Star Wars – Zewnętrzne rubieże – recenzja gry planszowej

Marka Gwiezdne Wojny rozgrzewa do czerwoności fanów kosmicznej fantastyki już od grubo ponad czterdziestu lat. Jak przystało na jedną z najpotężniejszych franczyz, uniwersum rozrosło się do niesamowitych rozmiarów, a budowane jest na wielu płaszczyznach. Filmy, seriale, książki, komiksy, zabawki, gry komputerowe – to tylko część z nich. Planszówki nie pozostają w tyle, a dziś mamy okazję bliżej przyjrzeć się jednej z nich. Czy pod niezbyt wpadającą w ucho nazwą Star Wars – Zewnętrzne rubieże kryje się wciągająca gra rozpalająca wyobraźnię fanów Hana Solo i spółki?

Modularna plansza Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Pierwszy kontakt ze Star Wars – Zewnętrzne rubieże może nieco zdeprymować, szczególnie mniej doświadczonych graczy. Ci, którzy nie lubią poznawać od początku zasad nowej gry pracując z instrukcją, mogą poczuć się zagubieni mnogością elementów i zasad, szczególnie że kilkunastostronicowa instrukcja wzbogacona jest o dodatkową książeczkę: 20-stronicowe kompendium zasad. Osobiści odbieram to jednak na plus – oba manuale napisane są przystępnym językiem, zasady opisano szczegółowo, biorąc pod uwagę różne ewentualności i sytuacje budzące wątpliwości podczas gry. W kompendium pomyślano nawet o takich sekcjach jak często zapominane zasady, objaśnienia użycia konkretnych słów – na przykład spójników, konflikty kolejności, czy alfabetyczny indeks haseł. Innymi słowy – twórcy gry dołożyli wszelkich starań, żeby uprzyjemnić i ułatwić wyglądającą na skomplikowaną rozgrywkę.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Gracze wcielają się tu w przemytników, najemników i łowców nagród, mających swoje własne cele, misje i zlecenia do wykonania. Kluczem do zwycięstwa jest zdobywanie punktów sławy, które otrzymać można na kilka różnych sposobów. Mapa, łączona z kilku elementów przypominających duże tekturowe puzzle, odwzorowuje gwiezdnowojenną galaktykę, po której swobodnie można przemieszczać się statkiem kosmicznym. Na planetach oraz w punktach orientacyjnych połączonych szlakami przeżyjemy wiele przygód, poznamy postacie ze świata Star Wars, zdobędziemy towary handlowe, ekwipunek i stoczymy wiele walk. Całość przypomina komputerową grę RPG z półotwartym światem, w której za wykonane zadania otrzymujemy walutę, sprzęt, bonusy czy punkty. Do tego stopnia, że w Star Wars – Zewnętrzne rubieże można grać…samemu. Wtedy za przeciwnika robi system sztucznej inteligencji (!) sterowany specjalnymi kartami. Niesamowita sprawa, nie zastąpi jednak interakcji z żywym graczem – a tych może bawić się przy planszówce maksymalnie czterech.