Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie – recenzja gry planszowej

Nigdy nie byłem wielkim fanem świata wykreowanego przez J.R.R. Tolkiena, ale obok licencji takiej jak Władca Pierścieni nie można przejść obojętnie. Doskonale wie o tym Fantasty Flight Games, oraz wydawnictwo Rebel, które dostarczyło nam do recenzji planszową grę kooperacyjną Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie. Sprawdzamy, co mieści się w gigantycznym pudle o zawrotnej sugerowanej cenie detalicznej blisko 360 złotych i co czyni tego wyjątkowo grywalnego planszowego RPG-a wyjątkowym.

Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Jest jeden wyróżnik, który rzuca się w oczy już na samym początku. Do gry niezbędna jest darmowa aplikacja mobilna, którą musimy ściągnąć na nasz smartfon, tablet lub komputer – nie ma możliwości rozegrania kampanii bez jej udziału. Niezależnie od tego, czy gramy w pojedynkę (jest taka opcja – gracz kontroluje wtedy dwóch bohaterów) czy w większym gronie (maksymalnie 5 graczy), oprócz zawartości edycji podstawowej potrzebujemy jeszcze elektronicznego urządzenia. Nie wpadło mi w ręce wiele produkcji korzystających z tego bajeru, nie licząc gier konsolowych, takich jak Wiedza to potęga czy Hidden Agenda. Tym chętniej i mocniej zainteresowałem się Podróżami przez Śródziemie.

Obcowanie z Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie przypomina starą dobrą sesję z wybranym systemem RPG i z doświadczonym mistrzem gry, z tym że aplikacja zdejmuje z nas wiele obowiązków, takich jak liczenie punktów uwzględniając modyfikatory, czy pamiętanie o zostawionych za sobą, nierozpatrzonych elementach. Od razu powiem jednak, że apka nie prowadzi nas za rączkę i aby korzystać z niej zgodnie z zasadami, trzeba pamiętać o właściwym wciskaniu przycisków – szczególnie klepsydry kończącej fazę akcji, przydzielania punktów trafień wrogom czy rozpatrywania leżących na planszy fizycznych żetonów. Wszystkie te zasady są opisane (tradycyjnie już) w dwóch dokumentach – instrukcji oraz liczącym ponad 30 stron kompendium zasad, które z początku wydaje się nieco przerażające, ale liczący grubo ponad 100 haseł glosariusz wyjaśnia wszystko w dość łopatologiczny sposób, cierpliwie powtarzając zagadnienia i kwestie w każdym miejscu, w którym jest to potrzebne.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Gracze rozpoczynają przygodę, stanowiącej część większej kampanii, na proceduralnie generowanej mapie. Aplikacja mówi, które kafelki mapy ze sobą połączyć, gdzie rozmieścić bohaterów, jakie żetony się na niej znajdują etc. Wszystkie kafelki posiadają oznaczenia, więc łatwo jest budować świat, który za każdym razem wygląda nieco inaczej, chociaż im więcej razy gramy, tym częściej zaczyna się powtarzać. Za pomocą mgły aplikacja wskazuje, w którą stronę mapa będzie się rozrastać w miarę eksploracji, co ułatwiło nam umieszczenie kafelków na stole lub na podłodze. Oprócz mapy podróży w późniejszych etapach gry obowiązuje też mapa potyczki, na której z kolei znajdują się przeszkody terenowe, takie jak doły, beczki, głazy, zarośla czy strumienie. Na początku gry wybieramy bohaterów spośród czterech dostępnych postaci znanych z uniwersum (Aragorn, Bilbo, Gimli, Legolas), a także dwóch postaci kobiecych stworzonych przez producenta (Beravora i Elena), wyposażamy ich zgodnie z instrukcją w podstawowy ekwipunek i umiejętności, a także wybieramy ich rolę – specjalizację. Włamywacz potrafi unikać wrogów, Kapitan i Obrońca mają pozytywny wpływ na innych członków drużyny, Łowca ma większą siłę ataku, Muzyk zwiększa szansę na zdanie testów, leżących u podstaw kilku najważniejszych mechanik w grze, a Tropiciel zwiększa mobilność w fazie ruchu. Role te można zmieniać pomiędzy przygodami, ale należy pamiętać, że to w ramach danej specjalizacji otrzymujemy doświadczenie i możemy je wydawać, aby ulepszać ekwipunek czy umiejętności charakterystyczne dla danej roli. Trzeba rozsądnie balansować tę możliwość – w końcu jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Lepiej grało mi się pozostając w swojej roli – instrukcja podpowiada nawet, która specjalizacja najlepiej pasuje do danej postaci.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Karty rozdane, talie złożone, fragment świata odkryty – możemy ruszać na przygodę. Każda runda składa się z trzech etapów. W fazie akcji podróżujemy po mapie, atakujemy wrogów bezpośrednio lub w miarę możliwości z dystansu, albo oddziałujemy na żetony na mapie. Potem następuje faza cienia, w ramach której aplikacja aktywuje wrogie jednostki, spowija część mapy ciemnością czy podnosi tzw. poziom zagrożenia. Ten trzeba cały czas monitorować, bo kiedy przekroczy dany próg, gracze znajdą się w dodatkowych tarapatach, a jego dojście to końca oznacza porażkę. Oczywiście wzrost zagrożenia można hamować, eliminując wrogów czy żetony zagrożenia. Ostatnia faza to przegrupowanie, w ramach którego odświeżamy, czyli tasujemy swoją talię umiejętności i wykonujemy zwiad, pozwalający z kolei przygotować daną umiejętność do użytku w kolejnej turze.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Ataki na wrogów to oczywiście największa frajda – im lepsza talia i wyposażenie, tym lepiej nam idzie. Z początku nie jest łatwo. Ataki podstawową bronią, biorącą pod uwagę parametr siły, niekoniecznie kończą się od razu powodzeniem. Aby rozpatrzyć atak, trzeba wykonać test umiejętności – odkryć z talii tyle kart, ile wynosi nasz parametr oraz jego modyfikatory, a także podliczyć punkty sukcesu, którymi oznaczone są niektóre karty. W słabszych taliach wcale nie ma ich wiele. Na szczęście są na nich też symbole przeznaczenia, które zamienimy na punkty sukcesu dzięki tzw. żetonom natchnienia. Ale te, jak każdy zasób, szybko się kończą i nie zawsze mamy je do dyspozycji. W ten sam sposób testujemy nie tylko siłę, ale też inne umiejętności. Zręczność i spryt pozwolą nam unikać zagrożeń, a duch i mądrość bezpiecznie obcować na przykład z magicznymi zjawiskami. Testy pomogą nam też unikać złych kart, które otrzymujemy w wyniku ataków wrogów. To ciekawsza mechanika niż klasyczny rzut kośćmi, szczególnie że możemy lekko wpływać na kolejność kart i na przykład zostawiać na wierzchu karty z sukcesami, a te bez nich wywalić na spód talii. Nasze punkty życia symbolizuje liczba kart obrażeń, które możemy otrzymać z talii – na karcie postaci mamy podany ich limit. Zostać pokonanymi możemy także, kiedy przekroczymy naszą górną granicę kart strachu, które mają symbolizować odporność psychiczną naszego bohatera.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Na regrywalność gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie wpływa kilka rzeczy. Oprócz proceduralnie generowanej mapy, o które już wspominałem, gra zachęca do wypróbowania wszystkich postaci, a także specjalizacji. Każda postać ma w talii karty dedykowane tylko jej, a także dedykowane wyłącznie specjalizacji, którą wybrał. Na upartego, jeśli chcemy wypróbować wszystkie postacie i wszystkie specjalizację, do gry powinniśmy usiąść 6 razy. Najwytrwalsi, chcący zobaczyć, jak każdy z bohaterów wypada w każdej ze specjalizacji, muszą zrobić 36 podejść, chociaż podstawowa wersja gry nie serwuje aż tyle contentu, żeby komuś chciało się to zrobić.

