Velvet tom 3 – Człowiek, który ukradł świat – recenzja komiksu

Trzeci tom zatytułowany Człowiek, który ukradł świat wieńczy historię Velvet Templeton, bohaterki klasycznego, szpiegowskiego kryminału Eda Brubakera. Trzeba przyznać, że robi to w wielkim stylu, ponownie serwując czytelnikom sporo dynamicznej, a przy tym pięknie narysowanej akcji. Sprawdzamy, czy seria Velvet jako całość jest godna polecenia czy też przed samym finałem twórcy obniżyli loty.

Strona komiksu Velvet tom 3 - Człowiek, który ukradł świat

Jak wiemy, pętla na szyi naszej bohaterki zaciska się coraz mocniej. Decyduje się ona więc wrócić na teren USA, aby tam dalej prowadzić śledztwo. Robi to oczywiście w charakterystycznym dla siebie, wybuchowym i efektownym stylu. Na miejscu nawiązuje romans z Maxem, którego podejrzewa o współpracę z wrogiem. Zaczyna się więc gra w kotka i myszkę, a także wojna nerwów, szczególnie że w tej grze nic nie jest tym, na co wygląda.

To jednak nie koniec niespodzianek. Velvet ciągle ma wrażenie, że jest śledzona przez Damiana Lake’a, człowieka, którego uwolniła i który kiedyś był mentorem wszystkich agentów, a obecnie wydaje się być mordercą kolaborującym z wrogiem. Aby go przechytrzyć, nasza dzielna i twarda Pani Templeton będzie musiała wzbić się na wyżyny swoich szpiegowskich umiejętności. Jednak w serii Brubakera i Eptinga nic nigdy nie jest oczywiste. Twórcy przygotowali dla nas kilka niespodzianek, w tym szokujące powroty zza grobu, których prawdopodobnie się nie spodziewaliście.

Strona komiksu Velvet tom 3 - Człowiek, który ukradł świat

Wielbiciele twórczości Eda Brubakera, znanego przecież z doskonałych pomysłów i świetnie doszlifowanych dialogów, trzyma dla nas w zanadrzu jeszcze coś. A co, jeśli akcja komiksu osadzona jest w prawdziwym świecie, a na scenie pojawi się Prezydent Stanów Zjednoczonych we własnej osobie? Nie powiem Wam, kto urzęduje w Waszyngtonie, ale sami możecie się już tego domyślić.

Oprócz doskonale trzymanej w ryzach fabuły, przeogromne wrażenie robią tutaj rysunki Steve’a Eptinga, bardzo mocno stawiające na realizm i dynamikę. Jednak nie wyglądałyby one aż tak świetnie, gdyby nie ciemne, ale wyraziste i głębokie kolory nałożone przez Elizabeth Breitweiser. Widać, że trójka twórców doskonale się rozumie, czego efekt możemy zaobserwować na kartach tego albumu.

Strona komiksu Velvet tom 3 - Człowiek, który ukradł świat

Człowiek, który ukradł świat to udana konkluzja wątków z poprzednich dwóch tomów. W albumie znajdziemy sceny walki na pięści, trochę dynamicznych strzelanin, wybuchów i pościgów, zupełnie jak miało to miejsce w Tajnym życiu umarlaków, oraz wcześniej w U kresu. Jeśli więc podobały Wam się poprzednie tomy, nie widzę powodów, byście nie chcieli poznać zakończenia tej historii. Pamiętajcie tylko, by nie sięgać po tom trzeci bez znajomości poprzednich – mija się to z celem.

Seria Velvet to mała perełka – krótka, ale wypełniona akcją po brzegi, na dodatek cały czas trzymająca wysoki, satysfakcjonujący dla czytelnika poziom. Są inteligentne zwroty akcji, jest imponująca warstwa graficzna, a także bohaterka, która pomimo bardziej zaawansowanego wieku wciąż jest seksowna i waleczna, chociaż nie walczy półnaga i nie świeci ogromnym dekoltem, jak to najczęściej bywa w opowieściach o superbohaterach. Szkoda, że to już koniec, ale twórcy zostawili sobie otwartą bramkę, by jeszcze kiedyś wrócić do tej postaci. Może się to uda? Czytałbym.


Okładka komiksu Velvet tom 3 - Człowiek, który ukradł świat

Tytuł oryginalny: Velvet vol 3: The man who stole the world

Scenariusz: Ed Brubaker

Rysunki: Steve Epting

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Wydawca: Mucha Comics 2016

Liczba stron: 136

Ocena: 85/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?