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Gracz wybiera postać (znaną z uniwersum, na przykład Han Solo czy Boba Fett – tylko uwaga, bo niektóre karty są mocniejsze niż inne), otrzymuje startowy statek kosmiczny, czasem ładunek do przewiezienia oraz swoją planetę startową. W trakcie gry może ulepszyć swój statek (lepsza ładowność, większe zdolności ruchu czy parametry bojowe), zakupić nowe towary, zyskać lub stracić reputację u jednej z czterech dostępnych frakcji (Huttowie, Syndykaty, Imperium, Rebelia), zyskać sojuszników do załogi, ale i nowych wrogów. Reputacja u danej frakcji jest o tyle istotna, że przynosi nam konkretne korzyści (lub przysparza trudności). Co więcej, frakcje mają na mapie swoje patrole – coraz silniejsze im dłużej gramy. Negatywna reputacja u którejś z nich sprawia, że musimy lawirować pomiędzy patrolami, bo spotkanie zakończy się pojedynkiem.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Walka jest dość prosta – oparta o rzut ośmiościennymi kostkami. Rzucamy tyloma, ile wskazuje nasz współczynnik walki (postaci, w przypadku walki bezpośredniej lub statku, w przypadku walki w przestrzeni). Możemy zadawać i przyjmować obrażenia (zwykłe lub krytyczne) aby wygrać starcie lub też polec. Ciekawie i może nieco kontrowersyjnie wypada walka, w której możemy jednocześnie wygrać i zostać pokonanym. W starciu może i wypadniemy lepiej, co da nam konkretne korzyści, ale możemy też przekroczyć swój limit zdrowia/wytrzymałości i wtedy zostajemy pokonani. Podobnie jak w grze komputerowej, za chwilową „śmierć” stracimy część zasobów – kredytów lub tzw. tajemnic, które z czasem zdobywamy i trzymamy przy sobie. Brak permanentnych konsekwencji zniszczenia statku czy zlikwidowania postaci zmniejsza jednak trochę emocje płynące z rozgrywki.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Tura gracza składa się z trzech części – fazy planowania, fazy akcji i fazy spotkania. W pierwszej wykonujemy ruch, leczymy się i naprawiamy statek lub zarabiamy walutę (2000 kredytów ot tak, za nic). W drugiej kupujemy karty handlu, dostarczamy ładunki lub pojmane postacie czy wykonujemy zlecenia aby osiągnąć kolejne korzyści. Ostatni etap pozwala na rozegranie spotkania – niespodziewanego, odczytanego z karty odpowiedniej dla danej części kosmosu albo z kontaktem, czyli postacią przypisaną do danej planety. Kontakty są zakryte, ale w trakcie gry mogą zostać ujawnione lub nawet zmienić miejsce położenia. Spotkaniem jest również natknięcie się na patrol, który w trakcie gry jest przesuwany przez graczy kupujących odpowiednie karty.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Star Wars – Zewnętrzne rubieże pozwala na całkiem niezłą interakcję pomiędzy graczami. Ci mogą ze sobą powalczyć (chociaż nie muszą), ale też mają prawo sobie pomagać. Co więcej, podobnie jak chociażby w Monopolu, gracze ugadują między sobą warunki wymiany waluty lub zasobów w dość dowolny sposób. Innymi słowy, pomoc może mieć na celu zarobek lub być bezinteresowna. Uważajcie tylko na jedno – gra pozwala na łamanie ustaleń, a to znaczy, że obietnice zwrotu długu z nawiązką mogą zostać po prostu zignorowane. Tak właśnie zdobywa się wrogów – i w galaktyce i w rodzinie!