Nie liczcie też na to, że przeżyjecie tu niesamowitą, rozbudowaną fabularną opowieść ze świata Władcy Pierścieni. To raczej zbiór mini-przygód, na które składa się eksploracja i oczywiście walka ze złem. Ot odkrywamy kolejne kafelki, żetony i eliminujemy wrogów. Z czasem przyłapaliśmy się na tym, że przestaliśmy śledzić strzępki narracji, które serwowała nam aplikacja i skupialiśmy się wyłącznie na efektach wpływających na grę. Przestało mieć znaczenie, jaki element otoczenia wywoływał daną sytuację, bo liczył się i tak efekt końcowy – pozytywny lub negatywny. Doszliśmy też do wniosku, że gra jest mało „władcopierścieniowa”. Co to znaczy? To znaczy, że mogłaby być osadzona w jakimkolwiek świecie fantasy, nawet wymyślonym na potrzeby tej konkretnej planszówki, i nic by to nie zmieniło.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Kilka słów o wykonaniu gry – to stoi na najwyższym poziomie i nie dopuszczałem do siebie innej możliwości, biorąc pod uwagę cenę. Wszystkie elementy są wyraziste, dość wytrzymałe, a grafiki niezwykle miłe dla oka, chociaż uważam, że karty mogłyby być ciut większe. W pudełku znajdziemy też ponad 30 figurek – sześciu bohaterów, utrzymanych w beżowym kolorze i 25 szarych wrogów różnego typu (brak bossów), których postawimy na mapie, jak tylko zażyczy sobie tego aplikacja. Jednakowe jednostki odróżnimy od siebie sztandarami umieszczanymi na podstawkach. Sztandarów używają też potężni wrogowie o charakterze elitarnym – ci są zazwyczaj sporo mocniejsi, mają premie, z których mogą korzystać i zawsze przeprowadzają kontratak, nawet jeśli są wyczerpani po naszych atakach. Rewelacyjnie prezentuje się też sama aplikacja – nie zacina się, jest bardzo kolorowa, na dodatek w pełni zlokalizowana – po polsku poczytamy zarówno wszystkie opisy, jak i posłuchamy głosu lektora, chociaż ten występuje rzadko. Polecam grać na komputerze, od biedy na tablecie, bo smartfon jest zbyt mały, szczególnie jeśli tłoczy się nad nim kilku graczy. To ważne, bo osoba obsługująca aplikacje ma dużo większą szansę „wsiąknąć” w klimat, niż pozostali gracze. To fajne przy grze samodzielnej, ale z ekipą trzeba przecież się podzielić!

