Wiedźmin 3: Krew i Wino – recenzja najlepszego dodatku w historii gier RPG!

CD Projekt RED to niesamowita firma. Przed premierą drugiego i ostatniego dodatku do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon długo zastanawiałem się, czy Krew i wino doskoczy do niesamowicie wysoko zawieszonej poprzeczki – nie tylko przez wersję podstawową, ale i pierwsze rozszerzenie, Serca z kamienia. Okazało się, że twórcy utrzymali poziom bez najmniejszego problemu, a nawet wznieśli się jeszcze wyżej.

Powrót do świata Wiedźmina teoretycznie był dla mnie bardzo prosty. Kilka dni przed premierą Krwi i wina ukazała się kolejna łatka, poprawiająca mnóstwo małych niedociągnięć, a także wprowadzająca kilka innowacji. Bezpośrednio po instalacji włączyłem grę, żeby zobaczyć, jak wyglądają zmiany – między innymi w wyglądzie ekwipunku (strzał w 10!). Chwilę potem już pędziłem, żeby rozpocząć pierwsze zadanie i gdyby nie to, że musiałem wychodzić do pracy, spędziłbym pewnie cały dzień przed monitorem. Przecierpiałem kilkanaście godzin i w końcu mogłem wyruszyć na spotkanie przygody.

Zobacz również: Wiedźmin wczoraj i dziś, czyli efekty specjalne w polskim kinie – wywiad z Januszem Bocianem

wiedźmin krew i wino 1

Już pierwszy kontakt z historią opowiedzianą w Krwi i winie jest uderzający – oto w Velen, tej ponurej i brzydkiej dziurze, zjawiają się rycerze z Toussaint, ubrani na kolorowo i zachowujący się tak, jakby zostali wyjęci z innej bajki. Jak gracz się szybko przekona, tak rzeczywiście jest. Zabierają oni bowiem Geralta do swojego państewka, by rozwiązał sprawę zagadkowych śmierci zasłużonych rycerzy. W ten sposób poznajemy Toussaint, krainę tak niepasującą do reszty świata, jak to tylko możliwe.

Tym, co jako pierwsze rzuca się w oczy, jest absolutnie przepiękna grafika. Toussaint jest tak bajecznie kolorowe, że trudno wyobrazić sobie, by kiedykolwiek padał tam deszcz – a nawet gdy tak się dzieje, to i tak okolica wygląda o niebo lepiej niż Velen, nawet w najbardziej pogodny dzień. Naprawdę, nie raz i nie dwa zdarzało mi się przystawać w podróży, by podziwiać tę niesamowitą krainę, w której chciałoby się spędzić całe życie.

Zobacz również: Wiedźmin 3: Krew i Wino – trailer, zawartość dodatku oraz nowe zdjęcia!

wiedźmin krew i wino 2

Nie grafika jest jednak w Krwi i winie najważniejsza, a fabuła. Ta stoi, co nie jest żadnym zaskoczeniem, na najwyższym możliwym poziomie. Historia jest wciągająca, niejednoznaczna, stawia gracza przed trudnymi wyborami i może skończyć się na różne sposoby – tak, tu znowu nasze decyzje mają ogromne znacznie, bo Krew i wino ma aż trzy możliwe zakończenia! I chociaż sprawa Bestii mordującej rycerzy nie jest aż tak poruszająca, jak losy Olgierda z Serc z kamienia, to nie można zarzucić jej braku intensywności i emocji. A to nie wszystko. Poza głównym wątkiem, dostajemy dodatkowo kilkadziesiąt różnych zadań, jak zwykle zróżnicowanych i nierzadko odnoszących się do wcześniejszych etapów gry, a nawet poprzednich części przygód Wiedźmina. Twórcy zapowiadali, że Krew i wino przyniesie nam 20 godzin gry. To kłamstwo – przejście całego dodatku zabierze znacznie więcej czasu. Grałem sporo ponad 20 godzin, a jeszcze wszystkiego nie zrobiłem. I nic dziwnego, teren, po którym porusza się Geralt, jest wielkości połączonych w jedno wszystkich wysp Skellige. Jeśli nie większy.

