Serial Ołowiane dzieci od Netflixa wywołał kolejną falę dyskusji. Tym razem chodzi o usunięcie z ekranowej opowieści prof. Bożeny Hager-Małeckiej – jednej z kluczowych postaci w walce z ołowicą na Śląsku. Jej miejsce zajęła fikcyjna prof. Krystyna Berger. Głos w sprawie zabrał wnuk lekarki.
Największą krzywdą jest usunięcie kogoś z historii. Tego właśnie dokonały Ołowiane dzieci, które nie przedstawiły ikonicznej postaci prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Wspomniana lekarka została przeinterpretowana w postać prof. Krystyny Berger. Powód? Historie obu pań odbiegają od siebie, choć same postacie mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Wnuk Hager-Małeckiej nie kryje oburzenia.
Ołowiane dzieci to produkcja inspirowana reportażową książką Michała Jędryki od początku podkreśla, że jest „inspirowana faktami”, a nie wiernym ich odtworzeniem. Jednak decyzja o zmianie jednej z najważniejszych postaci rzeczywistych wydarzeń wzbudziła sprzeciw rodziny. W emocjonalnym wpisie wnuk prof. Hager-Małeckiej napisał:
Największą krzywdą, jaką można zrobić drugiemu człowiekowi, jest wymazanie go z pamięci.
Podkreślił, że gdy dowiedział się o planach realizacji serialu, był dumny, iż historia dr Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek oraz jego babci zostanie pokazana szerokiej publiczności. Zaskoczyła go jednak zmiana imienia bohaterki jeszcze przed premierą. Po seansie - jak przyznał - zobaczył, że rola została przedstawiona „w sposób diametralnie odbiegający od faktów”.
Wnuk lekarki przypomniał, że to właśnie prof. Bożena Hager-Małecka diagnozowała ołowicę u dzieci kierowanych do jej kliniki przez dr Wadowską-Król, wywierała presję na władze - w tym na wojewodę Jerzego Ziętka - oraz przekształciła zabrzańską placówkę w centrum walki z zatruciem ołowiem. To ona miała również spotkać się z Edwardem Gierkiem, zabiegając o decyzje systemowe, a także zapewniać ochronę swoim współpracowniczkom w realiach nacisków partyjnych i Służby Bezpieczeństwa.
To nie były działania ani wygodne, ani bezpieczne. To była odwaga cywilna w realiach, w których za sprzeciw wobec władzy płaciło się karierą — a czasem czymś znacznie cenniejszym.
W serialu wątek ten przejęła fikcyjna prof. Krystyna Berger, grana przez Agatę Kuleszę. Zdaniem rodziny, dla wielu widzów jest oczywiste, że to czytelne odniesienie do Hager-Małeckiej, jednak zmiana nazwiska i reinterpretacja charakteru postaci prowadzą - według nich - do zniekształcenia historii. Wnuk lekarki nie ukrywa rozgoryczenia wobec twórców, w tym reżysera Macieja Pieprzycy, pytając, czym kierowano się przy takiej decyzji.
Jeśli dziś pozwolimy upraszczać i pomijać prawdziwych bohaterów, jutro pamięć o nich może zniknąć całkowicie
Sprawa pokazuje napięcie między artystyczną wizją a odpowiedzialnością za historyczną pamięć. Netflix od początku komunikuje, że Ołowiane dzieci to serial inspirowany faktami, co daje twórcom przestrzeń do zmian. Dla rodziny profesor Hager-Małeckiej granica została jednak przekroczona. Jak zaznaczono w oświadczeniu, Ślązacy wciąż pamiętają o Profesor z Biskupic, co było widoczne choćby w licznych wpisach w mediach społecznościowych przy okazji 10. rocznicy jej śmierci.
Całe oświadczenie dostępne do przeczytania poniżej:
Serial opowiada historię młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która zauważa, że dzieci mieszkające w okolicy Huty Szopienice masowo zapadają na ołowicę, chorobę wywołaną zatruciem metalami ciężkimi. Po swoim odkryciu bohaterka podejmuje próby ratowania chorych dzieci i mierzy się z opresyjnym, komunistycznym aparatem państwowym. Produkcja przeniesie widownię do industrialnego klimatu Górnego Śląska lat 70. To tu, w realiach robotniczego regionu, splotą się niebezpieczne polityczne wpływy i społeczna misja dr Wadowskiej-Król.
Źródło: facebook.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.