Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Niepisane tom 4 - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
3 kwietnia 2026
Niepisane tom 4 - recenzja komiksu

Internet wciąż płonie potterowską magią, choć nie tak, jak powinien. Świat Rowling to dla wielu wielka miłość z dzieciństwa i emocjonalne reakcje na odważny casting są zrozumiałe. Pokazuje to, jak wielką moc mają powieści o Małym Czarodzieju, co ciekawie koresponduje z cyklem Niepisane Mike'a Careya, którego główny bohater to postać nosząca potterowskie cechy, choć magia jest tu mniej niewinna niż ta w wykonaniu uczniów Hogwartu.

Strona komiksu Niepisane tom 4

Tommy Taylor coraz lepiej włada magią. Odczuwają to jego przeciwnicy, ale przydałby mu się wuj Ben z jego wielką mocą i odpowiedzialnością. Po drugiej stronie barykady wciąż stoi Pullman i organizacja, która nie siłą, a opowieścią próbuje wywrócić rosnącą potęgę bohatera. Obok tego mamy kilka pobocznych historii, bez których Niepisane nie byłoby tak złożonym tytułem. Jest jeszcze niebezpieczna sekta i zapowiedź nadchodzącej apokalipsy. Ale na razie kilka słów o samym Pullmanie.

Mike Carey stworzył antagonistę, który ma coś w sobie z Fenrisa z Lucyfera. Barczysty, nieprzejednany, ale przy tym inteligentny osobnik pamiętający czasy sprzed pisanej historii ludzkości, który ma wobec Taylora osobiste plany. To jeden z tych czarnych charakterów, który intryguje i zadaje pytanie o granice dobra i zła. Albo o ich brak, bo sam Pullman zdaje się wyrastać poza moralne granice, które przez eony jego bytności na tym łez padole wydają się zbyt wąskie pojęciowo wobec jego działań.

Strona komiksu Niepisane tom 4

Niepisane tom 4 to opowieść nie tylko o samym Taylorze i jego przeciwnikach. Pojawiają się tu historie o ludziach potrafiących przekuć słowa w rzeczywistość. I jakby mimochodem Carey daje nam kilka naprawdę dobrze rozpisanych historii odbiegających tematyką od głównego wątku. Widzimy powstanie sekty, która nawet nie próbuje maskować swojej złowieszczości, a jej lider mógłby uczyć Jonesa i Mansona jak prowadzić tego typu organizację. Swoją drogą, Lucas Filby jest łudząco podobny do pewnego komiksowego arcymistrza parającego się magią…

Peter Gross to naczelny rysownik Niepisane, ale jak w niemal każdej serii DC Vertigo, pojawiają się też inni, równie uzdolnieni autorzy. Dean Ormston, Gabriel Hernandez Walta czy Vince Locke pozwalają na pogłębienie złożoności świata Careya i lepsze ukazanie tych wątków, których kreska Grossa nie oddałaby w pełni. Mityczna historia Pullmana czy losy pewnego niepozornego absolwenta filologii odstają od reszty, uzupełniając główny wątek.

Strona komiksu Niepisane tom 4

Niepisane tom 4 to punkt przełomu w serii, ale do finału jeszcze daleko. Pewne postaci schodzą ze sceny, choć podejrzanie lekko, jakby za chwilę miały wrócić, a sam Tom/Tommy Taylor nadal pozostaje bohaterem skomplikowanym, targanym przez narastające wokół niego opowieści i wiarę. Fikcyjne postaci i magia łączą się z medialnym szumem, a Carey nie pokazuje nam jednoznacznej drogi, którą będzie biegła seria. I to podoba mi się najbardziej. Niepisane nie da się łatwo zaszufladkować, a gdy w poprzednim tomie wydawało się, że sytuacja jest w miarę klarowna, twórcy dokładają do fabularnego kotła i solidnie w nim mieszają.


Tytuł oryginalny: Unwritten #31-41
Scenariusz: Mike Carey
 Rysunki: Peter Gross, Dean Ormston, Gabriel Hernandez Walta, Vince Locke
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 384
Ocena: 85/100

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.