the old guard background Advertisement

Gnat tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie – recenzja komiksu

Pierwszy tom Bone, czyli Gnata autorstwa Jeffa Smitha, jak przystało na serię, która jest laureatem 10 nagród Eisnera i 11 nagród Harveya, zgarnął w Polsce same pozytywne recenzje. Również i ja dałem się porwać magii tej fantastycznej, przygodowej opowieści, czego dałem upust w tekście przypieczętowanym wysoką oceną Doliny, czyli równonocy wiosennej. Niedawno zadebiutował drugi z trzech zapowiedzianych póki co tomów przygód sympatycznych, podobnych do kości stworków i pięknej Zadry, zatytułowany Kant kontratakuje, czyli przesilenie. Sprawdzamy, czy trzyma on wysoki poziom swojego poprzednika.

Strona komiksu Gnat tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie

O ile w premierowym tomie pierwsze skrzypce grał Chwat Gnat, o tyle drugim od początku kręci się bardziej wokół Kanta Gnata. Złośliwy cwaniak znalazł świetny sposób na zmanipulowanie mieszkańców Doliny, wmawiając wszystkim, że jest Smokobójcą i raz na zawsze uwolni lokalną społeczność od problemu ziejących ogniem maszkar. Wrodzony dar przekonywania wydaje się działać, przynajmniej dopóki planów nie zechce zepsuć mu sam zainteresowany.

Intryga Kanta, mająca pomóc podwędzić skarby i wrócić do domu, to jednak nic przy wydarzeniach, które od jakiegoś czasu wiszą w powietrzu, zapowiadając prawdziwą burzę. Szczurostwory coraz śmielej sobie poczynają i chociaż w wyniku chwilowej porażki ich władcy Króldoka są nieco zagubione, to i tak stanowią dla bohaterów spore zagrożenie, szczególnie sprzymierzeni z tajemniczym, pozostającym póki co w cieniu Władcą Szarańczy. Te trochę groźne, a trochę śmieszne stworki zostaną przedstawione w nieco innym świetle, kiedy nasi bohaterowie spotkają dziecko Szczurostwora – jeszcze nie przesiąknięte złem i całkiem przyjaźnie nastawione.

Strona komiksu Gnat tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie

Zadra z kolei poszukuje własnej tożsamości i jest na dobrej drodze, by odnaleźć swoje dziedzictwo księżniczki. Tymczasem Chwat i Chichot spotykają kolejnego potężnego gracza w układzie sił w Dolinie: Granitowego Qie, ogromnego lwa górskiego, którego sympatie „polityczne” na razie jeszcze nie są do końca jasne. Czy ostatecznie stanie on po stronie bohaterów, czy może opowie się przeciwko nim? Na odpowiedź będziemy musieli chwilę poczekać.

W drugim tomie jakby nieco mniej humoru, chociaż nie można stwierdzić, że jest zupełnie nieobecny. Wciąż kryje się w dialogach, genialnej mimice postaci, czy kolejnym skeczu o Moby Dicku, jednak walka dobra ze złem, senne wizje, czy wyprawy rodem z Władcy Pierścieni wychodzą tu zdecydowanie na pierwszy plan, czyniąc Kant kontratakuje, czyli przesilenie komiksem o wiele bardziej przechylonym w stronę baśniowego fantasy. Chociaż akcji tu sporo, zdarzają się też momenty przegadane, gdzie dialogów jest aż nadto. Autor nigdy jednak nie przesadza na tyle, by zniechęcić odbiorcę, co świadczy tylko o jego kunszcie.

Strona komiksu Gnat tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie

Jeff Smith niepodzielnie włada scenariuszem i warstwą wizualną, tworząc dzieło wyjątkowo spójne i przystępne zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Jego cartoonowa kreska, niezbyt szczegółowa, ale bardzo plastyczna i ekspresyjna, doskonale pasuje do wymyślonego świata. A ten z kolei bogaty jest w niecodzienne postacie, ale i zróżnicowane miejscówki czy krajobrazy, które tym razem będziemy mieli szansę podziwiać na pięknych, dużych kadrach, zajmujących okazjonalnie nawet dwie strony. W Kant kontratakuje, czyli przesilenie fabuła nieco wyhamowując przed wielkim finałem, ale to wcale nie przeszkadza w odbiorze tego tomu. Być może zabrakło mi swawoli Gnatów, za którą tak pokochałem pierwszy album, ale z drugiej strony tak monumentalna opowieść musi w pewnym momencie doświadczyć jakichś zmian.

Nadal jestem bardzo zadowolony z lektury serii Gnat, pozycji, której nie spodziewałem się okrzyknąć jedną z moich ulubionych, jako że częściej sięgam po opowieści o superbohaterach, lub mocne, dosadne historie pokroju Skalpu czy Bękartów z południa. Tymczasem nie dość, że Bone to jedna z lepszych pozycji wydanych przez Egmont w ostatnim czasie. To także ponadczasowa historia, która może wychować całe pokolenia, na dodatek pięknie wydana, monumentalna, dobrze przetłumaczona i dostępna w przyzwoitej cenie.


Okładka komiksu Gnat tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie

Tytuł oryginalny: Bone vol 2
Scenariusz: Jeff Smith
Rysunki: Jeff Smith
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Egmont 2017
Liczba stron: 408
Ocena: 85/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?