Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Caitlin Schneiderhan - Lot Ikara - recenzja książki

Autor: Mikołaj Lipkowski
6 lutego 2026
Caitlin Schneiderhan - Lot Ikara - recenzja książki

Książki z uniwersum Stranger Things są różne - jedne bronią się klimatem i pomysłem, inne sprawiają wrażenie napisanych wyłącznie po to, by jeszcze chwilę podtrzymać zainteresowanie marką. Dokładnie tak samo bywa z samym serialem. Każdy sezon ma swoje wzloty i potknięcia, każdy wprowadza nowe postacie, z których część zapisuje się w pamięci widzów na dłużej. Czwarty sezon zrobił coś wyjątkowego: stworzył bohatera, którego strata naprawdę bolała. Eddie Munson nie był jedynie dodatkiem do fabuły - stał się symbolem outsidera, którego widzowie pokochali niemal natychmiast. Jego śmierć była momentem, po którym wielu poczuło autentyczną pustkę. Nic więc dziwnego, że Netflix szybko sięgnął po tę postać raz jeszcze. Pytanie, czy Lot Ikara to jedynie cyniczne wykorzystanie popularności bohatera? Na szczęście nie. To jedna z najlepiej napisanych i najbardziej sensownych książek w całym literackim zapleczu Stranger Things.

Lot Ikara cofa nas o dwa lata przed wydarzenia czwartego sezonu. Hawkins nie jest tu jeszcze miejscem koszmarów rodem z innego wymiaru - to miasteczko zwyczajne, duszne, ciasne i pełne ocen. Dla Eddiego Munsona to przestrzeń, która od dawna jasno komunikuje, że nie ma dla niego miejsca. Długie włosy, metalowa koszulka, klub D&D i reputacja „tego dziwaka” sprawiają, że funkcjonuje na marginesie szkolnej społeczności. Eddie po raz kolejny powtarza ostatnią klasę, spotyka się z niechęcią nauczycieli i dyrekcji, a nazwisko obciążone kryminalną przeszłością ojca sprawia, że od lat znajduje się pod czujnym okiem policji i lokalnej społeczności. Jego jedyną bezpieczną przystanią jest wujek Wayne - jedyna dorosła osoba, która bezwarunkowo stoi po jego stronie.

Muzyka staje się dla Eddiego jedyną realną drogą ucieczki. Gra w zespole Trupia Trumna, koncertuje po obskurnych barach, pracuje dorywczo w The Hideout i marzy o nagraniu dema. To świat coverów Iron Maiden, Judas Priest i Metalliki, wzmacniaczy ustawionych na granicy wytrzymałości i marzeń większych niż możliwości. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w jego życiu pojawia się Paige - dziewczyna z Hawkins, która dziś pracuje w Los Angeles, w branży muzycznej. Dla Eddiego to obietnica innego życia, szansa na wyrwanie się z miejsca, które od lat go dławi. Równolegle wraca jednak cień ojca - postaci toksycznej, nieobecnej i niszczącej, która ponownie komplikuje sprawy i popycha bohatera ku decyzjom balansującym na granicy rozsądku.

Nie będę ukrywał: Lot Ikara podobał mi się najbardziej ze wszystkich książek osadzonych w tym uniwersum. Powód jest prosty - z Eddiem bardzo łatwo mi się utożsamić. Metalowiec, nerd, dzieciak z gitarą i głową pełną ambicji, który próbuje udowodnić światu, że zasługuje na coś więcej. Caitlin Schneiderhan doskonale rozumie tę postać. Nie robi z niej ikony ani bohatera z plakatu, lecz zmęczonego, impulsywnego chłopaka, który próbuje zapanować nad życiem wymykającym się spod kontroli. To opowieść bardziej o dorastaniu i potrzebie zmiany niż klasyczny spin-off oparty na znanych motywach. 

Dzięki tej książce finał czwartego sezonu Stranger Things boli jeszcze bardziej. Wiemy już, skąd wzięły się decyzje Eddiego, dlaczego sprzedawał narkotyki, skąd brała się jego desperacja i nieustanna potrzeba udowadniania swojej wartości. Poznajemy legendarny koncert Trupiej Trumny, o którym wspominał w serialu w rozmowie z Chrissy, widzimy jego pasję w najczystszej postaci i rozumiemy, jak bardzo chciał uciec z Hawkins. Schneiderhan - jako scenarzystka najlepszych odcinków czwartego i piątego sezonu oraz osoba blisko współpracująca z braćmi Duffer - czuje ten świat naturalnie. Nie musi go tłumaczyć ani nadpisywać. Po prostu go rozwija.

To książka lekka w formie, ale emocjonalnie dość gorzka. Czyta się ją szybko, choć momentami pozostawia niedosyt - niektóre relacje mogłyby zostać pogłębione, a zakończenie jest celowo urwane. Nie traktuję tego jednak jako wady. Ta historia właśnie taka ma być: niepełna, bolesna, jak młodość i niespełnione obietnice. Jak lot, który kończy się zbyt wcześnie.

Lot Ikara nie jest książką o potworach, alternatywnych wymiarach ani wielkich zwycięstwach. To opowieść o młodym człowieku, który próbuje wyrwać się z miejsca, w którym nikt nie wierzy w jego przyszłość. O pragnieniu zmiany silniejszym niż rozsądek i o ryzyku, które czasem trzeba podjąć, nawet jeśli wiadomo, że można spaść. Dla fanów Stranger Things i samego Eddiego Munsona - pozycja obowiązkowa. Dla reszty - ciekawa, choć wymagająca emocjonalnie lektura.


Stranger Things. Lot Ikara - Caitlin Schneiderhan | Książka w  Lubimyczytac.pl - Opinie, oceny, ceny

Tytuł oryginalny: Stranger Things: Flight of Icarus
Autor: Caitlin Schneiderhan
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Poradnia K.
Stron : 320
Ocena: 85/100

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Geek i audiofil. Magister z dziennikarstwa. Naczelny fan X-Men i Elizabeth Olsen. Ogląda w kółko Marvela i stare filmy. Do tego dużo marudzi i słucha muzyki z lat 80.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.