Batman tom 1 – Jestem Gotham – recenzja komiksu

We wrześniu z kopyta ruszyło DC Rebirth, czyli Odrodzenie – zrestartowane po raz kolejny uniwersum zamieszkałe między innymi przez Batmana i Supermana, które miało zastąpić tak zwane The New 52, czyli linię komiksów wydawanych u nas przez Egmont pod szyldem Nowe DC Comics. Brzmi skomplikowanie? Uprośćmy więc: na rynku zadebiutuje 15 nowych serii i crossover Batman: Night of the Monster Men, wydawanych regularnie – po cztery albumy w miesiącu. Dla starych wyjadaczy oznacza to w niektórych przypadkach powrót postaci, które pokochaliśmy, a które swojego czasu zastąpiono ich młodszymi, niedoświadczonymi i często mniej „udanymi” wersjami. Dla młodszych, lub tych dopiero zaczynających swoją przygodę z komiksem superbohaterskim, miał to być idealny moment na „wstrzelenie się” w bieg wieloletniej historii i swobodne rozpoczęcie lektury, nawet bez znajomości wydanych do tej pory zeszytów. To także okazja, by wreszcie wprowadzić na polski rynek serie, które nigdy wcześniej na nim nie gościły, że wspomnę chociażby o solowych przygodach Green Arrowa, Aquamana, Nightwinga czy Teen Titans.

Strona komiksu Batman tom 1 - Jestem Gotham

Na pierwszy ogień na warsztat bierzemy jednak bezapelacyjnie najpopularniejszą postać uniwersum DC, przynajmniej pod względem słupków sprzedaży na polskim rynku. Najnowsza seria przygód Mrocznego Rycerza, zainicjowana przez album Batman tom 1 – Jestem Gotham, rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z króciutkiego Epilogu. To nie jest tak, że w Odrodzeniu nic z Nowego DC Comics nie obowiązuje – przeciwnie, w przypadku Batmana mamy kilka odnośników chociażby do Roku zerowego czy Blooma. W każdym razie Bruce Wayne odzyskał pamięć, miano Człowieka-Nietoperza, a teraz pracuje nad ponownym przejęciem utraconej fortuny. Jeśli jednak myślicie, że tytuł albumu odnosi się do niego, to nie jest to do końca prawda. Na scenę od razu trafiają bowiem nowi bohaterowie: Gotham oraz Gotham Girl, brat i siostra, którzy staną po stronie Batmana w jego krucjacie przeciwko przestępczości. I zrobią to z przytupem: ich superbohaterska kariera rozpocznie się od ocalenia skóry zamaskowanemu krzyżowcowi. Szybko jednak okaże się, że ich moc, dorównująca zresztą Supermanowi, niesie ze sobą pewne obwarowania.

Strona komiksu Batman tom 1 - Jestem Gotham

Trudno nazwać Jestem Gotham nowym początkiem dla postaci Batmana. Wręcz przeciwnie – ja czułem się, jakbym płynnie kontynuował lekturę serii Scotta Snydera. Jej znajomość nie jest może obligatoryjna, ale z pewnością nie zaszkodzi w lepszym odnalezieniu się w historii, której stery przejął scenarzysta Tom King  (jego Wojnę Robinów polscy czytelnicy mieli już okazję przeczytać). Scenarzysta umiejętnie żongluje klasycznymi motywami, składającymi się na istotę postaci Batmana, ale nie sili się na żadne rewolucyjne zmiany. To wciąż klasyczna opowieść o heroizmie i poświęceniu, czyli o tym, co wychodzi Mrocznemu Rycerzowi najlepiej.

Za warstwę graficzną odpowiada głównie David Finch (New Avengers, Wieczne zło), który od początku współtworzył serię Mroczny Rycerz z Nowego DC Comics. Przejawiał wtedy jednak nieco inny, bardziej efektowny i dynamiczny styl. Jego prace w Jestem Gotham są bardziej stonowane, nieco mroczniejsze, ale wciąż tworzone z pietyzmem i odpowiednio eksponujące dostojność zamaskowanego stróża prawa w akcji. Finch nie jest jednak jedynym twórcą, którego wkład możemy podziwiać w albumie. Mikel Janin zilustrował tu werbunek Duke’a Thomasa (którego też poznaliśmy już w The New 52, szczególnie we wspomnianej Wojnie Robinów) jako pomocnika Batmana, z kolei Ivan Reis ukazał epilog tytułowej historii, przedstawiający reperkusję dramatycznych wydarzeń, w których centrum stało rodzeństwo Gotham. I to właśnie na jego ostatnich stronach pojawiła się zapowiedź tego, co wydarzy się w kolejnym tomie. Bardzo mnie ona cieszy, ponieważ na drodze Mrocznego Rycerza znów stanie człowiek, który jako jedyny naprawdę go złamał – Bane!

Strona komiksu Batman tom 1 - Jestem Gotham

Jestem Gotham to przyzwoite, ale niespecjalnie zaznaczone otwarcie nowej serii. Przygody Batmana z Nowego DC Comics zaczynały mnie już męczyć i naprawdę mocno liczyłem, że nowe rozdanie mną wstrząśnie i pozamiata, a otrzymałem po prostu solidną opowieść, niespecjalnie się wyróżniającą i na dodatek nieco za często odnoszącą się do wydarzeń z poprzednich zeszytów. W skład tomu wchodzi zeszyt Batman: Rebirth oraz pierwsze sześć zeszytów serii oznaczonej jako vol. 3. Mamy też krótki wstęp odnośnie tego, co działo się wcześniej, a także galerię okładek. Wszystko to zamknięte w miękkiej oprawie i cenie okładkowej 39,99 zł. Warto odnotować, że w Empikach dostępna jest limitowana edycja komiksu ze srebrną, mieniącą się okładką. Tak wydaną pozycję warto nabyć, by samemu wyrobić sobie opinię o runie Kinga. Ja trzymam mocno kciuki za jego poprawę i rozwój w kolejnych tomach.


Okładka komiksu Batman tom 1 - Jestem Gotham

Tytuł oryginalny: Batman Vol. 1: I am Gotham
Scenariusz: Tom King
Rysunki: David Finch, Mikel Janin, Ivan Reis
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2017
Liczba stron: 156
Ocena: 70/100
 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?