Superman tom 1 – Syn Supermana – recenzja komiksu

Superman to obok Batmana najważniejsza postać z Uniwersum DC, dlatego też na poświęcone mu serie z DC Rebirth, czyli Odrodzenia, czekałem z niecierpliwością. Syn Supermana kontynuuje wątek rozpoczęty w świetnych albumach Droga do Odrodzenia: Superman – Lois i Clark oraz Ostatnie dni Supermana i skupia się na powrocie „starego”, pre-Flashpointowego Człowieka ze Stali – tego, który oddał życie w pamiętnej walce z Doomsdayem. Po śmierci Clarka z Nowego DC Comics, na scenę może wkroczyć znany i lubiany przez wszystkich Kent, który do tej pory pozostawał w ukryciu wraz z żoną i synem Jonathanem. Młodzik sam zaczyna przejawiać supermoce, jednak jest Kryptonijczykiem tylko w połowie, a jego ludzka natura również potrafi dojść do głosu, nieraz narażając go na niebezpieczeństwo.

Strona komiksu Superman tom 1 - Syn Supermana

Jedyny słuszny Superman planuje wrócić do służby, w pierwszej kolejności jednak chce się upewnić, że poprzedni obrońca ludzkości rzeczywiście wyzionął ducha. W komiksach przecież nigdy nic nie wiadomo, czego niedoszła ofiara Doomsdaya jest najlepszym dowodem. Na ten moment młodszy Człowiek ze Stali pozostanie jednak w grobie, a jego starszy odpowiednik już od początku będzie miał pełne ręce roboty. Oto bowiem na scenę powraca potężny Eradicator (znany chociażby z wydawanych w latach 90-tych przez TM-Semic zeszytów), który obiera sobie za cel potomka Kal-Ela. A ten, jak wiadomo, w obronie rodziny zrobi wszystko.

Syn Supermana to przede wszystkim zmagania dorastającego Jonathana z rozkwitającą w nim mocą, nad którą póki co trudno mu zapanować. To również trwająca nieco za długo potyczka z potężnym antagonistą, dysponującym siłą porównywalną do samego Człowieka ze Stali. Dla czytelnika pamiętającego starsze komiksy to natomiast okazja do wyłapywania różnic pomiędzy aktualnym stanem uniwersum, a minioną rzeczywistością, pomiędzy którymi Clark Kent jest idealnym łącznikiem.

Strona komiksu Superman tom 1 - Syn Supermana

Mam drobny problem z tym albumem – o ile historia wprowadzająca rysowana przez Douga Mahnke bardzo mi się podobała, z każdym kolejnym zeszytem moje zainteresowanie słabło. Peter J. Tomasi (Świetlista brygada, Wieczne zło: Wojna w Arkham), który obecnie jest scenarzystą serii Superman rewelacyjnie czuje tę postać w sferze osobistej i prywatnej, jednak gdy dochodzi do scen akcji, ma skłonności do popadania w powtarzalność i swoisty bełkot w słabiutkich dialogach. Niespecjalnie podeszły mi także kreskówkowe ilustracje Patricka Gleasona, zdecydowanie za mało szczegółowe i wyraziste, osłabiające dynamikę całości. Sytuacji nie uratował niestety Jorge Jimenez, który narysował jeden zeszyt Syna Supermana. Może to subiektywne wrażenia, ale wizualna strona serii na razie kompletnie mnie nie porwała.

Bardzo ciekawie wypada natomiast relacja pomiędzy ojcem i synem, konkretnie moment, kiedy to Clark przygotowuje Jona do objęcia roli Superboya. Chłopak jest nieco zdeprymowany tym, że zwrócone są ku niemu nawet oczy członków Ligi Sprawiedliwości. Jednocześnie jest zdeterminowany, by dorównać bohaterskiemu ojcu i zrozumieć podstawowe wartości, jakimi są prawda, sprawiedliwość i rodzina. Ponowne wstąpienie Supermana w szeregi Ligi powinno przynieść w kolejnych numerach wiele dobrej zabawy i szczerze mówiąc na rozwinięcie tego wątku liczę o wiele mocniej, niż na kolejne walki z przeciwnikami.

Strona komiksu Superman tom 1 - Syn Supermana

Podsumowując, główna seria przygód Supermana w DC Odrodzenie póki co nie zostanie moją ulubioną, chociaż widzę w niej jeszcze duży potencjał rozwoju, szczególnie na płaszczyźnie relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Na rozwój wypadków poczekamy, a już w tym miesiącu sprawdzimy, czym zaskoczy nas seria Action Comics, czyli alternatywa dla Supermana jeśli chodzi o przygody Człowieka ze Stali.   


Okładka komiksu Superman tom 1 - Syn Supermana

Tytuł oryginalny: Superman Vol. 1: Son of Superman
Scenariusz: Peter J. Tomasi
Rysunki: Patrick Gleason, Doug Mahnke, Jorge Jimenez
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Egmont 2017
Liczba stron: 156
Ocena: 70/100
 

 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

rad pisze:

Ten komiks jest tak zły, że nie nadaje się nawet jako lektura do WC. Fabuła jest bez sensu, dialogi są w ogóle niepotrzebne. Trochę to wygląda na komiks pisany dla małych dzieci, które właśnie nauczyły się czytać – tak żeby sobie poćwiczyły przy średnioładnych rysunkach. Powinno pisać na okładce – dla dzieci do lat 10

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?