Na tegorocznym CinemaCon w Las Vegas nie mogło zabraknąć prezentacji, dotyczącej, prawdopodobnie, najbardziej wyczekiwanego blockbustera 2025 roku, Avatar: Ogień i Popiół.
Podczas CinemaCon, Disney zaprezentował nowe materiały ze swoich nadchodzących produkcji. Jednym z filmów, który otrzymał świeży zwiastun, jest Avatar: Ogień i Popiół, trzeci rozdział epickiej serii science fiction Jamesa Camerona. Disney pokazał czterominutowy klip. w którym pojawili się Jake Sully (Sam Worthington) i Neytiri (Zoe Saldaña), a także pierwszy rzut oka na Wioskę Popiołu oraz inne nowe lokacje. Poprzednie części Avatara były chwalone za oszałamiającą oprawę wizualną i trzecia odsłona serii ma być równie imponująca pod tym względem.
Rozległe krajobrazy Pandory wciąż zachwycają w zaprezentowanym podczas wydarzenia fragmencie. Na klipie lecimy wysoko nad wodami Pandory, podążając za Na’vi i ich masywnymi statkami, które przecinają niebo. Przemieszczając się między górami i skalistymi formacjami, bohaterowie kontynuują swój lot, aż w końcu zauważają na horyzoncie najeźdźców. Napastnicy nie tracą czasu i błyskawicznie przypuszczają atak na Jake’a i jego klan. Strzały przelatują między obiema stronami, gdy każdy z klanów walczy o przetrwanie.
Następnie widzimy zapierające dech w piersiach krajobrazy spalonej ziemi, gdzie gęsty dym opada z wulkanicznych formacji. Trzecia część serii na pewno nie będzie pozbawiona dramatyzmu i silnych emocji, ponieważ bohaterowie będą musieli obrać nowe, nieznane dotąd ścieżki w tej historii. Avatar: Ogień i Popiół trafi do kin 19 grudnia.
Jest szansa, że zobaczymy kogoś innego. Cameron powiedział wcześniej, że nadchodzący sequel będzie eksplorował inne kultury niż te, które już pokazał. Żywioł ognia będzie reprezentowany przez „Ash People”. Reżyser przyznał, że chce pokazać Na’vi z innej perspektywy, ponieważ do tej pory pokazywał tylko ich dobre strony. Jak sam zaznaczył - pierwsza dwa filmy pokazują tylko złych ludzi i tylko dobrych Na'vi.
W trzeciej części ma być odwrotnie. Będziemy również eksplorować nowe światy, nie przerywając historii głównych bohaterów. Cameron zapewniał, że ostatnie części będą najlepsze. Dwie pierwsze były jedynie wprowadzeniem. W niedawnym wywiadzie reżyser opowiedział także o swoim podejściu do pisania skomplikowanych postaci, które nie zawsze są łatwe do polubienia. W szczególności Jake Sully miał momenty, które sprawiły, że widzowie zaczęli w niego wątpić, ale Cameron przyznaje, że było to zamierzone.
Źródło: Collider / ilustracja wprowadzająca: materiały prasowe
Miłośnik filmów, kultury japońskiej, Marvela i wszelkiej maści science-fiction. Autor bloga Z innego świata.