
Pierwszy tom Małych arkan był wprowadzeniem do magiczno-realistycznej opowieści Lemire'a, gdzie proza małego miasteczka miesza się z tym, co nadprzyrodzone. O ile na początku kobieta była sceptycznie nastawiona do swych darów, tak tutaj śmielej korzysta z tych umiejętności. Nie jest to kolorowe hokus-pokus bez konsekwencji i nikt nie wysyła jej spóźnionego listu do szkoły czarodziejów. Zamiast tego w jej życiu pojawia się widmo dziadka i cienie z przeszłości, którym nie podoba się jej działalność.
Małe arkana tom 2: Koło fortuny nie byłyby tym, czym są bez obyczajowych wątków tak ukochanych przez scenarzystę. Ukazać telenowelowe problemy rodzinne jest łatwo. Wystarczy popuścić wodze fantazji, dodać niskobudżetowej dramaturgii i niech się toczą losy Lubiczów, Mostowiaków czy innych Forresterów. Dużo trudniej pokazać prawdziwe, realistyczne problemy. Kanadyjski autor ma ku temu jednak szczególny talent. Potrafi wyciągnąć na wierzch familijne problemy tak, by zainteresowały i przy tym nie odrzuciły co wrażliwszego czytelnika. Dostajemy retrospekcje z magicznie potężnym dziadkiem Theresy, ale największą mocą są teraźniejsze relacje.

Limberlost ma swój prowincjonalny urok, opierający się głównie na jego mieszkańcach. Lokalny aktywista i były muzyk tworzący więź z matką protagonistki. Policjant, którego coś wyraźnie przyciąga do Theresy i jej przyjaciółka, wspierająca ją w nowej działalności. Po prostu prawdziwe, ludzkie postaci, a nie papierowe manekiny z dwoma cechami charakteru. Po przeciwnej stronie barykady stoi grupa o pompatycznej nazwie Krąg Adeptów Nauk Okultystycznych i Ezoterycznych, której nie w smak magiczna konkurencja. Grupa ta ma niezły styl, łączący rockowy mrok z pokręconą duchowością teleewangelistów.
Letizia Cadocini wspiera autora w kilku zeszytach i choć kreska Lemire’a świetnie pasuje do nastroju komiksu, to odmiana się przydała. Limberlost w wykonaniu Cadocini jest mniej surowe i ponure. To nadal mała mieścina, a bohaterowie nie stają się nagle wielkomiejskimi pięknisiami, ale rysowniczka łagodzi pewne turpistyczne zadziory, charakterystyczne dla stylu scenarzysty. Małe arkana to nie tylko profanum, ale i sacrum. Magiczne eskapady Theresy wyglądają coraz lepiej, a to dopiero początek jej czary-mary.

Małe arkana tom 2: Koło fortuny odsłania kolejne karty tajemnicy, jaka otacza Theresę i jej miasteczko. Lemire nigdy nie wykłada wszystkiego wprost i pospiesznie. Powoli prowadzi swą bohaterkę przez kolejne etapy magicznego wtajemniczenia, nie próbując uczynić z niej uduchowianej czarodziejki. Bliżej jej do Johna Constantine'a niż Doktora Strange'a, jeśli chodzi o spektrum magicznych postaw zawodowych. Mucha Comics nie daje nam zapomnieć o tym twórcy i bardzo dobrze. Małe arkana to cykl przypominający najlepsze dzieła Lemire’a, do tego z coraz większą dozą magii, nieaspirującej do międzywymiarowych afer, a raczej do pomocy ludowi pracy Limberlost.

Tytuł oryginalny: Minor Arcana vol.2: Wheel of Fortune
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Jeff Lemire, Letizia Cadocini
Tłumaczenie: Arek Wróblewski
Wydawca: Mucha Comics 2026
Liczba stron: 144
Ocena: 80/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.