Wywiad z Michałem Żurawskim – gwiazdą Króla, nowego serialu od CANAL+

Na CANAL+ pojawił się niedawno Król, serialowa adaptacja znakomitej książki Szczepana Twardocha o tym samym tytule. Z tej okazji porozmawialiśmy z Michałem Żurawskim, wcielającym się w Jakuba Szapiro, głównego bohatera tej porywającej i pełnej rozmachu produkcji.


Szymon Góraj: Zagrałeś w kolejnej już produkcji CANAL+. Czym różni się Król od pozostałych seriali?

Michał Żurawski: Wszystkim (śmiech). Chyba wszystkim… no w każdym razie wieloma rzeczami się różni. Przede wszystkim tematem, całą incepcją, podejściem. Mam wrażenie, że jak ktoś kupił prawa do Króla, to nie pozwoli sobie tego zepsuć. Musi mieć dobry budżet, pomysł, i to wszystko się chyba gdzieś tam po drodze spotkało. Na tyle dobrze, że jak na polskie warunki się to udało wykonać. Ani nie było za bogato, ani za biednie, no i wyszło to na tyle fajnie, że z pełną świadomością można by to puścić w świat. Trudno mi to jakoś inaczej sprecyzować, ponieważ ja dopiero oglądałem dwa odcinki. Jestem takim kolesiem, co jak zagrał w czymś, to chce sobie już to na premierze obejrzeć. W przypadku serialu jest to na tyle trudne, że na te odcinki trzeba czekać, nie można zobaczyć całości od razu. W moim przypadku jest tak samo, dostałem kody do dwóch odcinków, więc to zaledwie jest to jedna czwarta całości. Wiecie o co chodzi. To jest wymyślone w taki sposób, że nie mamy do czynienia z typowo serialową historią, tylko linearną, ośmiogodzinną fabułą.

Sam początek przypominał mi trochę Peaky Blinders. Chodzi mi o widowiskową scenę bójki. Jak Ci się przy tym pracowało?

No tak, to było naprawdę duże przeżycie, widzieć taką ekipę ludzi, którzy dla paru groszy będą się teraz bić na środku ulicy i nie jest to ustawka kibicowska, tylko coś, co później będzie się oglądać w filmie. Ja bym tego nie porównywał z Peaky Blinders. Król jest zupełnie o czymś innym. To nie jest historia o Śląsku. To nie jest historia o przemysłowym Birmingham w latach 20.

Oczywiście, bardziej nawiązywałem tutaj do rzeczonej sceny niż samego serialu.

No właśnie. To jest trochę tak, jakby porównywać, nie wiem… Ekstraklasę do Ligi Mistrzów. Bo moim zdaniem Peaky Blinders to taka Esktraklasa, a to, co my robimy w Królu – Liga Mistrzów. To zupełnie inny lot. Pamiętajcie, że Warszawa przed wojną to było takie miasto, które pretendowało do miana stolicy europejskiej i państwa – wprawdzie sezonowego – jakim była wtedy Rzeczpospolita Polska. Ale to nie był Londyn, ani nawet Praga, ale też i nie Birmingham. Ja wiem, że się te skojarzenia się nasuwają, ale ja bym to porównał do Dawno temu w Ameryce. Bardziej ortodoksyjnie nazwałbym to Ojcem chrzestnym, ale coś w tym jest. W naszym Królu na początku, przez pierwsze dwa odcinki, widzimy wiele politycznych nawiązań tej historii, nie tylko gangsterskiej, ale i tej socjologicznej.

Jeden z dziennikarzy po obejrzeniu powiedział mi, że ta ulica w nocy jest pusta. Ja mu na to: „No tak, ale przyjacielu, w 1937 roku na świecie było 2.7 miliarda ludzi, a nie 7.2 miliardy”. Ta ulica nie wyglądała jak West End w Londynie w XXI wieku, tylko Warszawa pierwszej połowy XX wieku.  Wtedy niebezpieczeństwem było to, że mogłeś w nocy dostać łomot od kogoś z jakiejś byle dziury, bo ulice były wyludnione. Może powinien odbywać się taki socjologiczny wstęp do tego serialu, na tej zasadzie, co do Korony królów. Tam Wojtek Żołądkowski opowiada o realiach życia średniowiecznego, to może i tutaj warto by było też coś takiego zrobić, bo ludzie nie mają pojęcia, czym była Warszawa przedwojenna (śmiech). I to wszystko jest w tym serialu, tylko dla ludzi, którzy mają naprawdę o tym jakieś pojęcie, wchodząc w serial z tym bagażem. Natomiast dla kogoś, kto absolutnie nie ma, to może być dość dziwne i czasem zaskakujące. Jestem więc ciekaw, jak będzie wyglądał odbiór tego serialu.

Szapiro był utytułowanym bokserem, widać, że Twoja rola wiązała się z przemianą fizyczną. Jak przebiegał Twój trening?

