Nie łatwe jest życie gwiazd Marvela. Boleśnie przekonał się o tym Chris Pratt, kiedy to wylała się na niego fala hejtu po Wojnie bez granic.
Większość z was z pewnością oglądało film Avengers: Wojna bez granic, jeśli jednak tak się nie stało to ostrzegamy, że artykuł będzie zawierał masę spoilerów z filmu. W całej produkcji znalazło się wiele pamiętnych scen, tych poważnych czy też komediowych jak “Gdzie jest Gamora?”. Jest jednak jedna scena, której fani Marvela nienawidzą. Chodzi o moment walki Avengers i Strażników Galaktyki z Thanosem. Bohaterowie już prawie zabrali Rękawice Nieskończoności antagoniście, ale wszystko zaprzepaścił Star-Lord. W momencie, gdy usłyszał o śmierci Gamory wpadł w szał i zaczął atakować Thanosa przez co ten wyrwał się spod zaklęcia Mantis i pokonał grupę bohaterów, a następnie wymazał połowę istnień z kosmosu.
To właśnie przez tą scenę fala hejtu wylała się na postać Star-Lorda i Chrisa Pratta, który wcielał się w tą postać. Aktor w rozmowie z dziennikarzem Out of Order wrócił wspomnieniami, kiedy to Wojna bez granic trafiła do kin, a on doświadczył masy hejtu od fanów Marvela. Pratt przyznał, że widzowie naprawdę go nienawidzili.
To wielka scena. Patrzę na nią teraz inaczej niż wtedy, gdy ją kręciłem. To była rola poboczna. Pracowałem przez może dwadzieścia dni pomiędzy Wojną bez granic a Końcem gry. Byłem tam, żeby wspierać obsadę Avengers. Kocham braci Russo, pozwalają nam kolaborować, dokładać się do scenariusza i kształtować własne postaci.
To był też pierwszy raz, gdy odgrywałem postać bez udziału Jamesa Gunna. To było zauważalne; szczególnie przez wzgląd na to, jaką relację ma Gunn z Peterem Quillem. Ale to nie był film o Strażnikach, tylko o Avengers. Szalone było to, że ludzie tak intensywnie zareagowali na moment słabości Petera. Oni naprawdę go nienawidzili przez pewien czas.
Podchodzili do mnie na ulicy i mówili: "Dlaczego to zrobiłeś, stary?" Odpowiadałem wtedy: "Przecież nic nie zrobiłem!" Gdyby Quill tego nie zrobił, to te filmy potrwałyby trzydzieści minut. "Mamy go. Napisy końcowe." Patrząc wstecz widzę, jak tamten moment ukształtował tę postać. Cieszę się, że to się stało, ale w tamtej chwili nie wiedziałem, że będzie to tak ikoniczne.
Naszym zdaniem zachowanie pewnych fanów było jednak przesadzone, bo tak jak powiedział sam aktor, przecież on nic nie zrobił, ale nie jest to pierwszy przypadek, kiedy to widzowie nie oddzielają fikcji od rzeczywistości.
Źródło: comicbookmovie.com/ Ilustracja wprowadzenia: Kadr z filmu Strażnicy galaktyki 3
Absolwentka Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. Ogląda tyle filmów i seriali ile tylko się da. Ogromna fanka Władcy Pierścieni, Piratów z Karaibów, Cate Blanchet oraz Florence Pugh. Uwielbia kameralne kino i nie jest w stanie znieść musicali. Do ulubionych reżyserów zalicza Yorgosa Lanthimosa, Quentina Tarantino, Wesa Andersona i Martina Scorsese.