Narcos – recenzja gry planszowej

Narcos przebojem wdarł się na listy najlepszych produkcji ostatnich lat. Opowiadający o losach legendarnego narkotykowego barona Pablo Escobara serial Netfliksa jest wymieniany pośród najbardziej wciągających odcinkowych opowieści i chociaż już się zakończył, jego dziedzictwo będzie żyło jeszcze długo, czy to w postaci spin-offu Narcos: Meksyk, gry komputerowej Narcos: Rise of the Cartels czy recenzowanego poniżej Narcos – gra planszowa.

Za wydanie Narcos odpowiada Portal Games i w moim odczuciu jest to znakomita wiadomość. Po dogłębnym ograniu The Godfather: Imperium Corleone mam kilka pozytywnych wniosków odnośnie jakości wydania, a przede wszystkim jasności i czytelności instrukcji dołączonej do ich gier. Pod wieloma względami Narcos podobne jest do planszówki o rodzinie Corleone, chociaż zdarzają się momenty, że coś jest niedookreślone lub nieprecyzyjnie sformułowane – już podczas pierwszej partii urodziło mi się w głowie kilka pytań, na które nie doszukałem się w instrukcji jasnej odpowiedzi. Są to jednak drobne wyjątki, a całość stoi na tak wysokim poziomie, że odbija się to trochę na dość wysokiej cenie, ale zapewniam, że warto. Gra jest na pełnej licencji, dlatego też na kartach i figurkach pojawiają się nazwiska i wizerunki postaci znanych z serialu (opartych z kolei, przynajmniej częściowo, na rzeczywistych postaciach).

Plansza do gry planszowej Narcos

Podobnie jak Ojciec Chrzestny, tak i Narcos – gra planszowa z początku potrafi zrobić dość  przytłaczające wrażenie. Ogromna mapa symbolizująca Kolumbię podzielona na trzy regiony, dwie planszetki – po jednej dla gracza wcielającego się w El Patron i graczy sterujących pragnącymi go złapać Frakcjami, a także plastikowe figurki i sporo żetonów i kart oraz instrukcja na grubo ponad 20 stron. Na szczęście tu wychodzi kolejne podobieństwo obu gier i szybko okazuje się, że Narcos wcale nie jest tak bardzo skomplikowane, a przyswojenie sobie zasad jest stosunkowo proste. Po 2-3 partyjkach wszystko właściwie będzie już wiadomo, a największym problemem będzie zapamiętanie niuansów, takich jak specjalne zdolności wybranych postaci czy grup.

Plastikowe figurki do gry planszowej Narcos

W grę może zagrać maksymalnie 5 osób, ale sami twórcy zalecają wypróbowanie jej na początku na dwóch lub trzech graczy – polecam szczególnie tę drugą opcję. W tym przypadku jeden wciela się z Escobara, a drugi i trzeci kontrolują po dwie z czterech Frakcji: DEA, kolumbijską Policję, kartel z Cali oraz „straż obywatelską” Los Pepes. Wszystkie współpracują, żeby dorwać El Patron, który z kolei ma do dyspozycji wiernych żołdaków, czyli swoich Sicarios. Tury Pabla i Frakcji rozgrywane są naprzemiennie, więc nikt nie powinien czekać długo na swoją kolej (chociaż wbrew pozorom najwięcej roboty ma grający królem kokainy).

Zadaniem Escobara jest wygranie swoistej gry w chowanego – ukrycie się gdzieś na dowolnym polu mapie i potajemne rozwijanie swojego przestępczego imperium, w tym przejmowanie miast, produkcja i transport narkotyków i oczywiście zarabianie pieniędzy. Gracz może zwyciężyć poprzez osiągnięcie trzech z wylosowanych celów opisanych na specjalnych kartach lub zdobycie popularności pozwalającej mu zostać El Presidente. Drugi gracz (lub pozostali) ma za zadanie dwukrotnie (ach ten realizm!) wytropić i schwytać Escobara, eliminować jego cyngli czy też niszczyć laboratoria, a zarazem składowiska kokainy, pozbawiając Pabla środków finansowych. Gracze mogą współpracować, wymieniać się informacjami i przejmować konkretne lokacje (system żetonów kontroli i blokad).

