Choć od finału Gry o tron minęło już sporo czasu, wciąż bez trudu potrafimy przywołać dźwięk kultowej czołówki, atmosferę politycznych intryg i magię czającą się tuż pod powierzchnią codziennych wydarzeń. To właśnie ten klimat sprawił, że uniwersum stworzone przez George’a R.R. Martina na stałe zapisało się w historii popkultury. HBO Max ponownie zaprasza widzów do podróży po Siedmiu Królestwach – tym razem w bardziej kameralnej, ale nie mniej fascynującej odsłonie. Rycerz Siedmiu Królestw, nowy serial osadzony w świecie Gry o tron, bazuje na nowelach Martina i składa się z sześciu odcinków emitowanych co poniedziałek. Oto pięć ciekawostek, które warto znać przed seansem.
Główni bohaterowie Rycerza Siedmiu Królestw – Dunk i Jajo – zajmują szczególne miejsce w sercu samego autora. George R.R. Martin wielokrotnie podkreślał, że to właśnie ta para jest mu wyjątkowo bliska. W jednym z wpisów na blogu z 2025 roku nie szczędził serialowej adaptacji pochwał, zaznaczając, że losy tych bohaterów zawsze sprawiały mu największą frajdę podczas pisania.
Twórca Pieśni lodu i ognia znany jest z sympatii do wielu postaci swojego uniwersum. Za najłatwiejszego do pisania uważa Tyriona Lannistera, a wśród faworytów wymienia też buntowniczego Daemona Targaryena. Po premierze Rodu smoka zwrócił również uwagę na serialowego Viserysa, uznając go za postać bardziej tragiczną i wielowymiarową niż w literackim pierwowzorze.

Akcja Rycerza Siedmiu Królestw rozgrywa się dokładnie pomiędzy dwoma dobrze znanymi widzom serialami. Wydarzenia mają miejsce 72 lata po Rodzie smoka i niemal sto lat przed Grą o tron. Dzięki temu nowa produkcja pełni rolę fabularnego pomostu między obiema historiami – domyka jedną epokę i subtelnie zapowiada kolejną.
To opowieść o Westeros znajdującym się w momencie przejściowym: świecie, który wciąż pamięta dawne konflikty, ale powoli zmierza ku wydarzeniom znanym fanom z głównej sagi. Dla miłośników uniwersum to rzadka okazja, by spojrzeć na Siedem Królestw z nieco innej perspektywy.

W Rycerzu Siedmiu Królestw próżno szukać ziejących ogniem bestii. Co prawda pojawia się symboliczny motyw „sztucznego” smoka wykorzystywanego jako atrakcja, jednak daleko mu do potęgi legendarnych stworzeń znanych z wcześniejszych seriali.
Akcja toczy się w czasach, gdy smoki przeszły już do legend – wyginęły w następstwie krwawej wojny domowej Targaryenów przedstawionej w Rodzie smoka. Dzięki temu serial stawia na bardziej przyziemny, rycerski wymiar opowieści: turnieje, honor, podróże i codzienne zmagania bohaterów.
Jednym z największych zaskoczeń związanych z serialem okazuje się jego lekkość. W przeciwieństwie do mrocznej, pełnej brutalnej polityki atmosfery Gry o tron czy Rodu smoka, nowa produkcja częściej sięga po humor i ciepły dystans wobec opowiadanej historii.
Żart i ironia są tu ważnym elementem narracji, ale nie oznacza to zerwania z powagą uniwersum. Rycerz Siedmiu Królestw wciąż pozostaje mocno osadzony w realiach Westeros, oferując jednocześnie bardziej przystępny punkt wejścia dla widzów, którzy nie znają jeszcze opowiadań o Dunku i Jaju.

Każdy odcinek serialu to prawdziwa gratka dla uważnych fanów. Widzowie szybko zauważyli, że produkcja aż roi się od easter eggów i subtelnych nawiązań do Gry o tron oraz Rodu smoka. Pojawiają się znajome herby, wzmianki o legendarnych rodach i dyskretne odniesienia do wydarzeń, które dopiero nadejdą.
Nic dziwnego, że w sieci mnożą się fanowskie teorie. Część widzów doszukuje się zapowiedzi przyszłych konfliktów, inni śledzą powiązania bohaterów z postaciami znanymi z głównej sagi – głównym wyczekiwanym jest niejaki Bloodraven - jeden z Wielkich Bękartów Aegona IV Targaryena i jego szóstej kochanki, lady Melissy Blackwood. Dla wielu fanów to właśnie te drobne detale sprawiają, że Rycerz Siedmiu Królestw ogląda się z palcem na pauzie – gotowym do wychwytywania kolejnych smaczków.
W sadze Pieśń lodu i ognia Dunk i Jajo pojawiają się jedynie we wzmiankach, ale ich dalsze losy są fanom doskonale znane. Dunk z czasem trafia do Gwardii Królewskiej, a czytelnicy pamiętają go również z turniejowej porażki z bardzo młodym Barristanem Selmym.
Historia Jaja okazuje się jeszcze bardziej nieoczekiwana. Po serii nagłych śmierci w rodzinie zostaje on królem Siedmiu Królestw. Łączy go także silna więź z Aemonem Targaryenem – znanym widzom Gry o tron jako Maester Aemon z Nocnej Straży.
Aegon V Targaryen, znany jako „Jajo”, był bardzo dalekim potomkiem Rhaenyry Targaryen. Linia sukcesji prowadzi od Rhaenyry przez jej syna Viserysa II, następnie przez Aegona IV, Daerona II i Maekara I, aż do Aegona V, co czyni go jej praprapraprawnukiem. Jednocześnie Aegon V zajmuje kluczowe miejsce w genealogii rodu jako pradziadek Daenerys Targaryen. Jego syn Jaehaerys II był ojcem Aerysa II, znanego jako Szalony Król, który z kolei był ojcem Rhaegara Targaryena — a tym samym praprapradziadkiem Jona Snow, znanego również jako Aegon VI Targaryen. W ten sposób Aegon V łączy w jednej linii bohaterów Rodu Smoka oraz Gry o Tron.

Nowe odcinki Rycerza Siedmiu Królestw co poniedziałek w HBO Max!
Źródła: mentalfloss.com, buzzfeed.com, esquire.com, reddit.com / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.