Seryjni mordercy cały czas są na topie – a to przez nowe seriale Netfliksa, a to reanimowanie telewizyjnego hitu o Dexterze Morganie. A nadchodzące Święta to czas dobry jak każdy inny, by sięgnąć po historię o psychopatach. Scenarzysta zazwyczaj stawia na bardziej rozbudowane fabuły, ale Dewiant jest stosunkowo zwartą i dość krótką opowieścią. Ma to swoje wady, ale i niezaprzeczalne plusy, bo Tynion IV i tak zdążył nas kilkukrotnie zaskoczyć – co i rusz myląc tropy i podsuwając nowe. Z łatwością dajemy się wciągnąć w jego grę.

Michael został aresztowany za potworną zbrodnię. Oczywiście zarzeka się, że jest niewinny, ale dowody jednoznacznie wskazują na niego. Dla społeczeństwa okazuje się łatwym celem – z jednej strony jest homoseksualistą, a przecież po dziś dzień wiele osób chce widzieć w ludziach o odmiennej orientacji seksualnej tytułowych dewiantów. Z drugiej zaś jego fascynacja bliźniaczymi, okrutnymi morderstwami sprzed dekad nie pomaga mu w oczyszczeniu swojego dobrego imienia. Na szczęście stara się to za niego zrobić jego partner Derek oraz wysłany na miejsce agent FBI. Ale chociaż Michael jest za kratkami, zbrodnie nie ustają.
Dewiant tom 2 domyka tę emocjonującą opowieść, serwując kilka brutalnych scen, ale i – tam gdzie trzeba - dość rozbudowaną warstwę dialogową, na której polecam się skupić. W usta bohaterów włożono sporą dawkę rezygnacji w obliczu walki z systemem z góry nastawionym przeciwko określonym jednostkom. A o bycie zaszufladkowanym jako zboczeniec i/lub dziwak w tym komiksie nader łatwo. W ogóle mariaż seksualności, dewiacji i zbrodni, a także odbioru poszczególnych tych kwestii przez otoczenie na przestrzeni dekad, jest najciekawszym aspektem komiksu. Jest to o tyle ciekawe, że James Tynion IV jest przecież zadeklarowanym homoseksualistą i zarazem komiksowym twórcą – podobnie jak Michael - co sprawia, że do głównego bohatera musiało mu być wyjątkowo blisko. Chociaż są też momenty, w których autor nieco zbyt łopatologicznie wykłada fabułę na stół.

Da się zauważyć, że Tynion IV składa tu wiarygodność na ołtarzu rozrywki. W efekcie w dość hermetycznej społeczności zaczyna być nieco za dużo homoseksualistów i morderców, wszyscy wydają się mieć coś za uszami, skrywać swoje dziwactwa i ukrywać coś przed całą resztą. Czytelnik jest do tego świata zapraszany zdawkowo, by jakby ukradkiem podejrzeć wycinek jakiejś większej całości. Na szczęście scenarzysta wie jak tworzyć wiarygodne, szczere i intymne interakcje pomiędzy swoimi bohaterami (i nie, nie mam tu na myśli erotyki), więc w historię bardzo łatwo jest wsiąknąć.
Konsekwentnie i skutecznie sprawdza się tu też rysownik Joshua Hixson, tworząc mroźną i mało przytulną (pomimo świątecznego czasu i dekoracji) przestrzeń. Sceny zbrodni są odpowiednio przerażające, a cała otoczka surowa, lecz realistyczna. To odpowiednia osoba do zilustrowania brutalnego, gęstego i mrocznego kryminału, gdzie niewiele jest optymizmu, a najjaśniej świecą choinkowe lampki używane na miejscach zbrodni oraz… krew.

Ja kupuję wizję Tyniona IV niemal w całości – moim zdaniem mamy tu do czynienia z jednym z lepszych komiksów tego autora. Owszem, nie wszystko zagrało idealnie i w sumie nie mamy tu do czynienia z opowieścią jakoś mocno wpływającą na gatunek, ale jest dobrze, bardzo dobrze, a miejscami rewelacyjnie. Życzyłbym sobie więcej takich opowieści, w komiksie, książkach czy w kinie. I wciąż liczę, że ta historia trafi kiedyś na wielki ekran. Po prostu na to zasługuje.

Tytuł oryginalny: The Deviant vol. 2
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Joshua Hixson
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Shock Comics 2025
Liczba stron: 176
Ocena: 85/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.