Karty do gry planszowej Narcos

Gra podzielona jest na rundy zwane Sezonami (na planszy mowa jest o trzech, ale gra może trwać dłużej – do skutku), a te z kolei na Fazy. El Patron zaczyna Fazę wybierając cel, a potem uzbrajając i zagrywając swoich Sicario, którzy działają naprzemiennie z Frakcjami (kolejność ruchu grup tropiących jest dowolna i ustalają ją sami gracze). Wszyscy powinni uważnie obserwować swoje ruchy, by skutecznie wykonać zadania. Działania Escobara i Sicarios zostawiają ślady, bo ci drudzy mogą być zagrywani tylko w określonej odległości od kryjówki bossa. Współpraca Frakcji pozwala na podjęcie odpowiednich kroków i schwytanie narkotykowego lorda lub przynajmniej utrudnienie mu planowania działań poprzez np. blokowanie tras czy przeszukiwanie terenu. Oczywiście istnieją też triki i blefy pozwalające zmylić przeciwników, na przykład zasugerowanie im przeniesienia się do odległej kryjówki, chociaż w rzeczywistości przesunęło się tylko na sąsiednie pole, lub wręcz zostało w tym samym miejscu. Zdarzają się natomiast momenty, w których El Patron musi powiedzieć pozostałym graczom prawdę odnośnie swojej lokalizacji.

Planszetka dla tropiących Escobara graczy

Gra daje sporo możliwości, chociaż w trakcie pojedynczej rozgrywki nie wszystkie zdążymy wykonać. To powinno zapewnić planszówce dość wysokie replayability, szczególnie, że pól na wielkiej planszy, gdzie można się zaszyć, jest naprawdę dużo. Swoją lokalizację każdorazowo El Patron zaznacza na wydrukowanej minimapce, których w zestawie dostajemy cały bloczek. Mimo wszystko nie jestem fanem marnowania żadnych kończących się elementów, więc od razu polecam szybkie ksero, ołówek lub ścieralny długopis.

Kilka mechanik Narcos urzeka od samego początku swoim klimatem. W pamięć zapadł mi szczególnie transport kokainy, symbolizowanej przez małe białe kostki – dany Sicario musi ją podnieść i przenieść na lotnisko, a przy okazji przeżyć. Rozbrajają też karty ze słynnym powiedzeniem „Plata o Plomo?”, dzięki którym grający Escobarem gracz daje tropiącym złudną możliwość wyboru – przyjęcie łapówki lub konsekwencje. Klimat podbijają też znaczniki potencjalnych kryjówek, które na mapie może rozmieszczać wyłącznie kolumbijska Policja, a także dodatkowe zdolności kartelu z Cali (podkradanie kokainy z farm i wymiana jej na punkty akcji) czy Los Pepes (dostarczanie informacji o właściwościach obronnych danego Sicario). Doceniam też minizasady, które wpływają maksymalnie na immersję: np. to, że lotnisk do przemieszczania się mogą użyć tylko Frakcje (bo Pablo jest intensywnie poszukiwany), albo że przedstawiciele władz nie mają wstępu do kontrolowanych i skorumpowanych miast.

Planszetka dla Escobara wraz z uzbrojonymi Sicarios

Cały czas trzeba podejmować decyzje, co szczególnie na początku może być nieco paraliżujące, zarówno dla czarnego charakteru, jak i pozostałych graczy. Przez pierwsze kilka podejść do Narcos – gra planszowa rzuciło mi się w oczy, że gra nastawiona jest raczej na wolniejsze tempo rozgrywki i taktyczne kombinowanie, a nie jak w przypadku Ojca Chrzestnego na akcję, strzelaniny i wzajemnie wyniszczanie się rodzin. Strategie Escobara mogą się różnić – raz postawimy na bogacenie się, raz na przejmowanie kontroli nad miastami aby utrudnić pozostałym tropienie, raz skupimy się na zdobywaniu uwielbienia i wyścigu o prezydencki fotel, a innym razem na realizację celów. Nieco mniejszy wybór mają Frakcje, ale dość duży wachlarz akcji pozwoli dostatecznie urozmaicić rozgrywkę.

Minimapa dla Escobara pomagająca się ukryć

Narcos to jedna z tych planszówek, które o dziwo lepiej wypadają w mniejszym składzie osobowym i którym dobrze robi tzw. wczuwka, czyli pełne zanurzenie się graczy w świecie gry i rzeczywista współpraca i pomaganie sobie nad stołem (czy podłogą), by odpowiednio zinterpretować rozsiane po mapie wskazówki mogące naprowadzić na trop Escobara. A gra w tym pomaga jak może – mało która planszówka na licencji funduje taką immersję. Obowiązkowa pozycja dla fanów serialu i nie tylko!

Grę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa Inverso.pl. Narcos możecie kupić tutaj.

Narcos – gra planszowa

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?