Jak widać nie każda nowa wersja cieszy ludzkie oko. Karol Strasburger - znany głównie z prowadzenia Familiady - wystąpił w oryginale z 1975 roku i przyznaje, że to jest trochę niezręczne.
Nie każda nowa interpretacja klasyki spotyka się z entuzjazmem. Karol Strasburger, legendarny prowadzący Familiady, a wcześniej ceniony aktor filmowy, zabrał głos w sprawie nowej wersji Nocy i dni. Jego słowa są wyważone, ale nie pozostawiają złudzeń. Aktor, który w oryginalnym filmie z 1975 roku wcielał się w Józefa Toliboskiego, przyznaje wprost, że pomysł odświeżania tej historii uważa za zbędny. Choć nie chce nikomu niczego zabraniać, podkreśla, że klasyk Jerzego Antczaka wciąż żyje w świadomości widzów.
Dla wielu młodszych widzów Karol Strasburger to przede wszystkim gospodarz teleturnieju Familiada. Wcześniej jednak aktor miał na koncie wiele ról filmowych, a jedną z najbardziej rozpoznawalnych był właśnie Józef Toliboski w Nocach i dniach. Film do dziś uznawany jest za jedno z najważniejszych dzieł polskiego kina i - jak podkreśla Strasburger - wciąż regularnie funkcjonuje w przestrzeni publicznej.
W rozmowie z serwisem Plejada Karol Strasburger przyznał, że cała sytuacja jest dla niego dość niezręczna.
To z mojej strony trochę niezręczne, bo nie jest moją rolą mówić, co powinno się robić, a czego nie. Uważam jednak, że to przedsięwzięcie jest niepotrzebne.
Zwrócił uwagę, że Noce i dnie wciąż są obecne w kulturze, a symbole takie jak „walc Barbary” czy nenufary należą do kanonu polskiego kina.
Porównał tworzenie nowej wersji filmu do prób kopiowania arcydzieł.
Jeśli ktoś stworzył już dobrego Mercedesa, to robienie kolejnego, trochę innego Mercedesa nie ma sensu.
Podkreślił również, że sztuka jest wolna i każdy ma prawo realizować własne pomysły, jednak bazowanie na sentymencie i rozpoznawalnej marce może okazać się ryzykowne.
W czasie, kiedy Polski od dawna nie ma na mapie Europy, Barbara Ostrzeńska – dumna, lecz zubożała szlachcianka, dowiaduje się, że jej wielka miłość poślubia inną kobietę. Zdeterminowana, by uniknąć staropanieństwa, wychodzi za mąż za Bogumiła Niechcica, skromnego byłego powstańca i zarządcę ziemskiego. Jego spokój ducha i poczucie spełnienia, które daje mu praca, kontrastują z jej niespokojną naturą. W ciągu trzydziestu lat ukazanych na ekranie wspólnie budują życie na wsi, jednak tęsknota Barbary za namiętnością i utraconym statusem ściera się z codziennością. Rozczarowana życiem, ale jednocześnie poniekąd w nim spełniona, Barbara pozostaje nieustannym wyzwaniem – dla bliskich i dla siebie samej.
Źródło: plejada.pl / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.