Gotham Central tom 4 – Corrigan – recenzja komiksu

Gotham Central, jedna z moich ulubionych serii komiksowych, dobiega niestety końca – i to jest zła wiadomość. Dobra jest taka, że przed Wami pasjonująca lektura czwartego, ostatniego tomu, zatytułowanego dobitnie Corrigan. Czytelnicy zaznajomieni z historią opisaną w poprzednich albumach z pewnością z miejsca rozpoznają to nazwisko. Na jego dźwięk niejednemu otworzy się w kieszeni scyzoryk.

Strona komiksu Gotham Central tom 4 - Corrigan

Zanim jednak poznamy konkluzję najwyrazistszego wątku Gotham Central, przyjdzie nam poznać kilka innych opowieści, jak to bywa w zróżnicowanych albumach tej serii. Tom czwarty otwiera historia zatytułowana Natura, która dorzuca kolejną cegiełkę do obrazu korupcji policjantów w Gotham. W wyniku nieudolnego zatrzymania, w ciemnym zaułku umiera młoda dziewczyna. Może nie należała to najświetniejszych mieszkańców Gotham, ale z pewnością nie zasługiwała na tak marny los. Dwóch skorumpowanych funkcjonariuszy, których działania doprowadziły do śmierci kobiety, oczywiście umywa ręce. Sprawiedliwość dosięgnie ich jednak z najmniej spodziewanej strony.

Po tym krótkim wprowadzeniu zaczyna się opowieść, która uderza z grubej rury. Wieść gminna niesie, że śmierć dotknęła jednego z młodych obrońców Gotham – Robina. Ciało chłopak zostaje odnalezione ze śladami upadku z dużej wysokości, a policja stara się ustalić, czy padł ofiarą morderstwa czy samobójstwa, no i oczywiście czy faktycznie mamy do czynienia ze zwłokami pomocnika Batmana. Szybko okazuje się, że w mieście jest więcej trupów przebranych w strój Robina. Wokół sprawy zaczyna węszyć prasa, przez co policjanci z WPP będą mieli jeszcze bardziej utrudnione zadanie. Gościnnie na scenie pojawi się Mroczny Rycerz, a także koledzy Robina z Nastoletnich Tytanów. Martwy Robin to najdłuższa, ale moim zdaniem wcale nie najważniejsza opowieść w tym tomie. Jest bardzo dobrze napisana,  ma ciekawą konkluzję, ale ja podczas lektury czekałem głównie na zamknięcie tytułowego wątku.

Strona komiksu Gotham Central tom 4 - Corrigan

Przed daniem głównym mamy jeszcze przystawkę: jednozeszytową historię o Gotham pogrążonym w czymś na kształt apokalipsy, wywołanej przez Spectre’a, kosmiczny byt, uosabiający boską zemstę. Gdy w wyniku jego działań uwolnione zostaje siedem grzechów głównych, miasto pogrąża się w chaosie. To najsłabsza z zawartych tu opowieści, ale jednak z perspektywy zakończenia serii jest ona dość istotna pod kątem rozwoju postaci detektywa Crispusa Allena. Będziemy mogli bliżej poznać jego stosunek do rodziny, pracy, a także, co bardzo ważne, wiary.

Gwoździem programu, a zarazem niezwykle ponurą i gorzką konkluzją całej serii, jest tytułowa historia Corrigan, nawiązująca do wydarzeń opisanych w poprzednich tomach. W jej kontekście warto oczywiście zapoznać się z ich zawartością, zresztą na kartach Gotham Central często pojawiają się odniesienia do wcześniej popełnionych zbrodni, chociażby tylko w dialogach. Zresztą nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby odmówić sobie tej wspaniałej lektury.

Wracając do Corrigana, to bezwzględny i najbardziej skorumpowany gliniarz w wydziale, na dodatek posiadający liczne znajomości, przez co jest praktycznie nieuchwytny. Nie pomaga też fakt, że Renee Montoya w obronie kolegi użyła wobec Corrigana przemocy, przekraczając uprawnienia i utrudniając podjęcie kroków przeciwko niemu. Rozwiązanie akcji wisi w powietrzu, a że w Gotham nie ma miejsca na happy endy… no cóż, sami zobaczycie.

Strona komiksu Gotham Central tom 4 - Corrigan

Seria wciąż fantastycznie pisana jest przez Eda Brubakera, mistrza mocnego kryminału, oraz Grega Ruckę, ale obawy mogła budzić zmiana na stanowisku rysownika. Świetny Michael Lark został zastąpiony przez Stefano Gaudiano, którego pracę można było zobaczyć już w poprzednim tomie zatytułowanym W obłąkanym rytmie. Na szczęście artyści współtworzący Corrigana idealnie czują brudny, brutalny, ponury klimat, na dodatek stosują parę sztuczek, takich jak umiejętne użycie czerni i bieli we właściwych momentach, co tylko potęguje doznania czytelnika.

Podsumowując: Gotham Central to jedna z najlepszych serii spod szyldu DC, jakie miałem okazję kiedykolwiek przeczytać i jestem niezmiernie wdzięczny Egmontowi za wydanie jej na polskim rynku. To właśnie takie albumy zasługują na twardą oprawę, powiększony format, branżowe nagrody i godną ekranizację. Tak powinien wyglądać serial Gotham, żebym nie stracił nim zainteresowania po drugim sezonie. Przy okazji, to najlepszy dowód na to, że nie samym Batmanem człowiek żyje i nawet bez pierwszoplanowej galerii superbohaterów i superłotrów można zrobić rewelacyjny, wciągający, klimatyczny komiks.


Okładka komiksu Gotham Central tom 4 - Corrigan

Tytuł oryginalny: Gotham Central vol 4: Corrigan

Scenariusz: Ed Brubaker, Greg Rucka

Rysunki: Stefano Gaudiano

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Wydawca: Egmont 2017

Liczba stron: 228

Ocena: 95/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?