Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena – recenzja komiksu

Zapowiadane często przez wydawnictwa resety uniwersów nie zawsze są tym, czego spodziewają się czytelnicy. Zamiast absolutnego startu dana postać dostaje nieco bardziej innowacyjną opowieść, w której realia nieznacznie różnią się od pierwotnych. Odrodzenie nie było tak radykalne, jak The New 52! i często jego pierwsze tomy są po prostu kontynuacją poprzednich przygód. Inaczej jest z postacią Green Arrowa. Szmaragdowy Łucznik powrócił cdo swych korzeni – charakterystyczny wygląd, epatowanie liberalnymi poglądami i odradzająca się relacja z Black Canary to podstawa albumu Śmierć i życie Olivera Queena.

Strona komiksu Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena

Jak pisałem wyżej – o ile w seriach z Batmanem czy Ligą Sprawiedliwości fabuła jest po prostu ciągiem dalszym, o tyle Green Arrow skupia się na nowym początku herosa. Okres Nowego DC Comics! zdecydowanie nie przysłużył się Queenowi, zmieniając go na modłę jaka niegdyś miała miejsce w uniwersum Ultimate Marvela. Czyli mówiąc krótko, robiąc to nieprzemyślanie, banalnie i w sposób, który tylko z założenia miał być innowacyjny. Na szczęście wszystko wróciło do normy – przynajmniej w pierwszym tomie.

Wielu porównuje Green Arrowa do Batmana, przynajmniej w kwestii statusu społecznego. Owszem, obaj panowie nie należą do ubogich, lecz podejście Queena i Wayne’a do kwestii finansów i inwestycji jest zgoła inne. Śmierć i życie Olivera Queena pokazuje to bardzo dobrze – Ollie z jego naturą lekkoducha i niechęcią do kapitalizmu wydaje się koszmarem dla swoich obciążonych obowiązkami i ignorowanych podwładnych, w szczególności tych, którzy chcą utrzymać firmę w całości. A niedoceniany pracownik potrafi się zemścić…

Strona komiksu Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena

Słabym ogniwem jest naczelny antagonista – organizacja Dziewiąty Krąg. Tajne ugrupowanie wpływowych i uprzywilejowanych ludzi, którzy pod osłoną masek knują podłe spiski przeciw ludzkości. Nie mogli więc trafić gorzej – Green Arrow to bodajże najbardziej wrogi tego typu koteriom heros, mimo iż sam należy do elity. Najlepszą rzeczą, jaka wyniknęła z pojawienia się wspomnianej grupy, jest nawiązanie do Boskiej komedii Dantego.

Green Arrow miał również szczęście do rysowników. Juan Ferreyra i Otto Shmidt przywrócili mu jego zbójnicki wygląd, a Canary jawi się jako blond piękność o buntowniczej naturze. Również oponenci – mimo całej swej teatralności – dobrze pełnią przydzieloną im rolę. Idea tajnych grup pragnących zawładnąć światem jest zawsze na topie. Sama ich siedziba może się podobać – ma w sobie coś z irracjonalności tajnych baz superzłoczyńców i równocześnie pewien nowoczesny, powiedziałbym, że wręcz futurystyczny sznyt. Kolorysta Ande Parks nadaje iście barwny finisz planszom rysowniczego tandemu, co widać choćby na przykładzie wspomnianej bazy czy w zieleni stroju Arrowa, który w końcu sprawił, że kolor ten może nie kojarzyć się wyłącznie z grupą pewnych kosmicznych gliniarzy.

Strona komiksu Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena

Jeśli miałbym wskazać bohatera, który wyszedł najlepiej na Odrodzeniu, byłby to właśnie Oliver Queen. Powrót do korzeni i odrzucenie tanich pseudo-innowacji to doskonały ruch wydawnictwa. To jednak nic przy pewnej kwestii, która czyni ten tom prawdziwym początkiem i zarazem wydarzeniem świetnie zapowiadającym drugi tom. Śmierć i życie Olivera Queena przywraca postaci Szmaragdowego Łucznika jego dziedzictwo i charakter, stanowiąc przy okazji idealny start dla regularnej serii z tą postacią, debiutującej przecież na polskim rynku.


Okładka komiksu Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Olivera Queena

Tytuł oryginalny: Green Arrow Vol. 1: The death and life of Oliver Queen
Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Juan Ferreyra, Otto Schmidt
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2017
Liczba stron: 144
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?