dlatego nie było mowy o żadnych cenzurach, jak to było w przypadku pierwszych dwóch sezonów.

Nasuwać się mogą dwa pytania. O czym w ogóle jest ten serial i czy ma jakieś wady? Twin Peaks to przede wszystkim pokazanie walki dobra ze złem. Ubrane jest to jednak w szaty dreszczowca, kryminału, horroru, telenoweli i surrealizmu. Jedną z tych walk są natomiast postaci dwóch Cooperów. Co do wad – jedyne, co mógłbym zarzucić, jest to niedokończenie niektórych wątków, dlatego pewne rzeczy pozostają nie do końca wyjaśnione. Ale czy też wszystko u Lyncha musi mieć swoje wyjaśnienie? Po takim finale wątpię, aby serial powrócił z kolejnym sezon, ale jeśli byłaby taka szansa, mógłbym czekać kolejne 25 lat!

Ilustracja wprowadzenia: Showtime

Stały współpracownik

Pasjonat kina niezależnego jak i popularnego. Trójca Święta - Lynch, Tarantino, Paul Thomas Anderson.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?