Zacznijmy od mojego faworyta i zarazem ellisonowskiej klasyki: Nie mam ust, a muszę krzyczeć. Oto widzimy postapokaliptyczny, wysoce technologiczny świat. Rządzi nim sztuczna inteligencja AM, będąca niegdyś wojskowym narzędziem w rękach wymierającego gatunku ludzkiego. Wymierającego, bo AM pozostawił sobie kilku jego przedstawicieli. Dla zabawy? Z sadystycznej potrzeby zemsty? Nie wiadomo, ale łatwo się domyślić, że nie są traktowani jak bezcenne artefakty. Mroczna wizja, gdzie SI jest dzikim, świadomym żywiołem, bez śladu człowieczeństwa czy boskości. Sam tytuł mówi wystarczająco wiele.
Kolejne na osobistym podium jest opowiadanie Paladyn ostatniej godziny. Młody mężczyzna ratuje z opresji staruszka, szybko zdobywając jego wdzięczność. Piękna opowieść o męskiej przyjaźni, emocjach i tęsknocie. O czasie i końcu świata, który nigdy nie nastąpi. Trzecie miejsce zajmuje Jeffty ma pięć lat - opowieść o niewinności dziecięcego wieku, przemijaniu i brutalności nagłego dorastania. Jako osoba sentymentalna i tęskniąca za kolorami dzieciństwa, mimo szarzyzny rzeczywistości poczułem się niniejszą historią znokautowany niczym Jake Paul po spotkaniu z piąchą Anthony’ego Joshuy.
Powyższe historie to rzecz jasna nie wszystko. Ellison nierzadko bywał społecznym prowokatorem. Mefisto w Onyksie to historia łącząca wątek nadnaturalnych zdolności, rasizmu i miłości w sposób mogący urazić lewą i prawą stronę. Opowiadanie Swobodni mówi o różnych aspektach ludzkiej psychuki i o tym, jaki mogą przybrać kształt. Skowyt bitych psów nawiązuje do tragicznej śmierci Kitty Genovese, a opowiadanie Jakież interesujące: maleńki człowiek mówi o ludzkiej alergii na odmienność i nienawiści do niej. To nie tanie manifesty światopoglądowe, a prawdziwe ładunki wybuchowe, których moc jest równie wielka i dziś.
Ale żeby nie było zbyt poważnie. Harlan potrafił żartować. Dżin, bez popitki łamie stereotyp dżina w literaturze, a Jak wygląda nocne życie w Cissaldzie? pikantnie ukazuje koniec ludzkości w seksualnej rozkoszy z kosmosu. Humor Ellisona jest może nieco dziwaczny, ale fani SF i fantasy wychwycą wspólną nutę z innymi twórcami. A skoro już o nich mowa…
Ellison zaliczany jest do panteonu klasyków SF, ale to artysta zupełnie inny niż Lem czy Asimov. Każdy z nich potrafił celnie i w cięty sposób skomentować rzeczywistość, ale wszyscy krążyli na futurologicznej orbicie. Byli prorokami ponurej, ale i widowiskowej przyszłości. Ellison trzyma nas bliżej gruntu. Pokazuje, że największym zagrożeniem człowieka nie jest zło z kosmosu i maleńkość homo sapiens wobec wszechświata. Że to ludzkość ma w ręku naładowany pistolet i trzyma go już przy skroni. Zatapia się też głębiej w psychologię postaci i groteskowość człowieka. Czasem blisko mu do Dicka, ale jeśli twórca Ubika to klasyczny rock, to Ellison dodaje do swych pieśni punkowy pazur.
Opowiadania najlepsze Harlana Ellisona to zbiór absolutnych arcydzieł. W ramach Wehikułu czasu ukazało się już wiele dobrej literatury SF, ale niniejszy tom to dzieło szczególne. Kwintesencja twórczości giganta gatunku, który zachował indywidualną ścieżkę pomiędzy sobie równymi, przemycając przy tym społeczne komentarze. Jeśli nie mieliście nigdy styczności z Ellisonem, niniejsza książka to najlepszy start. O ile jesteście na tyle odważni, by mierzyć się z mocnym i nieszablonowym SF.

Tytuł oryginalny: Harlan Ellison's Greatest Hits
Autor: Harlan Ellison
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawca: Rebis 2026
Stron : 544
Ocena: 95/100
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.