Liga Sprawiedliwości tom 2 – Epidemia – recenzja komiksu

Liga Sprawiedliwości po pierwszym tomie okazała się być najsłabszą z serii wydanych przez Egmont w ramach Odrodzenia. Scenarzysta (znany jednak lepiej jako rysownik) Bryan Hitch postawił na abstrakcyjną fabułę i groźnego przeciwnika, jednak zaniedbał relacje pomiędzy członkami drużyny najpotężniejszych superbohaterów świata DC, w których przecież krył się ogromny potencjał fabularny. Czy wraz z premierą drugiego tomu zatytułowanego Epidemia ten stan rzeczy uległ poprawie?

Strona komiksu Liga Sprawiedliwości tom 2 - Epidemia

Uczciwie trzeba przyznać, że scenarzysta podejmuje próby nadania bohaterom nieco wyrazistości. Dochodzi między innymi do krótkiego starcia Batmana z Supermanem – niestety na mój gust nieco zbyt wymuszonego i zbyt krótkiego. Nieco lepiej prezentuje się nieporadna próba randkowania pomiędzy Jessiką Cruz, czyli żeńską wersją Green Lanterna, a Flashem. Coś więc rusza się w tym temacie.

Akcji oczywiście jest tu ponadprogramowa ilość. Pierwsze dwa zeszyty skupione są wokół uczucia strachu, a Matthew Clark, Tom Derenick i Jesus Merino starają się pokazać co się stanie, jak członkowie Ligi Sprawiedliwości się mu poddadzą. Niestety, na tak niewielkiej przestrzeni nie udaje im się porwać czytelnika, być może przez niespecjalnie spójny i wciągający scenariusz Hitcha, a także różnica styli, wyraźnie widoczna na przełomie tej historii.

Strona komiksu Liga Sprawiedliwości tom 2 - Epidemia

Nieco lepiej prezentuje się historia Outbreak, czyli tytułowa Epidemia. Twórcy zdecydowali się poruszyć nowoczesny temat sztucznej inteligencji tak zaawansowanej, że potrafi niemalże czynić cuda. Z niewielką pomocą osób trzecich – w tym przypadku dzieci – wirus infekuje Cyborga, a następnie przejmuje kontrolę nad przepotężnym pierścieniem Zielonej Latarni. Skomplikowany algorytm ma jednak znacznie bardziej spektakularny plan – jako że program potrafi wpływać na rzeczywistość, napuszcza na Ligę całą grupę ich odwiecznych antagonistów, będących książkowymi czarnymi charakterami z komiksów. Czteroczęściowa historia całkiem sprawnie rysowana jest przez Neila Edwardsa, znanego nam chociażby z tomu Wojów Trzech z kolekcji Superbohaterowie Marvela.

Chociaż bohaterów z Ligi Sprawiedliwości nie sposób nie lubić czy nie doceniać, scenariusz Bryana Hitcha nadal niebezpiecznie blisko ociera się o grafomanię – szczególnie końcówka Epidemii negatywnie zaskoczyła mnie nagłym urwaniem się i zostawieniem czytelnika ze sporym uczuciem niedosytu. Dialogi też niespecjalnie błyszczą, chociaż tam gdzie nie iskrzy pomiędzy postaciami, twórcy nadrabiają przyjemną dla oka akcją.

Strona komiksu Liga Sprawiedliwości tom 2 - Epidemia

Całościowo Epidemia wypada odrobinę lepiej niż pierwszy tom zatytułowany Maszyny zagłady, jednak nadal nie wynosi serii na piedestał. To przeciętna, wręcz rzemieślnicza robota, dająca w efekcie dzieło, które niby ma wszystko, co powinien mieć komiks superbohaterski, ale jednak w każdym obszarze czegoś mu zabrakło. Jeśli o mnie chodzi, dam Lidze Sprawiedliwości jeszcze jedną szansę i trzeci tom będzie dla mnie decydujący odnośnie dalszej lektury, jednak uczciwie przyznam, że przygody tej drużyny w ramach Nowego DC Comics podobały mi się bardziej – zarówno fabularnie, jak i wizualnie.


Okładka komiksu Liga Sprawiedliwości tom 2 - Epidemia

Tytuł oryginalny: Justice League Vol. 2: Outbreak
Scenariusz: Bryan Hitch
Rysunki: Matthew Clark, Tom Derenick, Jesus Merino, Neil Edwards
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 144
Ocena: 60/100
 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?