Torpedo – 1972 – recenzja komiksu

Oryginalna seria Torpedo ukazała się już w Polsce nakładem wydawnictwa Taurus Media w latach 2009 – 2011, ale dzięki Non Stop Comics wraca i to w podwójnej, uderzeniowej dawce. Torpedo 1936 to jednotomowe, monumentalne, kompletne wydanie czarno-białych przygód niepokornego cyngla, natomiast recenzowany poniżej album Torpedo 1972 to krótka, kolorowa, ale równie interesująca kontynuacja losów tytułowego bohatera.

Strona komiksu Torpedo - 1972

Cechy szczególne Torpedo? Brutalność, dystans, brak szacunku do kogokolwiek, szczególnie do kobiet, ale i duża dawka dosadnego humoru, tak intensywna, że niektórzy nawet nazywają serię czarną komedią. Tymczasem w gruncie rzeczy to coś znacznie więcej. Jeśli pamiętacie poprzednie losy tego (anty)bohatera, z pewnością zdziwi Was jego nowa odsłona. Luca Torelli mocno się postarzał, ale nie stetryczał. Nadal lubi zadawać ból, nadal może robić za byka rozpłodowego i nadal ma cięty język.

Na drodze Torpedo staje szukający sensacji dziennikarz Wall Street Journal – James Halliday. Sam jest wyjątkowo antypatyczny, więc czytelnikowi raczej ciężko darzyć go sympatią, ale sposób, w jaki Torelli potraktował dziewczynę gryzipiórka na pochwałę też nie zasługuje. Niemniej jednak to ważne postacie, które przyczynią się do ostatecznego starcia Torpedo z synami pewnego nieżyjącego już mafioza.

Strona komiksu Torpedo - 1972

Hiszpański scenarzysta Enrique Sánchez Abulí po wielu latach od premiery oryginalnej serii ciekawe ukazuje sposób, w jaki Torelli trafił do gangsterskiego limbo. Nie ma już kontaktów, przyjaciół, a wrogowie albo nie żyją, albo  myślą, że Torpedo już dawno gryzie piach. I tylko stary kumpel Rascal wydaje się trwać przy jego boku, chociaż i jego nie oszczędził czas. Ekipę twórców uzupełnia Eduardo Risso, który powinien być doskonale znany polskiemu czytelnikowi z takich dzieł jak Wolverine: Logan, Strażnicy: Początek, 100 naboi, czy Spider-Man: Splątana sieć. Argentyński rysownik godnie zastąpił Jordi Berneta, który tworzył Torpedo 1936. Jego prace idealnie pasują do klimatu noir, a utrzymane w wyblakłych, stonowanych, jakby wypłowiałych barwach rysunki świetnie oddają historię zmęczonego życiem mordercy.

Na swój sposób wcale nietrudno polubić Torpedo, chociaż to oczywisty czarny charakter, który nie boi się nikogo i niczego i nie uznaje żadnych świętości. Brak pokory czy szacunku do czegokolwiek i kogokolwiek sprawiają, że postać fascynuje, chociaż miejsce tego aspołecznego osobnika powinno być raczej za kratkami. Jednak luz i humor, z jakimi obraża lub atakuje kolejne osoby ma jakąś dziwną magię przyciągania.  

Strona komiksu Torpedo - 1972

Torpedo 1972 to komiks krótki, może nawet nieco za krótki, by należycie rozwinąć wszystkie wątki fabularne, czy nawet lepiej przedstawić charakterystyki postaci. Trochę cierpi na tym fabuła, czy nawet wiarygodność pewnych wydarzeń, pokazanych nazbyt skrótowo, ale mimo wszystko są to wady, które warto wybaczyć. Nowa odsłona jest jak długo wyczekiwany sequel, stworzony głównie dla fanów, którzy jeszcze raz chcą spotkać się z ulubionym bohaterem. Nawet jeśli ktoś zacznie lekturę od kontynuacji, z pewnością sięgnie po oryginał.


Okładka komiksu Torpedo - 1972

Tytuł oryginalny: Torpedo 1972

Scenariusz: Enrique Sánchez Abulí

Rysunki: Eduardo Risso

Tłumaczenie: Jakub Jankowski

Wydawca: Non Stop Comics 2017

Liczba stron: 48

Ocena: 75/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?