To jeszcze nie koniec mechanik dostępnych w grze – jej twórcy pomyśleli o kilku mniej istotnych, ale przyjemnych bajerach, które podnoszą uczucie realizmu. Dla przykładu, kupując nowe karty, szczególnie te drogie, jak statki kosmiczne czy towary luksusowe, możemy część kwoty rozliczyć barterowo, odrzucając posiadane zasoby. Gracze poddawani są także testom umiejętności – ich postacie oraz sojusznicy z załogi statku są określeni pewnymi parametrami, na przykład zdolnością pilotażu, umiejętnością ukrycia się, znajomością techniki czy po prostu większą wiedzą. Im częściej dana zdolność się powtarza, tym większą mamy szansę zdać test towarzyszący wyzwaniu czy misji. Bardzo podobała mi się kwestia zapolowania na sojusznika wcielonego do załogi jednego z graczy, który może stanąć w obronie swojego załoganta i stoczyć w jego imieniu pojedynek z depczącym mu po piętach łowcą nagród. Nie są to specjalnie rozbudowane elementy, ale właśnie takie dodatki wpływają na pozytywne wrażenia z gry.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

No dobrze, a co w Star Wars – Zewnętrzne rubieże nie zagrało? Jak w prawie każdej grze, znajdzie się kilka wad. Po pierwsze, tury poszczególnych graczy potrafią być dość długie, przez co czas oczekiwania na swoją kolejkę przy większej liczbie osób bywa irytujący. Im dłużej gramy, tym sprawniej idą nam pewne czynności, szczególnie akcje, których możemy wykonać kilka na turę. Początki bywają jednak trudne. Przy dwóch graczach nie jest to tak odczuwalne. To uczucie rekompensuje uczucie istnienia w żywym zaludnionym świecie, podbijane jeszcze przez fabularyzowane misje i cele. Aby uniknąć nudy, warto grać do zdobycia 8 punktów sławy, a nie 10 czy 12, bo taki limit umożliwia planszetka gracza. Oczywiście wierni fani marki nie będą mieli z tym problemów – gra na tyle wiernie oddaje ten (wszech)świat, że z miejsca dadzą się wciągnąć w swoje ulubione uniwersum. Jeśli już omawiamy wady, zabolała mnie niezgodność pojęć pomiędzy kartami a instrukcją – zdarza się, że np. nazwa własna lub cecha tłumaczona jest na dwa różne sposoby (!), tak jakby zajmowały się tym dwie osoby. Niby pierdoła, ale nie powinna się zdarzać, bo wprowadza zamieszanie i razi osoby znajdujące się w piekle perfekcjonistów.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Jak każda gra uwzględniająca karty i rzuty kością, w niektórych momentach opiera się na sporej losowości. Jeśli nie urodziliśmy się pod szczęśliwą gwiazdą (jak na przykład ja!), pewnie nie raz pod nosem rzucimy mięsem. Szczęściu można jednak w pewnym stopniu pomagać, na przykład optymalizując nasze przemytnicze zapędy pod kątem logistycznym, inwestując w lepszy sprzęt czy lawirując między patrolami niesprzyjających nam frakcji. Tu sporo zależy od samych graczy, który w trakcie gry niejako kształtuje swoją „karierę” i wybiera najlepszą dla niego metodę osiągnięcia celu, wspomagając się dodatkowymi kartami pozwalającymi na manipulację wynikiem. Karta postaci trochę sugeruje wybór ścieżki, ale można iść własną drogą i wymknąć się archetypom.

Elementy gry Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Star Wars – Zewnętrzne rubieże to pozycja stojąca gwiezdnowojennym klimatem, z miejsca polecam ją więc wszystkim fanom franczyzy. Pozostali gracze będą mieli nieco większy punkt wejścia, ale przyznam Wam się, że się wkręciłem, pomimo że uniwersum George’a Lucasa znam tylko pobieżnie i to nie w całości. Otoczka nie była dla mnie najważniejsza kiedy wsiąkłem w przygodę i śledzenie ruchów pozostałych graczy, by pokrzyżować im szyki.

Akapity lecą, a ja jeszcze nie pochwaliłem bardzo dobrego wykonania poszczególnych elementów – świetnych grafik, uroczych kostek czy czytelnych i niezłych jakościowo plansz, które pewnie z czasem będą się zużywać ze względu chociażby na konieczność łączenia elementów. Od premiery gry minął rok i nie zapowiedziane zostały jeszcze żadne dodatki, ale podskórnie czuję, że prędzej czy później się ich doczekamy, chociażby ze względu na bardzo skromne ilościowo talie, niewielką liczbę statków czy niezapełnione miejsca w tzw. banku danych – talii, która w dużej mierze prowadzi nas przez grę. Czekam, chociaż pewnie trzeba będzie wyłożyć na nie niemałe pieniądze. Warto jednak posiadać w swojej kolekcji Star Wars – Zewnętrzne rubieże. Nawet jeśli spotykane tu mechaniki nie są oryginalne i w dużej mierze stanowią sklejkę z innych gier (czasem na podobnie kosmicznych licencjach) to nie wyobrażam sobie, by fani marki mogli się tą grą rozczarować, nawet jeśli istnieją lepsze planszówki ze świata Gwiezdnych Wojen.

P.S. Niektóre packshoty prezentują elementy gry w wersji angielskiej. Polska wersja jest oczywiście w całości przetłumaczona.


Star Wars – Zewnętrzne rubieże

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?