100 naboi tom 3 – recenzja komksu

Zwykle przed sięgnięciem po daną serię orientuje się, jaką ma wartość. 100 naboi Briana Azzarello i Eduardo Risso miało wystarczająco dużo pozytywnych opinii, abym nie miał najmniejszych wątpliwości co do zapoznania się z nią, miałem za to pewną obawę niezwiązaną z jej treścią. Gdy Mandragora zaczęła wydawać ten cykl, jakoś nie byłem przekonany, że na naszym niestabilnym wówczas rynku komiksowym uda się wypuścić wszystkie sto numerów serii. No i wykrakałem nie tylko przerwanie wydawania tytułu, ale i upadek całego niezapomnianego wydawnictwa.

Dzięki niebiosom Egmont, niczym rasowy superbohater ratujący damę z pożaru, zaczął wydawać kultowy cykl wraz z innymi tytułami Vertigo ku uciesze spragnionych fanów. Dość więc rozpamiętywania przeszłości – czas na 100 naboi tom 3, w którym napięcie nie tylko nie spada, ale zdaje się powoli rosnąć.

Strona komiksu 100 naboi tom 3

Trzeci album niesie za sobą kilka istotnych wydarzeń – zarówno dla osób z otoczenia Gravesa, jak i potężnego Trustu. Do akcji powraca Loop, który wraz z Dizzy zdaje się istotnym elementem układanki agenta Gravesa. Również pozostali Minutemeni, którzy dotąd byli uśpieni, włączają się do akcji. Jednym dane jest wkroczyć już po haśle wybudzającym, inni muszą czekać na swą kolej, lecz nie próżnują i podświadomie kierują się ku głównej scenie wydarzeń.

Drugi tom wyjawił nieco więcej informacji na temat Minutemenów i ujawnił, kto mógł do nich należeć. Autor dość sugestywnie zaprezentował potencjalnych członków grupy Gravesa. Tu scenarzysta nie idzie na łatwiznę i funduje przebogate życiorysy swoim podopiecznym, dalekie jednak od ideału. Obala tu mit niepokonanego człowieka do zadań specjalnych, którymi w praktyce byli podkomendni Gravesa. Panowie oscylują na granicy marginesu społecznego i nie przesadzę, jeśli powiem, że są zwykłymi nieudacznikami, przy których lekkoduch Lebowski jest zdyscyplinowanym człowiekiem sukcesu. Sporo miejsca otrzymuje Wylie Times, z pozoru człowiek, na którego nie postawiłbym złamanego grosza, lecz podła powierzchowność to naczelna cecha większości postaci 100 naboi. Wyjątkiem wydaje się Lono, uosobienie brutalnej siły, który sprawia wrażenie zbyt dzikiego, aby chodzić na smyczy Gravesa czy Trustu. Poznajemy też historię Trustu i myślę, że miłośnicy teorii spiskowych będą zadowoleni, choć Azzarello ustami jednego z bohaterów jasno mówi, co o nich sądzi.

Strona komiksu 100 naboi tom 3

Dobry scenarzysta, jeśli dać mu na to oczywiście szansę, obok głównych historii potrafi rozwinąć kilka wątków pobocznych. Neil Gaiman w Sandmanie czy Garth Ennis w Kaznodziei są tego najlepszymi przykładami. Brian Azzarello również serwuje czytelnikowi kilka pomniejszych opowiastek, które nie mają większego wpływu na losy głównych bohaterów, ale tworzą wspaniałe tło do trzymających w napięciu wydarzeń. Historia z parą, która w dość wątpliwych moralnie okolicznościach zdobyła zwycięski kupon lotto czy otwierający poprzedni album konflikt dilerów nie miały absolutnie żadnego wpływu na oś fabularną, skutecznie za to zdołały zbudować odpowiedni klimat, pogłębiający kryminalną atmosferę tego tytułu. Od dawna nic nie pozbawiło mnie tak mocno gruntu pod nogami, jak historia Gabe’a, utalentowanego muzyka jazzowego i przyjaciela jednego z Minutemenów.

Myślę, że w recenzjach dwóch poprzednich tomów 100 naboi dość wyczerpująco oceniłem prace Eduardo Risso i teraz nadmienię jedynie, że rysownik ten nadal utrzymuje pierwszoligowy poziom. Większą uwagę pragnę natomiast zwrócić na Dave’a Johnsona, twórcę okładek. Wszystkie mają określoną manierę, opartą na kontrastach i łączeniu różnorakich stylistyk artystycznych. Może nie wszystkie są nasyconymi detalami arcydziełami, niekiedy zdarza się, iż Johnson staje się nader oszczędny i stawia na prostsze schematy, jednak w żaden sposób im to nie umniejsza. Dobry komiks musi posiadać równie dobrą okładkę i 100 naboi tom 3 stosuje się do tej reguły.

Strona komiksu 100 naboi tom 3

Azzarello kończy trzeci tom dość efektownym zgonem, zdawać by się mogło, fundamentalnej dla całej fabuły postaci. Tym samym otwiera nowy rozdział w konflikcie między Minutemenami a Trustem i nic nie wskazuje na to, by miał on przebiegać łagodnie i prowadzić do pokoju. Liczę na przebudzenie kilku bohaterów, posiadających iście tygrysi pazur i dalszy rozwój tych, którym dane było poznać słowo ‚Croatoa’. Wątek walizek z setką pocisków zszedł na drugi plan, ustępując bardziej osobistym i kryminalnym motywom, co pokazuje, że zamysł Azzarello miał od początku znacznie większy rozmach, niż można by przypuszczać, tym samym czyniąc ze 100 naboi jedną z najważniejszych pozycji na półce każdego szanującego się miłośnika nie tylko komiksu, ale i literatury. Jakżeby więc nie sięgnąć po ten i pozostałe tomy?


Okładka komiksu 100 naboi tom 3

Tytuł oryginalny: 100 Bullets Book Three
Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Eduardo Risso
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 528
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?