Zostawiłem na hali treningowej naprawdę wszystko. Ja nie należę do osób, które się oszczędzają, bo przez parę lat trenowałem piłkę ręczną i wiem, co to znaczy uprawiać sport na jakimś tam poziomie. Chodzi mi przede wszystkim o pewne poświęcenie i przekraczanie granic. Mój ojciec jest byłym zapaśnikiem, jego brat – byłym bokserem, ja w ogóle pochodzę ze sportowej rodziny. Kuzyn gra w koszykówkę, zresztą właśnie kończy karierę w Ekstraklasie; jeden z kuzynów grał w piłkę nożną, miałem jeszcze koszykarzy i judoków, więc wiem, na czym to polega. Jeśli chodzi o Szapiro, to chciałem napomknąć, że nie jest to zawodowy bokser, tak jak w Stanach Zjednoczonych w tamtych czasach, nie jest to zawodowiec pokroju Dempseya czy Joe Lewisa. Tu nie ma zawodowych pięściarzy, którzy 12-15 rund spędzają na ringu, tylko zawodnik klubu Makabi Warszawa, czyli regularnego polskiego boksu na ligowych ringach. Ta główna walka między Szapiro a Ziębińskim odbywa się w ramach walki ligowej. Legia Warszawa-Makabi Warszawa, trzyrundowa walka, boks amatorski. Także jeśli ktoś się tutaj spodziewał Sylvestra Stallone’a, Arnolda Schwarzeneggera czy Mike’a Tysona – to nie te czasy i nie ta zabawa.

Staraliśmy się utrzymać te realia 1:1 i pokazać ten prawdziwy, przedwojenny boks, wiec przygotowania w moim przypadku trwały ponad dwa lata i to miało różny przebieg. Na początku taki neofityczny wkręt, że ja muszę wyglądać, odżywki brać i tak dalej. Ale z drugiej strony po kilku miesiącach pojawili się doradcy, którzy stwierdzili: „Nie no, stary. Bokserzy przed wojną wyglądali jak lekkoatleci, raczej byli wychudzeni, a nie przypakowani”. No i myślę, że ten efekt końcowy będzie bardzo naturalistyczny, realistyczny. Ktoś, kto się na tym zna, będzie miał dużo rozkoszy przy oglądaniu.

Jak już jesteśmy przy tym, to jak wyglądał proces kręcenia walki w drugim odcinku serialu?

Pamiętam, że poświęcono aż trzy dni, to jest trzy razy dwanaście godzin dziennie. Mieliśmy z Piotrkiem Packiem, czyli Ziębińskim, świetne przygotowanie, bo tak jak mówię, ja od ponad dwóch lat, on trochę krócej, ale jednak te walki były choreograficznie ustawione. Byliśmy na tyle pewni siebie i na tyle w roztrenowaniu, w trybie przygotowawczym, że wiedzieliśmy, że nawet jak nam się układ w trakcie ujęcia pomyli, to jesteśmy w stanie improwizować i tam jest wiele wątków, gdzie po prostu pozwalaliśmy sobie na improwizację. To było fajne. Doświadczyliśmy tego, że jednak te miesiące przygotowań na coś były, chociażby ze strony kondycyjnej. Trudno jest wytrzymać trzy dni po rząd, dwanaście godzin na planie, cały czas boksując. Bo to jednak jest tak, że między ujęciami nie pozwalaliśmy na to, żeby nam się organizmy ochłodziły, więc zawsze jakaś skakanka albo walka z cieniem była. I to było fascynujące, że pozwoliło nam pomimo wieku wejść w stan bycia sportowcami.

król seriale podobne

fot. materiały prasowe

Czy podczas kręcenia konsultowałeś się odnośnie swojej roli ze Szczepanem Twardochem?

Tak, oczywiście, że tak. On był cały czas na planie, cały czas tą osobą decydującą, jak w tym finalnym efekcie mają wyglądać te dialogi, sceny. Nie jest to więc tak, że on to sobie napisał i poszedł, wrócił na Śląsk i siedział, czekał na efekt końcowy. Cały czas z nami był. Ale też z tymi konsultacjami to też bez przesady, sam podszedłem to tego tekstu z pewną nabożnością. Stwierdziłem, że skoro on to tak świetnie napisał, to nie należy tego zepsuć. Jak były naprawdę grube wątpliwości, to po prostu się do niego odzywaliśmy, ale poza tym wiedzieliśmy, co jest do zrobienia.

I jeszcze pytanie końcowe: jaki serial poleciłbyś naszym czytelnikom? Poza Królem, oczywiście.

Ostatnio widziałem taki fajny rosyjski serial Ku jezioru. Bardzo fajny, Netflix bodajże. Nie jest taki wprost, a pokazuje dużo tej wschodniej energii. Zupełnie innego kombinowania niż w tych wszystkich zachodnich serialach. Bardzo ciekawy. Jestem ciekaw, co Państwo o tym powiedzą.

Dobrze, wielkie dzięki za rozmowę. 

Dziękuję bardzo.

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?