Informacja o plikach cookies

Nasz portal korzysta z plików cookies. Pozostając na Movies Room wyrażasz zgodę na korzystanie z tych plików i podobnych technologii. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Premiera Dunkierki za pasem, zatem czas zrobić wokół niej trochę szumu, nieprawdaż? Choć akurat nazwisko Nolan oraz pojęcie "film wojenny", a nawet oba te wyrażenia razem wzięte, nie wymagają osobnej promocji, to jednak posłuchać i poczytać o nich możemy zawsze i niemal zawsze będziemy robić to z zaciekawieniem. A już na pewno, gdy w grę wchodzą problemy oraz przeszkody z jakimi reżyser spotkał się na swej drodze na północne wybrzeże Francji. W jednym z ostatnich wywiadów Christopher Nolan ujawnił bowiem, że temat Operacji Dynamo i w ogóle Dunkierki jest dość niewygodny dla amerykańskich filmowców. Bo jak to tak, tworzyć film wojenny z amerykańskim rozmachem o akcji, w której nie brał udział żaden Amerykanin? Kto to w ogóle będzie oglądał? I właśnie takie słowa - niekoniecznie cytowane i niekoniecznie w tej kolejności - usłyszał reżyser Mrocznego rycerza, gdy dobijał targu z braćmi z Warnera:

Wytwórnie filmowe są zainteresowane filmami o Amerykanach, a w Dunkierce nie było żadnych Amerykanów. Nie chciałem więc poruszać tego tematu, dopóki nie otrzymałbym wystarczającego kredytu zaufania ze strony studia. To po prostu musiał być film brytyjski, ale z amerykańskim budżetem. Dopiero ta wizja była na tyle satysfakcjonująca, aby ją wykorzystać i zrealizować.

No dobrze, ale co takiego się stało, że w końcu Warner Bros. uległ namowom Nolana i dał się skusić na odejście od schematu? A no właśnie - schemat. Skoro Dunkierka nie opowiadałaby heroicznej historii amerykańskich supersoldatów, to w zamian musiałaby zainteresować widza czymś innym. Na przykład nietuzinkową formą. Taką też ma zamiar sprezentować nam reżyser:

Moja karta przetargowa wyglądała tak: wsadzimy widzów w kokpit myśliwca Spitfire i pozwolimy im zmierzyć się z Messerschmittami. Umieścimy ich na plaży w taki sposób, aby na własnej skórze mogli poczuć piasek i uderzenia fal. Usadzimy ich w małych łodziach cywilnych kołyszących się niespokojnie po morzu w kierunku strefy działań wojennych. W skrócie: to bedzie rzeczywistość wirtualna bez headsetu.

Mamy zatem nadzieję, że na pokaz Dunkierki nie przyjdzie Hayden Christensen, albowiem możliwość bliskiego obcowania z piaskiem raczej nie należy do jego ulubionych czynności... A tak na poważnie, to należy stwierdzić, iż rzeczywiście Nolan mocno (jak na swoje standardy) eksperymentuje z formą przekazu i choć przyjdzie nam to zweryfikować dopiero w dniu premiery, to już brzmi to całkiem całkiem. Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś taki jak on, czyli Nolan, czyli gość, który z racji swych dokonań powinien zasiadać w radzie zarządu Warner Bros., musi ciągle starać się o zaufanie dla swoich produkcji, to mogą zaistnieć pewne obawy co do ostatecznej wersji filmu. Niech za przykład posłuży chociażby świeża sprawa Króla Artura, który choć mocno zakorzeniony w stylistyce Guya Ritchiego, nie oparł się ingerencji warnerbrosowskich korektorów, wobec czego finalny efekt dalece odbiega od zadowalającego. Niemniej jednak wierzmy w Nolana. Panie Nolanie, ufam Tobie.

Źródło: indiewire.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Tomasz Małecki

Tomasz Małecki

Dziennikarz

O mnie:

Kiedyś filmy robiło się lepiej ...


Więcej informacji o:

Say something here...
Cancel
Log in with ( Sign Up ? )
or post as a guest
Loading comment... The comment will be refreshed after 00:00.

Be the first to comment.

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.