Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Drozdowski
5 stycznia 2026
Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora - recenzja komiksu

Parafrazując Diane z Bojack Horseman – miliarderów wszyscy podziwiają, ale nikt ich nie lubi. Elon Musk zepsuł sobie opinię współpracą z Trumpem, a sam Trump zaszkodził nimbowi ekscentrycznego bogacza właśnie karierą polityczną. Są też ludzie jak Bezos i Thiel, którym od początku było bliżej do złego bogacza z komiksu. Szef Amazona samą łysą aparycją żywo przypomina Lexa Luthora, niemal półboskiego geniusza świata DC, który w komiksie Marka Waida okazuje się być wrażliwy jak każdy śmiertelnik.

Strona komiksu Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora

Waid rozpoczyna swą historię z przytupem. Lex atakuje Metropolis na pokładzie ogromnego mecha i niemal dochodzi do kolejnej bitewki z Supermanem. Niemal, bo kończy się na  brzemiennej w skutkach rozmowie. Lex umiera na chorobę będącą konsekwencją jego pokręconego życia i równie pokręconej obsesji na punkcie ubicia Kal-Ela. A teraz przychodzi jak zbity pies, licząc na pomoc. Wzorowy harcerzyk Superman oczywiście robi wszystko, by ulżyć swemu prześladowcy. Waid, pomimo ponurego tematu, zabiera nas na widowisko godne największych przygód obu słynnych obywateli Metropolis.

Batman i Joker górują popularnością nad Luthorem i Supermanem. Zrozumiałe to, wszak wariaci fascynują bardziej, ale niesłuszne. W Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora doskonale widać chemię między głównymi bohaterami. Waid nie próbuje zakopać wszystkich waśni i stworzyć ckliwej historyjki o Lexie i Clarku. Miliarder pozostaje sobą: zimnym, cynicznym typem, ale z genialnym umysłem. W swych ostatnich chwilach potrafił do pewnego stopnia przełamać niechęć do Supermana. Całe emocjonalne tło nie zatrzymuje jednak akcji, która mogłaby zawstydzić regularną serie z Supkiem.

DC Black Label trzyma poziom wyższy niż główna linia fabularna DC, ale nie oznacza to, że dostajemy w jej ramach wyłącznie opowieści skryte w mroku. Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora to pełnoprawny trykociarski festiwal. Wonder Woman i Legion Superbohaterów, występujący w tym komiksie, prezentują się w pełnej krasie i klasie, nie ustępując dynamiką swych ról głównym bohaterom. I może tylko czasem przez ten superbohaterski etos z historii ulatuje funeralna dramaturgia, ale to piękna opowieść o odwiecznych rywalach. O ludzkiej naturze i strachu przed końcem, ale też serduchu Supermana. Większym niż jego siła i inne super-przymioty.

Dominuje więc heroiczna, komiksowa nuta, ale przy pełno-peleryniarskiej historii Bryan Hitch już wiele razy zdołał przemycić poważniejsze treści. Superman jest wprawdzie tym, kim jest zawsze, ale Lex od dawna nie był tak złamany. Buńczuczna, wężowa mina nie kryje symptomów postępującej choroby. Widowiskowe czyny nie przysłaniają faktu, że miliarder słabnie. I jak przy wielu historiach z DC Black Label, wszystko dzieje się za szybko. Nie mam może odczucia ziejącego niedosytu, ale z potencjalnie epokowych hitów wychodzą jedynie komiksy dobre. W tym przypadku jest to odczuwalne bardziej, bo rysunki Hitcha pchają fabułę do przodu. A między Kentem i Luthorem działo się tyle, że i dwa razy dłuższa historia nie wyczerpałaby tematu.

Strona komiksu Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora

Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora to nie łzawe pożegnanie nawróconego łotra. Waid nie robi z Luthora cierpiętnika, ale daje mu szansę na ostatni popis. I to u boku dotąd znienawidzonego Kryptończyka. Jest to lepiej skrojony pomysł niż ten z czasów, gdy Lex nosił zbroję z „S” na piersi i udawał herosa. Waid to weteran komiksu superbohaterskiego i w historiach takich jak ta najlepiej widać jego potencjał. Bo łatwo jest ukazać ludzką stronę dobrotliwego Clarka Kenta, ale trudniej ją szczerze wydobyć z podłego Luthora, nie zmieniając go przy tym w altruistę na łożu śmierci. Strachliwe nawrócenie jest za niskie i zbyt marne dla Lexa, ale pójście na pewne kompromisy i pogodzenie się z własnymi demonami to już coś w stylu kogoś na jego poziomie. Aczkolwiek gdyby pozwolić autorom bardziej zaszaleć, DC zyskałoby znacznie więcej niż jedną linię wydawniczą w poważniejszym tonie.


Tytuł oryginalny: Superman: The Last Days of Lex Luthor
Scenariusz: Mark Waid
Rysunki: Bryan Hitch
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2025
Liczba stron: 168
Ocena: 80/100 

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.