Zobacz również: Wiedźmin 4 już zaplanowany? Oto plany CD Projekt RED na najbliższe lata

wiedźmin krew i wino 3

Wszystko to oczywiście zanurzone jest w klimacie książek Andrzeja Sapkowskiego. Po pierwsze, gracz staje przed dylematami moralnymi, odkrywa kolejne prawdy rządzące światem i ludźmi, a także spotyka się z równie doskonałym humorem (polecam na przykład poczytać nagrobki na kilku cmentarzach). Po drugie zaś, jest tu mnóstwo nawiązań do innych dzieł – od bardzo wyraźnej inspiracji jednym z opowiadań o Wiedźminie, po mrugnięcia okiem, związane z naszą rodzimą polityką. Najlepszym jednak tego typu elementem jest kraina bajek, do której w pewnym momencie może trafić Geralt – spotkamy tam między innymi trzy świnki, dziewczynkę z zapałkami, śpiącą królewnę… Cały ten etap jest arcydziełem w arcydziele, inaczej się tego nie da nazwać.

Zobacz również: CD Projekt RED zapowiada figurki z Wiedźmina 3!

wiedźmin krew i wino 4

Co równie ważne, Krew i wino wprowadza do rozgrywki mnóstwo ciekawych nowości. Geralt znajdzie chociażby dom (dokładniej to całą winnicę, wraz z przyległościami), który będzie mógł rozbudowywać, a który po odpoczynku dawać będzie czasowe premie do licznych statystyk. Pojawi się także możliwość znalezienia schematów ulepszających ekwipunek do poziomu arcymistrzowskiego, zupełnie nowy tryb mutacji, który jeszcze bardziej wzmocni naszą postać i kilka innych nowości związanych z mechaniką. Świat z kolei został wzbogacony o kolejne rośliny i przedmioty, które można zbierać oraz potwory, z których weterani wcześniejszych części będą kilka kojarzyć – na przykład kikimory czy archespory.

Zobacz również: „Wiedźmin 3: Dziki Gon” bez nagród BAFTA 2016

wiedźmin krew i wino 5

Czy jest się do czego przyczepić? Niby tak. Raz, że dodatek jest momentami zbyt łatwy, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę z bossami. Nie grałem jednak na najwyższym poziomie trudności, więc niewykluczone, że jest to jakieś rozwiązanie. Dwa, że można zaobserwować trochę niewielkich bugów. Przy tak gigantycznym materiale trudno jednak było oczekiwać, że wszystko będzie działać tak, jak powinno. Zresztą wczoraj CD Projekt RED ogłosił, że już pracuje nad patchem, który wyeliminuje większość niedoróbek. Te, o których wspomniałem, w żadnym stopniu nie wpływają zresztą na przyjemność, jaką daje obcowanie z dodatkiem Krew i wino. I nawet cieszę się, że jeszcze nie skończyłem grać, bo dzięki temu za kilka godzin znów wrócę do tego świata, by przeżyć kolejne przygody. A za jakiś czas kolejny powrót będzie dla mnie rzeczą absolutnie obowiązkową (tak samo, jak i do książek Sapkowskiego). Trudno zatem o werdykt inny, niż uznanie, że Wiedźmin 3: Dziki Gon, razem z rozszerzeniami Serca z kamienia oraz Krew i wino, to prawdopodobnie najlepsza gra ostatniej dekady.

Gra była recenzowana na platformie PC

Ilustracja wprowadzenia: Materiały prasowe

Przede wszystkim redaktor serwisu warszawa.ngo.pl. Do tego dziennikarz piszący o filmach i serialach dla wielu portali internetowych. Wszystkie recenzje można znaleźć na fanpage'u Cisza na planie. W ten sposób można się też ze mną skontaktować ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?