Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Ozzy Osbourne, Chris Ayers - Ostatnie namaszczenie - recenzja książki

Autor: Tomasz Drozdowski
27 listopada 2025
Ozzy Osbourne, Chris Ayers - Ostatnie namaszczenie - recenzja książki

Nastaje epoka, w której legendarne gwiazdy kina, muzyki i innych branż kształtujących nasz świat powoli odchodzą. I jakoś nie widać wielu następców. Wśród nich są jednak tacy, których śmierć jest szczególnie bolesna. Dla mnie kimś takim był Ozzy Osbourne. Ważny dla mnie nie tylko jako muzyk, ale i osobowość nieco szalona i wymykająca się schematom. Do końca zwrócony twarzą do ludzi, prawdziwy demon metalowej estrady. Ostatnie namaszczenie to finalne akordy jego kariery i zarazem swoiste pożegnanie z fanami.

Przeciętny przeżuwacz kojarzy Osbourne'a jako tego, co odgryzł nietoperzowi głowę i wciągnął więcej narkotyków i alkoholu niż pięć kapel rockowych. I będą mieli rację, ale Ozzy to też ktoś znacznie więcej niż legenda ciężkich brzmień i metalowy celebryta. John Michael Osbourne był człowiekiem z krwi i kości. Ojcem, mężem i dziadkiem. I kimś, kto mimo nimbu Księcia Ciemności cierpiał na ludzkie przypadłości. Niekoniecznie spowodowane hulaszczym trybem życia.

Ostatnie namaszczenie można podzielić na dwie części. Wydarzenia współczesne, docierające aż do Back to beginning i retrospekcje z różnych etapów życia wokalisty Black Sabbath. Te drugie miejscami pokrywają się z Ja, Ozzy, ale nie bójcie się niepotrzebnych dłużyzn. Ozzy ze wsparciem Chrisa Ayersa ujawnia barwne wspomnienia, będące nie tylko osobistymi podróżami w przeszłość. To przekrój minionych dekad, gdzie w centrum jest nie tylko branża muzyczna.

W Ja, Ozzy autor dość często kajał się za dawne grzechy. Starał się wytłumaczyć największe głupoty, ale bez służalczej ckliwości i fałszerstwa, niczym skruszony influencer na fejsbuniu. Tu jest nawet bardziej refleksyjnie. Ozzy wspomina śmierć Randy'ego Rhoadsa, swe młodzieńcze skandale, które może i częściowo dołożyły cegiełkę do jego sławy, ale i niemal go zabiły. Nie stroszy przy tym piórek, jaki to on nie był chojrak ani nie stara się boomersko moralizować. To nadal ten sam Książę Ciemności, teraz jednak starszy i u kresu swej niekończącej się trasy koncertowej.

Przede wszystkim jednak Ostatnie namaszczenie to obraz ostatnich lat Osbourne'a. Jego powrotu do Black Sabbath, konsekwencji reality show i leczenia umęczonego organizmu. Po pamiętnym wypadku na quadzie i drugim w domu Osbourne stał na granicy niepełnosprawności, a lekarze wcale nie pomagali. To historia wielkiego ducha zamkniętego w słabnącym ciele. Smutna i emocjonalna opowieść o bogu metalu żyjącym dla muzyki i fanów, którego karierę zatrzymały nader ludzkie przypadłości. Aż łza się w oku kręci, zwłaszcza w finalnych rozdziałach książki.

Piękny jest styl tej opowieści. Ozzy snuje ją w gawędziarski sposób, nie pomijając autokrytycznych momentów. Przy tym jest niezwykle zabawny i momentami wręcz słyszy się jego bełkotliwy głos. Ile w tym pomocy Ayersa? Nie wiadomo, ale Ostatnie namaszczenie przesiąknięte jest duchem Osbourne'a i dalekie jest od lukrowanej autobiografii. Obok poważnych wątków pojawiają się też cieplejsze momenty, przełamujące mit, jakoby Ozzy był stworem z cienia. Daleko mu było do poczciwego emeryta, ale wraz z wiekiem nabrał ogłady, nie tracąc przy tym rockowego pazura. Nie zapominajmy też o Sharon, najważniejszej osobie w życiu Ozzy'ego, z którą stworzył cudowny i prawdziwy związek. Nie słodką relację z socialek, ale małżeństwo spełnione. Pełne zarówno wzlotów, jak i upadków.

Trochę prywaty. W nastoletniości miałem okres fascynacji muzykami, którzy odeszli młodo. Bon Scott, John Bonham, Jim Morrison... Ozzy jest tu jak dobry wujaszek, który kuksańcem wylewa kubeł zimnej wody na takie myślenie. Część z przedwcześnie zmarłych legend rocka była jego kumplami. I on sam kilkukrotnie niemal do nich dołączył, mając niebywały fart, którego im zabrakło. Bez grożenia palcem, bez świętobliwego jojczenia, Ozzy opowiada o ciemnej stronie muzyki gitarowej, odzierając ją z dekadencko-romantycznego płaszcza. Ostatnie namaszczenie to tym samym piękna lektura dla tych, którzy myślą, że sex, drugs and rock n' roll były czymś innym niż trójcą zagłady dla dziesiątek talentów.

Lśnij czarny diamencie... Że tak sparafrazuje Pink Floyd. Ostatnie namaszczenie to pozycja obowiązkowa dla fanów Ozzy'ego. Pełne przemyśleń podsumowanie kariery, która w całej swej barwności wydawała się wręcz nierzeczywista, ale również ostatni ukłon w stronę fanów. Autobiografia pełna emocji i w kilku momentach ściskająca za serducho. Ozzy Osbourne przeżył swój czas spełniony. Z licznymi kontuzjami i skandalami na koncie, ale otoczony aurą legendy i u boku kochających go ludzi. Prawdziwy Iron Man.


Tytuł oryginalny: Last Rites
Autorzy: Ozzy Osbourne, Chris Ayres
Tłumaczenie: Kuba Kozłowski
Wydawca: In Rock
Stron : 380
Ocena: 90/100  

Chcesz nas wesprzeć i być na bieżąco? Obserwuj Movies Room w google news!

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.