Advertisement
banner

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – recenzujemy dodatek do jednej z najlepszych gier roku!

Okropnie mierzi mnie obecna sytuacja rynku gier wideo. Oszczędzę sobie sformułowań ocierających się o niezdrową nostalgię, bo problem w tym wypadku leży nie za tęsknotą do dawnych czasów, a w studiach, które gry na rynek wypuszczają. Jak pewnie się domyślacie, nie jestem fanem ani DLC, ani mikropłatności, bo nie znoszę sytuacji, gdzie ludowi opycha się półprodukty za pełną cenę. Na szczęście są na tym świecie ludzie, którym przyświeca coś więcej, niż czysty zysk i zachłanność. DLC w ich wykonaniu mogą spokojnie nosić miano oddzielnych produkcji AAA, a jakość, z którą są zrobione, jest warta każdej ceny. Do firm odpowiedzialnych za takie wartościowe dodatki – między innymi Naughty Dog i CD Projekt Red – dołącza Guerrilla Games.

Należy zacząć od tego, że Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds nie jest, tak zwaną, samostójką – do uruchomienia dodatku potrzebna jest podstawowa wersja gry. Obszar, na którym będziemy ogrywać DLC, na pierwszy rzut oka nie imponuje wielkością; krajobrazem jednak wzbudza niemały zachwyt. Pierwsze zderzenie się ze śnieżycą czy podziwianie pięknej zorzy polarnej na niebie, stanowią niewielkie, ale bardzo ważne momenty, gdyż pozwalają na wciągnięcie użytkownika do świata przedstawionego, co z kolei umożliwia w mej opinii pogłębienie relacji na linii Aloy-gracz. Twórcy bez wątpienia zadbali o detale, związane z zimowym klimatem północnych, zimowych terenów. Zmiana otoczenia oznacza także nowych przeciwników (niedźwiedzie!). Maszyny stały się znacznie agresywniejsze, a przy tym mniej przewidywalne. Zalecany w tym wypadku przez wydawcę 30 level, może być niewystarczający, by mierzyć się z podniesionym poziomem trudności.

Horizon Zero Dawn The Frozen Wilds

Zobacz również: The Game Awards 2017 – oto nominacje!

Opowieść w The Frozen Wilds kręci się wokół plemienia Banuk; członkowie tej wspólnoty wierzą w koegzystencję ludzi oraz maszn. Fabuła nie należy do odkrywczych, ba, powiem więcej – przywodzi na myśl miszmasz kilku wątków z podstawowej wersji Horizon Zero Dawn. Kolejny rozdział historii Aloy jest jednak bardzo ważny w kwestii potencjalnej kontynuacji oraz rozbudowania tego i tak już obszernego świata. Rzadko kiedy scenarzystom udaje się stworzyć na tyle interesujący świat, by gracz sam z siebie łaknął jego poznania. Guerrilla Games dopracowała też aspekt, który w poprzedniej odsłonie nieco kulał, a mianowicie scenariusz – dokładniej rzecz ujmując, dostaliśmy dwójkę naprawdę wyrazistych bohaterów, którzy spokojnie odsuwają w cień wszystkie postaci z podstawki. 

Każdy, kto zakochał się w mechanice rozgrywki, jaka została wykorzystana przy pierwszym spotkaniu z Aloy, poczuje się jak w domu. Frozen Wilds to, zwięźle mówiąc, więcej tego samego; tu także czekają nas dobrze znane aktywności, występujące już w poprzedniej odsłonie. Ale, ale! Studio nie poszło po najmniejszej linii oporu i przyszykowało kilka urozmaiceń oraz nowości. Przede wszystkim, zwiększono górną granicę levelu Aloy, a co za tym idzie, wprowadzono dodatkowe drzewko umiejętności, na które składa się 8 nowych skillów. Do dyspozycji gracza oddano także broń, opartą na sile żywiołów i odgrywającą kluczowe znaczenie w walce z nowymi mechami.

horizon zero dawn the frozen wilds screen 04 ps4 us 12jun17

Zobacz również: Zagrajmy w to jeszcze raz – Star Wars: Battlefront II (2005)

Kiedy 1 marca tego roku, na polskim rynku zagościło Horizon Zero Dawnchyba mało kto się wtedy spodziewał, że już za niecałe 8 miesięcy staniemy przed szansą powrotu do jednego z najoryginalniejszych światów, wykreowanych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Jeśli podobała Ci się poprzednia przygoda w świecie maszyn, The Frozen Wilds jest jak najbardziej dla Ciebie. Nie jest tak monumentalny jak podstawka, natomiast stanowi na pewno smakowity deser po sytym obiedzie. 

PLUSY:

  • Obłędne widoki w krainie lodu
  • Nowi przeciwnicy i umiejętności
  • Starcza na kilkanaście dobrych godzin
  • Stosunek ceny do jakości

MINUSY:

  • Polski dubbing i rocjechany lip-sync
  • Kilka schematycznych rozwiązań

OCENA: 88/100

Ilustracja wprowadzenia: playstation.com

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?