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Kampania, którą oferuje podstawowa gra, nie jest niestety zbyt długa, ale od czego są dodatki (czytaj: wyciągacze kasy od biednych graczy 😉 ). Niektóre, jak Złoczyńcy z Eriadoru czy zapowiedziany na październik Czyhający w mroku dodają do gry tylko kilka kart i figurek. Żeby rozegrać kolejną kampanię, musimy otworzyć portfel i dokupić dodatek Cieniste ścieżki (koszt ok. 300 zł), chociaż w cenie dostaniemy też nowe role, nową mechanikę, nowych bohaterów i przedmioty. W samej aplikacji też możemy dokonać zakupów – kampania Poszukiwania korony żaru to koszt 32,99 zł i żeby ją rozegrać nie potrzebujemy żadnych dodatków fizycznych, chociaż jest ona oczywiście odpowiednio krótsza.

Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie nie jest z pewnością najlepszą grą z uniwersum, ale dla fanów świata wykreowanego przez Tolkiena, szczególnie tych, którzy lubią, kiedy rozgrywka wykracza poza planszę, karty i żetony, będzie idealną, chociaż kosztowną propozycją. Ma swoje wady, z których największą jest mało intrygujący i emocjonujący scenariusz, ale jeśli macie wyobraźnię i umiecie się wczuć, docenicie „komputerowość” tej planszówki i to, że zdejmuje graczom z barków kilka elementów, które zazwyczaj miały analogowy charakter. Mnie najbardziej cieszyły detale, wpływające odrobinę na realizm, o ile można mówić o czymś takim w świecie fantasy. Dla przykładu – niektóre przedmioty pomocnicze mają określoną wytrzymałość i mogą się zużyć. Wykonywanie czynności eksploracyjnych na terenie, na którym urzęduje wróg, prowokuje go do ruchu i ataku (aplikacja wyznacza efekty), co wydaje się być naturalne. Elementy terenu można wykorzystać na swoją korzyść (ukryć się w zaroślach, albo zepchnąć na wrogów posąg). Wciągnęła mnie też zabawa modyfikatorami ataku, które są pomocne przy mocniejszych wrogach stojących w grupach, lub odzianych w pancerze i chronionych czarną magią (takie efekty to przebicie, porażenie, dobicie, strzaskanie, ogłuszenie i seria). Nieco emocji wprowadza fakt, że jeden z bohaterów może zginąć w trakcie przygody, jeśli przegra test ostatniej szansy. Reszta drużyny ma wtedy bardzo mało czasu, żeby wykonać zadanie, ale najczęściej kończy się to porażką. Przegrany scenariusz nie zatrzymuje jednak głównej kampanii – gramy dalej, ale w nową przygodę – tych jest w podstawce kilkanaście. Zanim to nastąpi, dozbroimy się w obozowisku, ulepszając ekwipunek i talię poprzez wydanie punktów Wiedzy Tajemnej, nabijanych przez całą drużynę.

Elementy gry Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie to gra, którą warto poznać, szczególnie jak ustrzelimy ją z porządnym rabatem. Myślę, że podzieli ona fanów na tych, którzy zmęczą się po kilku scenariuszach i na tych, którzy z uporem maniaka będą do gry wracać. Aplikacja to jej bardzo mocny atut, szczególnie, że można w niej zapisać stan gry, przez co łatwiej potem wznowić ją po czasie, kiedy znów uda się zmontować ekipę. A w niej wcale nie muszą znaleźć się wymiatacze i eksperci od Tolkiena – gra jest stosunkowo prosta w przyswojeniu (nawet jeśli deprymuje monumentalną formą), na dodatek można wybrać jeden spośród trzech poziomów trudności. Boli trochę dość uboga zawartość i nadchodząca konieczność kolejnych, niemałych wydatków, ale jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to czemu nie?


Władca Pierścieni – Podróże przez Śródziemie

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?