Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
reklama-ama-artykuly-top

Choć o wczorajszej premierze nowego albumu JAY-Z mówi się przede wszystkim w kontekście przeprosin rapera względem Beyonce, to dla nas gwoździem programu jest jeden szczególny kawałek, który raczej nie ma wiele wspólnego z ich burzliwym romansem. Albo jest skrzętnie zawoalowaną metaforą. Ósmy utwór z dziesięciu kawałków dostępnych na albumie 4:44 nosi bowiem nazwę Moonlight. Skojarzenia dość oczywiste biorąc pod uwagę niedawne wydarzenia, choć na oko to i chłop umarł. Jednak jeśli zgłębimy się w tekst piosenki, to uzasadnione są nasze podejrzenia, iż ten chłop rzeczywiście mógł już się z tą kostuchą przywitać. A to dlatego, że w pewnym momencie do akcji wkracza następująca nawijka:

We stuck in La La Land/ Even when we win, we gon’ lose/ We got the same fuckin’ flows/ I don’t know who is who.

Co w wolnym tłumaczeniu brzmi w ten sposób:

Utknęliśmy w La La Landzie/I nawet, gdy wygrywamy, jesteśmy przegrani/Poruszamy się w ten sam pieprzony sposób/Wobec czego nie wiem, kto jest kim.

No dobra. Mamy go. Nazwa filmu podana, teraz się już nie wywinie. Co więcej, JAY-Z nawet nie próbował umywać rąk od zastosowania oscarowego kontekstu. W wywiadzie towarzyszącym premierze, raper przyznał, że właśnie miniona oscarowa gafa była źródłem jego inspiracji i że stanowi doskonały komentarz współczesnej kultury oraz kierunku, w jakim się ona rozwija. Cóż. Pozostaje nam czekać aż album trafi na półki sklepowe, abyśmy mogli ocenić, czy rzeczywiście jest to taki trafny komentarz kulturowy.

Źródło: tidal.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Tomasz Małecki

Tomasz Małecki

Redaktor

O mnie:

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Rene Clair, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.


Więcej informacji o:

Powiedz coś tutaj...
Odrzuć
Zaloguj jako ( Zalogować ? )
albo wyślij jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas

reklama-ama-artykuly-top

© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.